Bóg daje mi klucze do bramy nieba

(prowadzący zaczyna opowiadać historię o królu: „Trzy klucze do nieba”, która pochodzi ze zbioru: B. Ferrero, „Historie piękne”, Warszawa 1996, s. 94-96. Można w tym opowiadaniu posłużyć się rekwizytami: korona na głowie oraz trzy klucze z odpowiednimi napisami. Można także, gdy jest więcej prowadzących podzielić się na rolę: narrator, król, anioł, przechodzień, dziewczynka)

Drogie Dzieci!

(Król siedzi zamyślony)

Żył kiedyś wielki król, największy w owych czasach, kiedy ludzie znali jeszcze miejsce, gdzie znajdowała się brama nieba. Król zdobył wszystko, co było do zdobycia, ale chciał jeszcze jednej, najważniejszej rzeczy: chciał mieć klucze, które otwierały bramę nieba. Nikt nie potrafił go zadowolić.

Wydał dużą część swego ogromnego skarbu, by opłacić ludzi, którzy mieli przebadać każdy zakątek ziemi, by znaleźć te klucze, ale bez skutku. Wysłał swych odważnych dworzan do najbardziej ukrytych miejsc, wśród bagien, nawet w głębiny morza – również bez efektu.

(Król wstaje, podchodzi do miejsca, gdzie są drzwi do nieba)

Pewnego dnia król przybył konno przed bramę, która wydawała się być wyzwaniem. Była solidna, niedostępna. Pokiwał ręką ku aniołom, którzy jej strzegli i powiedział: „Nie zaznam spokoju, dopóki nie zdobędę kluczy, które otwierają tę bramę”.

Anioł spojrzał na niego rozbawiony, gdyż królowie ziemi nie są tak bardzo ważni dla aniołów nieba i powiedział: „Na ziemi istnieją tysiące kluczy, które mogą otworzyć bramy nieba. Kwitną pod stopami ludzi, ale oni ciągle je tylko depczą. Będziesz mógł je znaleźć i ty, jeśli potrafisz je odszukać. Trzy są przeznaczone dla ciebie. Jeśli je znajdziesz, będziesz mógł otworzyć bramę nieba”.

(Król chodzi i czegoś poszukuje na ziemi)

Król zszedł z konia i zaczął natychmiast poszukiwania. Przez wiele lat oczyma badał ziemię, po której stąpał, ale żaden klucz nie zakwitł pod jego stopami.

Klucz pierwszy – wrażliwość na małe i słabe – NADZIEJA

(zaczyna troszczyć się o drzewko)

Pewnego dnia, gdy wędrował, potknął się o małe, rachityczne, prawie suche drzewko. Lata spędzone na poszukiwaniu klucza do nieba uczyniły go mniej dumnym i bardziej uważnym na rzeczy małe i słabe. Podniósł drzewko, włożył do ziemi i codziennie je potem podlewał. Następnie zatroszczył się o podparcie jego małych gałęzi i pnia.

Przechodzień, który przypadkiem asystował przy tej scenie, powiedział: „Zostaw to brzydactwo. Nawet jeśli je uratujesz, jesteś zbyt stary, by móc kiedyś cieszyć się jego cieniem i jego owocami. Co ci z niego przyjdzie”. Król odpowiedział: „Pewnego dnia ktoś tu usiądzie i będzie błogosławił cień tego drzewa i jego owoce, a więc również po trosze i mnie. Mogę być szczęśliwym z tego powodu już teraz”.

(klucz z napisem: wrażliwość na małe i słabe – NADZIEJA)

W tym momencie ujrzał pierwszy klucz. Leżał pod jego stopami i wydawał się wyrastać z ziemi. Był to klucz zrobiony z dziwnego metalu: był zielony, jak szmaragd.

Drugi klucz – pomoc innym – MIŁOŚĆ

(znajduje dziewczynkę, okrywa ją płaszczem, zabiera do pałacu i daje jej jeść)

Minęło znowu trochę czasu. Król kontynuował swe poszukiwania. Pewnego zimowego popołudnia w czasie silnej burzy zobaczył bosą dziewczynkę w łachmanach, która drżała skulona w jednej z bram starego miasta. Król zatrzymał się, zdjął swój płaszcz i owinął nim dziewczynkę. Potem wziął ją na rękę i zaniósł do królewskiego pałacu. Przygotował jej ciepły posiłek i poszukał dla niej sukienki.

(klucz z napisem: pomoc innym – MIŁOŚĆ)

W tym właśnie momencie zauważył, że pod jego lewą nogą znajdował się drugi klucz. Był to klucz ze specjalnego metalu o kolorze czerwonym, rubinowym.

Trzeci klucz – znalezienie Pana Jezusa – WIARA

Minęło znów kilka lat. Król stał się starym, zmęczonym pielgrzymem. Chodził z trudem, opierając się na lasce. Ale nie przestał szukać brakującego klucza. Pewnej nocy dotarł do małego miasta na wschodzie. Szukał miejsca na spoczynek, gdy zaciekawiło go dziwne poruszenie wśród ludzi. Zauważył orszak podnieconych osób, wychodzących z miasta.

„Cóż też oni zamierzają robić na polach o północy” – pytał sam siebie. Poszedł za nimi. Dotarł przed zrujnowaną szopę, która pełniła rolę stajni. Ludzie, którzy szybciej wędrowali od niego, już teraz powracali do miasta, gdy on zbliżał się do stajni. W lichym świetle dymiącego kaganka zauważył młodą Matkę, która kołysała swe Dziecko. W tym momencie dziecko otworzyło oczy. Stary król poczuł się olśniony tym wejrzeniem i po raz pierwszy w życiu zgiął kolana przed kimś.

(klucz z napisem: znalezienie Pana Jezusa – WIARA)

Jego serce napełniło się radością, gdyż przed nim znajdował się trzeci, żółty klucz. Klucz cały ze złota. Znalazł trzy klucze i teraz mógł otworzyć bramę nieba.

Drogie Dzieci!

Pan Bóg chce, abyśmy poszukiwali, tak jak ów król, kluczy, które pozwolą nam otworzyć bramy nieba. Tymi trzema kluczami, jak widzieliśmy po napisach, są: wrażliwość na małe i słabe czyli dawanie innym ludziom nadziei; pomoc innym czyli miłość okazywana drugiemu człowiekowi; znalezienie Pana Jezusa czyli wiara.

Lecz nie zawsze mamy ochotę, aby tych kluczy szukać. Nie zawsze chce nam się czynić dobro i w ten sposób zdobyć klucze, bez których otwarcie drzwi nieba będzie niemożliwe. Czasem łatwiej jest zrobić coś złego. Dobro natomiast wymaga od nas wysiłku.

Łatwiej jest uderzyć słabszego czy młodszego kolegę, niż mu pomóc. Łatwiej też jest przejść obok kolegi czy koleżanki, którzy nie mają śniadania do szkoły, bo rodzice nie mają pieniędzy, niż podzielić się swoim śniadaniem. Łatwiej wreszcie jest nie pójść na niedzielną Mszę świętą, na spotkanie z Chrystusem, i dłużej się wyspać, niż wstać wcześniej i poświęcić tę jedną godzinę Panu Bogu.

Pan Jezus zachęca nas jednak, abyśmy wybierali dobro i w ten sposób zbierali klucze do nieba, a Jemu przynosili radość. Tylko wtedy, kiedy znajdziemy swoje klucze, będziemy w stanie dostać się do nieba. Amen.

Close Menu