Wzór na nasze tysiąclecie

Wzór na nasze tysiąclecie

Trzeba zatem, aby wychowanie do modlitwy stało się w pewien sposób kluczowym elementem wszelkich programów duszpasterskich (…). Jest bardzo wskazane, aby nie tylko we wspólnotach zakonnych, ale także w społecznościach parafialnych bardziej starano się tworzyć klimat przesiąknięty modlitwą.

Nazywane służebniczkami dębickimi, pleszewskimi (wielkopolskimi), starowiejskimi  i śląskimi, a wszystkie to siostry ze Zgromadzenia Służebniczek NMP mają jednego ojca duchowego -założyciela, którym jest bł. Edmund Bojanowski. Osiem sióstr tzw. śląskich, posługuje w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski, gdzie znajduje się również sekretariat KWPZM.

Siostry Służebniczki NMP współpacują także z Misjonarzami Oblatami Maryi Niepokalanej, zarówno  w Polsce, jak i poza jej granicami np. w Kamerunie.

Warto może dziś w tym kontekście przypomnieć homilię kard. Zenona Grocholewskiego „Bł. Edmund Bojanowski wzorem na nowe tysiąclecie” z 2001 roku (tekst za: Niedziela 24/2001).

❖❖❖

● Błogosławiony Edmund Bojanowski wzorem na nowe tysiąclecie

Uściślenie tematu na tle czytań mszalnych

Wszystkie trzy czytania mszalne, które słyszeliśmy, zachęcają nas do miłości bliźniego. W pierwszym (Syr 4, 1-2.4.8-10) autor Księgi Syracha wzywa do pomocy potrzebującym: „Nie odmawiaj biedakowi rzeczy niezbędnych (…). Nie odpychaj żebrzącego w strapieniu, a od ubogiego nie odwracaj swej twarzy! (…) Nakłoń ucha swego biednemu (…)” . W drugim (1 J 4, 7-8.10-13) św. Jan nalega: „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga (…)”. W Ewangelii świętej ( Mk 9, 33-37) Pan Jezus zwraca uwagę na dzieci: „Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał”.

Tętnią życiem te czytania, gdy wspominamy dzisiaj Edmunda Bojanowskiego, mając żywo przed oczyma jego beatyfikację dokonaną w Warszawie przed dwoma laty (13 czerwca 1999) oraz wspominając jeszcze 150. rocznicę założenia przez niego Zgromadzenia Sióstr Służebniczek ( 3 maja 1850), a także zbliżającą się 130. rocznicę jego śmierci ( 7 sierpnia 1871). Tętnią życiem wspomniane czytania, bo Bojanowski okazał się właśnie świetlanym przykładem realizacji tejże miłości bliźniego. Miłości względem chorych, potrzebujących, ubogich, a w sposób szczególny względem dzieci, którym poświęcił najwięcej uwagi. Miłości czynnej, miłości na co dzień.

Nie chcę jednak dziś o tym mówić, gdyż jest to dobrze znane wszystkim tutaj obecnym, wszystkim, którym bliska jest postać Błogosławionego Edmunda. Jego życie i działalność bowiem charakteryzują właśnie niezliczone czyny miłosierdzia. Dlatego stał się on inspiratorem i patronem wielu instytucji i dzieł dobroczynnych.

Chcę natomiast zastanowić się nad tym, co było źródłem tej jego pasjonującej miłości bliźniego.

Zjednoczenie z Bogiem źródłem prężnej miłości bliźniego

Szukając odpowiedzi na to pytanie, pewną wskazówkę znajduję u św. Jana w dzisiejszym drugim czytaniu, gdy mówi: „miłujmy się wzajemnie, bo miłość jest z Boga (…), bo Bóg jest miłością”. Miłość jest z Boga!

Nietrudno dostrzec, że i u Bojanowskiego tym źródłem wielkiej miłości bliźniego był jego nieustanny kontakt z Bogiem, jego żarliwa modlitwa. W rzeczywistości Bóg jawił mu się przede wszystkim jako miłość. Wywierał na nim wielkie wrażenie ogrom miłosierdzia Bożego, które jest nieustannym wezwaniem do wzajemności, zwłaszcza poprzez miłość wobec Chrystusa przychodzącego do nas w postaci człowieka potrzebującego.

