Z Maryją ku niebu

Drodzy Bracia i Siostry!

Kiedy przeżywamy dziś uroczystość Wniebowzięcia NMP kolejny już raz dostrzegamy cel naszego chrześcijańskiego życia, jakim jest niebo. Jednak mimo tej perspektywy, tak pełnej nadziei, jakże często przeżywamy lęk przed śmiercią. Dlaczego tak się dzieje?

Pewnie lęk rodzi się ze świadomości tego, co opisuje dziś Księga Apokalipsy (por. Ap 11, 19a; 12, 1. 3-6a, 10ab). Chodzi zatem o walkę duchową, którą trzeba w swoim życiu stoczyć i nie zawsze jesteśmy pewni jej rezultatu. Te dwa znaki, jakie dziś nam towarzyszą, są bardzo wyraźne i pokazują dwa jakże różne światy: Niewiasta – znak bycia z Bogiem i przeżywania z nim każdej chwili swojego życia oraz Smok – znak odejścia od Boga a nawet walki z Nim i tym wszystkim, co z Bożymi sprawami związane.

Drogowskaz pośród tych niepokojów daje nam jednak dzisiejsza pierwsza modlitwa mszalna, która zwraca uwagę, by troszczyć się o dobra duchowe i dzięki temu mieć udział w chwale Jezusa i Maryi. Maryja bowiem, jak dobra matka, prowadzi nas za rękę. Ona dobrze zna drogę, bo jest Tą, która z duszą i ciałem została wzięta do nieba (por. Kolekta z uroczystości oraz Dogmat o Wniebowzięciu).

Nie ma co się koncentrować na mocy zła, która tak często rzuca się nam w oczy, gdyż moc Boga jest większa. Takie koncentrowanie się na Bożych sprawach owocuje tym, o czym mówi nam Słowo Boże: „teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego pomazańca”. To jest moc „nowej świątyni”, która poprzez „nową Arkę Przymierza” została dana człowiekowi w Jezusie Chrystusie, gdy On stał się człowiekiem i przyjął ludzkie ciało.

To jest źródło jedynego ratunku w walce duchowej ze złem, które nas dotyka. Szatan bowiem został pokonany raz na zawsze na drzewie krzyża, wraz ze śmiercią Bożego Syna i przez Jego powstanie z martwych. Bóg w ten sposób pragnie piękna nas, Bożych dzieci, by móc tym pięknem się cieszyć, jak cieszy się pięknem Maryi (por. psalm responsoryjny).

Drodzy Bracia i Siostry!

Stają dziś przed nami nowy Adam – Jezus Chrystus i nowa Ewa – Maryja, jak często zwykli powtarzać Ojcowie Kościoła. Pierwsi ludzie w raju, z powodu nieposłuszeństwa i chęci bycia jak Bóg przynieśli światu śmierć. Natomiast nowy Adam i nowa Ewa przez posłuszeństwo Bogu przynieśli ludziom życie na wieki w Bożej obecności (por. 1 Kor 15, 20-26).

W ten sposób w Maryi Wniebowziętej Jezus Chrystus ukazuje się nam jako jedyne źródło prawdziwego życia tu na ziemi i na wieczność. To jest przesłanie nadziei zarówno dla naszego życia wiary, jak i dla naszej codzienności. To przesłanie jest w stanie pokonać wszelkie zniechęcenie czy pesymizm, jaki wdziera się w nasze serca.

W Ewangelicznym spotkaniu Maryi z Elżbietą (por. Łk 1, 39-56), to właśnie Elżbieta pokazuje sedno zrealizowanego najpiękniej powołania Maryi, gdy mówi: „Błogosławiona, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane ci od Pana”. Elżbieta zdaje sobie sprawę co może mocą Ducha Świętego uczynić Słowo Boga, które ma moc dać życie.

Zobaczenie w tym świetle swojego powołania wiary owocuje w życiu Maryi uwielbieniem Boga za Jego wielkie dary. Maryja nie skupia uwagi na sobie, ale świadoma Bożego obdarowania, skupia tę uwagę na Bogu i Jego łasce. Takie zresztą ma być właśnie powołanie chrześcijanina realizowane nie dlatego, że tak trzeba, ale dlatego że do tego wzywa Bóg.

Kiedy dziś upraszamy wstawiennictwa Wniebowziętej to właśnie po to, aby nasze serca rozpalone miłością, jak rozpalone było Jej serce, dążyły nieustannie do Boga, który jest źródłem życia (por. modlitwa nad darami z uroczystości). W ten sposób dla nas, pielgrzymujących do nieba i często czujących lęk przed śmiercią, Maryja staje się źródłem pociechy i znakiem nadziei (por. Prefacja o Wniebowzięciu NMP nr 61).

Zatem mamy iść Jej drogą, by dojść bezpiecznie do chwały zmartwychwstania (por. modlitwa po komunii z uroczystości). To znaczy nie dać się zwyciężyć w walce duchowej o naszą wieczność, bo Bóg chce nas także mieć przy sobie w niebie, jak to uczynił z Maryją, którą z duszą i ciałem zabrał do siebie. Amen.

Close Menu