Idźcie i głoście

Drodzy Bracia i Siostry!

Słyszymy od początku tego roku liturgicznego słowa „idźcie i głoście”. Co one nam sugerują? Do czego zachęcają? Jak należy je dobrze zrozumieć?

Jeśli słyszymy słowo „idźcie”, to pytamy: dokąd? Jako jest cel? Jak trafić do tego celu? Jak dotrzeć bezpiecznie do wyznaczonego miejsca, do którego idziemy?

Słowo to kojarzy się nam zatem z drogą: bliższą lub dalszą. Drogą przebytą na piechotę, rowerem, samochodem, autobusem, pociągiem czy samolotem. Z drogą lepszą, jak autostrada lub droga szybkiego ruchu lub gorszą, jak drogi o innych kategoriach, z polnymi włącznie.

Kiedy słyszymy to słowo, to też to „idźcie” kojarzymy z czymś lub kimś kto powoduje, że w tę drogę wyruszamy. Czasem są to sprawy zawodowe, innym razem rodzinne a czasem po prostu podróże wakacyjne czy świąteczne. Czasem naszą wędrówkę powoduje ktoś, bo wysyła nas w drogę, daje delegacje.

Wiemy też, że dr drogi trzeba się przygotować. Trzeba wiedzieć co zabrać, aby później nie szukać niezbędnych rzeczy. By dotrzeć do celu potrzebna jest mapa, kompas, GPS i bilet. Jednak, aby podróż przetrwać, zwłaszcza tam gdzie nie będzie możliwości zrobienia zakupów, potrzeba jedzenia, picia czy też leków, jeśli ktoś ich używa.

Z doświadczenia wiemy też, że droga przeżywana w samotności źle nam się kojarzy, bo nie ma „gęby” do kogo odezwać. Lepiej przeżywamy podróż, gdy jest towarzystwo, możemy prowadzić rozmowy, odczuć wsparcie i wreszcie w razie potrzeby liczyć na czyjąś pomoc.

Drugim słowem jakie słyszymy, to słowo „głoście”. Od razu pytamy: komu? Do kogo kierować nasze słowa? Przecież do różnych ludzi mówi się różnym językiem, całkowicie inaczej.

Od razu pytamy też jakiego języka mamy użyć i nie chodzi tylko o naukę języków obcych, aby być zrozumianym w innym języku. Chodzi o to, by nie tylko użyć odpowiednio języka wypowiedzianego, ale także przekazywać jasno swoje przesłanie przez gesty, tzw. mowę ciała, intonację głosu, mimikę, układ rąk. Jak my mamy się w tym odnaleźć skoro w tej materii jest tak wielu specjalistów.

Później przychodzi pytanie jakim sprzętem się posłużyć: własnym głosem, wspomóc się mikrofonem, przekazać informacje za pomocą telewizji, radia, prasy czy internetu. Zrobić to w prostu sposób na jakiejś ulicy czy placu a może wykorzystać profesjonalną scenę i usługi specjalnych firm.

Drodzy Bracia i Siostry!

Czas rekolekcji, które w dzisiejszy wieczór rozpoczynamy, to czas odpowiedzi na wszystkie te pytania, jakie nurtują nas, gdy słyszymy słowa „idźcie i głoście”. To czas słuchania w szkole Ewangelii, aby później móc głosić. Czas uczenia się samemu, by dopiero później iść nauczać innych.

Jednak na początku najważniejsze jest jedno pytanie: czego ja od tego czasu oczekuję? Jeśli oczekuję działania Boga, to On będzie działał, bo u Niego promocja nigdy się nie kończy, jak to ma miejsce w wiecznie reklamujących się z promocjami sklepach, gdzie jedne promocje się kończą, a inne zaczynają. Jeśli niczego od tego czasu nie oczekuję, to nic się nie wydarzy.

Bóg daje nam okazję poznania samego siebie, zanim wyśle nas na głoszenie. Dlatego w kolekcie modlimy się dziś o łaskę Boga, aby nam w tym poznaniu Boga dopomogła (por. kolekta z IV niedzieli adwentu). Dziś chcemy szeroko otworzyć nasze oczy, aby nie przegapić Bożych znaków: „Bóg sam da wam znak” (por. Iz 7, 10-14). Dziś chcemy otworzyć nasze oczy, by dotarło do nas wezwanie do głoszenia Ewangelii Bożej o Jezusie „pełnym mocy Synu Bożym” (por. Rz 1, 1-7).

Dziś wreszcie chcemy otworzyć serca na obecność Boga, moc Jego Ducha, jak Maryja i Józef, by doświadczyć „Emmanuela to znaczy Boga z nami” (por. Mt 1, 18-24). Dziś chcemy wzbudzić w sobie postanowienie, że te Boże sprawy, jakie będą się działy w czasie tych rekolekcji, natychmiast – jak św. Józef – zabierzemy do siebie, do swojego życia i codzienności.

Drodzy Bracia i Siostry!

Po co to wszystko, na co ten cały wysiłek, jaki dziś podejmujemy rozpoczynając przezywanie rekolekcji? Wyjaśniają nam to modlitwy mszalne: „spraw, aby nasza gorliwość wzrastała w miarę zbliżania się święta, abyśmy godnie obchodzili tajemnicę Narodzenia Bożego Syna” (por. modlitwa po Komunii IV niedzieli adwentu). Tylko wtedy nasze święta będą czymś więcej niż przejętą tradycją i utrudzeniem zewnętrznymi przygotowaniami.

Znakiem, który będzie towarzyszył naszym rekolekcyjnym rozważaniom, będzie zwykła gąbka, tak bardzo związana z naszym codziennym życiem: szkołą, kuchnią, garażem czy łazienką. Gąbka, która jest też i symbolem naszego życia.

Na początek rekolekcji rodzi się pierwsze pytanie: co Bóg wyciśnie z tej gąbki mojego życia dziś, tu i teraz? Co On w moim życiu dzisiaj znajdzie? Czy znajdzie otwarte czy zamknięte oczy, uszy i serce? Czy będzie w stanie mnie napełnić swoją obecnością, pokazać mi swoje znaki, bym „szedł i głosił”?

To wszystko tam naprawdę zależy od tego jak ja sam ten czas przeżyje i czy pozwolę Bogu, by On nasączył gąbkę mojego życia. Amen.

Close Menu