Jak zeznali świadkowie, już we wczesnej młodości Edmund modlił się żarliwie. Czytając jego dziennik, jego listy, to, co o nim napisali inni, i zeznania świadków w procesie beatyfikacyjnym, dostrzegamy jego nieustanne zjednoczenie z Bogiem, stawianie się w Jego obecności, szukanie samotności, by się modlić. Ta jego modlitwa była bardzo prosta, naturalna, była serdeczną rozmową z kochającym Ojcem. Duch modlitwy przenikał całe jego życie i całą jego bogatą działalność. Do tej nieustannej modlitwy wzywał członkinie założonego przez siebie Zgromadzenia.

Jest wzruszający fakt, jak Bojanowski codziennie szedł na Mszę św. z Grabonoga do Gostynia odległego o około trzy kilometry, mimo niepogody (deszczu, silnego wiatru, burzy, zawieruchy śnieżnej, lodu, błota itd.) oraz słabego zdrowia, zwłaszcza bólu w klatce piersiowej, który nieustannie się wzmacniał. Szedł zwykle pieszo. Niejednokrotnie grzązł po kolana w śniegu i docierał do kościoła zadyszany, spocony, w przemoczonym obuwiu. Szedł, by posilić się Bogiem.

Radością dla niego były niedziele i święta, kiedy to zostawał i na drugiej Mszy św. czy Nieszporach. Zdarzało się, że znaczną część dnia przebywał w kościele, gdyż tak bardzo „czuł potrzebę rozmowy z Chrystusem”.

W tym życiu modlitwy, zjednoczenia z Bogiem, ogromną rolę odgrywała cotygodniowa spowiedź. Z jego dziennika wynika, ile radości i równocześnie ukojenia oraz duchowej mocy dawała mu każda spowiedź.

Często przystępował do Komunii św., co w owym czasie nie było rzeczą zwykłą. Eucharystia pociągała go w sposób wyjątkowy. Dużo czasu poświęcał adoracji Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. W czasie oktawy Bożego Ciała szedł dwa razy dziennie do kościoła, uczestniczył w procesjach, spędzał wiele godzin na modlitwie.

Można by jeszcze dużo mówić na temat jego modlitwy i łączności z Bogiem, ale jakże tutaj, w tej Maryjnej Stolicy naszego Narodu, nie wspomnieć jeszcze przynajmniej nabożeństwa Edmunda Bojanowskiego do Matki Najświętszej. Jego życie rozegrało się między dwoma wielkimi sanktuariami Wielkopolski. Urodził się niejako w cieniu Matki Bożej Bolesnej na Świętej Górze w Gostyniu, gdzie został w dzieciństwie cudownie uzdrowiony, a zmarł przy sanktuarium maryjnym w Górce Duchownej. Oba sanktuaria odegrały wielką rolę w jego życiu. Ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny wzbudziło w nim entuzjazm do tego stopnia, że cały dzień spędził w kościele, modląc się do Maryi i za Jej przyczyną. Błogosławiony Edmund należał do Bractwa Różańcowego, nosił szkaplerz i go propagował, uczęszczał i organizował różne nabożeństwa maryjne, pielgrzymki do sanktuariów maryjnych, Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Maryi Panny poświęcił założone przez siebie zgromadzenie zakonne, ważne momenty swego życia łączył ze świętami maryjnymi.

To bogate życie modlitwy Edmunda Bojanowskiego wypływało także z jego głębokiego przekonania, że w realizacji swoich zamierzeń nie może liczyć tylko na własne siły, ale przede wszystkim na łaskę, na pomoc Bożą.

Bojanowski wzorem na trzecie tysiąclecie

Dlaczego pragnąłem dzisiaj podkreślić, w perspektywie osobistej świętości Edumnda Bojanowskiego, rolę modlitwy i zjednoczenia z Bogiem jako źródła całej jego dobroczynnej prężności?

Motyw jest bardzo prosty. Ojciec Święty, jak wiemy, na zakończenie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 wydał list apostolski Novo millennio ineunte („Na początku nowego tysiąclecia”), w którym zakreślił program duszpasterski na trzecie tysiąclecie. W tym programie, wśród priorytetów, na pierwszym miejscu postawił właśnie podporządkowanie wszystkiego nadrzędnej idei prowadzenia do świętości, do zjednoczenia z Bogiem, gdyż – jak uczy Sobór – wszyscy są powołani do świętości. Świętość jest zadaniem, któremu powinno być podporządkowane całe życie każdego chrześcijanina (por. nn. 30-31).

Podłożem tej świętości – zaznacza Papież – jest przede wszystkim modlitwa, która łącząc nas z Bogiem, jest źródłem siły do życia naprawdę chrześcijańskiego (por. n. 32). Ona, „otwierając serce na miłość Bożą, otwiera je także na miłość do braci i daje nam zdolność kształtowania historii wedle zamysłu Bożego” (n. 33) . Toteż nawołuje Ojciec Święty: „Trzeba zatem, aby wychowanie do modlitwy stało się w pewien sposób kluczowym elementem wszelkich programów duszpasterskich (…). Jest bardzo wskazane, aby nie tylko we wspólnotach zakonnych, ale także w społecznościach parafialnych bardziej starano się tworzyć klimat przesiąknięty modlitwą”(n. 34) .

W tej modlitwie – kontynuuje Ojciec Święty – „jak najwięcej uwagi należy (…) poświęcić liturgii (…) przywiązując szczególne znaczenie do Eucharystii niedzielnej i do samej niedzieli, przeżywanej jako specjalny dzień wiary, dzień zmartwychwstania Pana i daru Ducha Świętego (…)” (n. 35). „(…) udział w Eucharystii powinien naprawdę być dla każdego ochrzczonego sercem niedzieli” (n. 36).
W tej perspektywie Jan Paweł II zachęca gorąco do korzystania z sakramentu pojednania, tzn. do odkrywania oblicza Chrystusa miłosiernego także poprzez sakrament pojednania, który jest jednym z najcenniejszych darów Bożych (por. n. 37).

Mając to przed oczyma, Następca Piotra zauważa, że przeznaczając odpowiednią przestrzeń w naszym życiu na modlitwę, stosujemy kluczową zasadę chrześcijańskiego życia: zasadę pierwszeństwa łaski. By nasze życie chrześcijańskie było owocne, nie możemy liczyć tylko na nasze siły, ale przede wszystkim na pomoc łaski Bożej. Pan Jezus bowiem wyraźnie powiedział: „beze Mnie nic nie możecie uczynić” (por. n. 38).

Po tym spostrzeżeniu Papież pisze:

Na początku nowego tysiąclecia pozwólcie Następcy Piotra wezwać cały Kościół do takiego aktu wiary, który wyrazi się przez odnowę życia modlitewnego (n. 38)

Wymienione priorytety wskazane przez Ojca Świętego w liście apostolskim Tertio millennio ineunte to właśnie te, które – jak wynika z powyższego – w sposób wyrazisty uskuteczniał w swoim życiu i działalności Edmund Bojanowski, toteż jest On jakimś wymownym wzorem w realizacji programu wyznaczonego przez Jana Pawła II na nowe tysiąclecie.

Zakończenie

Niech to dzisiejsze spotkanie eucharystyczne – w którym mamy przed oczyma z jednej strony priorytety uwypuklone przez Ojca Świętego na nowe tysiąclecie, a z drugiej przykład Edmunda Bojanowskiego, jego modlitewne zjednoczenie z Bogiem – umocni w nas dążność do pogłębienia życia modlitwy, zjednoczenia z Bogiem, aby nasze życie było naprawdę owocne w perspektywie czynienia dobra, w perspektywie świętości i życia wiecznego.

Świat dzisiejszy, w którym tyle roztargnienia i pokus, w którym tyle zła, potrzebuje bardziej niż czegokolwiek innego właśnie modlitwy.

A Ty, Pani Częstochowska, Królowo Polski, która rozmodliłaś wielu naszych rodaków i nie tylko rodaków, ucz nas modlitwy, ucz rozmowy z Bogiem, jak i uczyłaś Edmunda Bojanowskiego. Amen.

Close Menu