Przybądź Duchu Święty

Moi Drodzy!

Na początku tegorocznych naszych spotkań formacyjnych, kiedy rozpoczynamy nowy rok naszej działalności w ramach wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Maryja”, wezwijmy Ducha Świętego. Uczynimy to słowami Sekwencji na Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Powstańmy!

(recytacja Sekwencji)

Usiądźmy! Kolejny rok naszych spotkań rozpoczynamy właśnie od tych słów: „Przybądź Duchu Święty…”. Niech na drogach tegorocznych rozważań formacyjnych towarzyszy nam ta modlitwa Kościoła, która dała początek wielkiemu przebudzeniu religijnemu w Stanach Zjednoczonych w 1967 roku, a następnie rozlało się po całym świecie, przebudzeniu, które dziś określamy mianem „Odnowy w Duchu Świętym”

Przewodnikiem po drogach tegorocznych rozważań będzie dla nas o. Raniero Cantalamessa, franciszkanin, wykładowca Uniwersytetu w Mediolanie, teolog i kaznodzieja Domu Papieskiego, który od 1976 roku zaangażowany jest w Odnowę w Duchu Świętym. Pomocą będą nam jego myśli zawarte w książce-zapisie rozważań rekolekcyjnych, wygłoszonych w Asyżu w 1993 roku: „Wsłuchani w Ducha Świętego”.

„Przybądź Duchu Święty…”

Te słowa mają wielkie znaczenie dla Kościoła katolickiego. To wezwanie towarzyszyło wszystkim pokoleniom ludzi wierzących w Chrystusa od pierwszych wieków, aż do naszych czasów. Towarzyszyło i towarzyszy wszystkim świętym, błogosławionym, ludziom prostym i bardzo wykształconym, synodom biskupów, soborom powszechnym i spotkaniom ekumenicznym.

Kościół przyzywa pomocy Ducha Świętego w każdym rozpoczynającym się wieku, a nawet roku. Nasz wiek wezwaniem Ducha Świętego w bazylice św. Piotra rozpoczął papież Leon XIII, a następny wiek tym samym wezwaniem rozpocznie, jak Pan Bóg da, papież Jan Paweł II. My zaś tym wezwaniem rozpoczniemy nasz nory rok pracy i formacji.

„Przybądź Duchu Stworzycielu…”

To wezwanie już od początku chrześcijaństwa określało bóstwo Ducha Świętego. Bowiem już w pierwszych wiekach pojawił się problem: czy Duch Święty jest stworzony czy jest Stworzycielem? W 381 roku na Soborze w Konstantynopolu podano do wierzenia prawdę wiary, którą tak często powtarzamy w niedzielnym wyznaniu wiary: „Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela (Stworzyciela – przyp. wł.). Który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem odbiera uwielbienie i chwałę. Który mówił przez proroków.”.

Skąd to określenie? Na początku Księgi Rodzaju czytamy: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem (chaosem – przyp. wł.) i pustkowiem, ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami” (Rdz 1, 1-2). Duch Stworzyciel unosił się nas bezładem, chaosem, a efektem tej obecności był porządek, harmonia. Potwierdza nam to Słowo Boże w Psalmie 104: „Stwarzasz wszystko, gdy ślesz swego Ducha i odnawiasz oblicze ziemi”. Albowiem Duch Święty doprowadza dzieło stworzenia do doskonałości. To On pozwala nieładowi przejść w porządek i piękno.

„Przybądź Duchu Stworzycielu…”

Dzieło stworzenia nie było i nie jest czymś jednorazowym. Jest to stałe działanie Boga, jest to ciągle postępujący proces. Marcin Luter mawiał, że „stwarzać, znaczy czynić rzeczy nowymi”. A zatem tak, jak na początku świata, tak też dzisiaj Duch Święty prowadzi świat z nieładu do porządku. Dotyczy to zarówno tego świata pisanego z dużej litery, jak i naszego osobistego – świata naszych oczekiwań, pragnień, nadziei…

Jednak, aby to wszystko zrozumieć musimy najpierw uświadomić sobie, że w nas samych, czasem bardzo głęboko, tak że nie zdajemy sobie czasem nawet z tego sprawy, istnieje chaos, nieporządek, nieład, który wymaga uporządkowania. Często doświadczamy bardzo boleśnie, jak ten nieład w naszym wnętrzu komplikuje nasze codzienne życie. Ten chaos czasem trudno jest nam określić: podziały, zamieszanie, rozproszenie, roztargnienie…

Wiele razy słyszeliśmy fragment Ewangelii, mówiący o uwolnieniu opętanego, kiedy to Chrystus pyta go: „Jak ci na imię?”. I słyszy zaskakującą nas odpowiedź: „Nazywam się <<Legion>>, bo jest nas wielu” (por. Mk 5, 1-17). Podobnie i w naszym życiu jest wiele planów, projektów, decyzji… Czasem i nam samym jest trudno się w tym wszystkim połapać.

„Bez Twojego tchnienia/ Cóż jest wśród stworzenia?/ Jeno cierń i nędze!”

W ciągu tego nadchodzącego roku chcemy przechodzić od naszego nieładu do nowego porządku, od starego do nowego człowieka. Jesteśmy tymi, którzy wciąż walczą, by przechodzić z nieładu do porządku. W tej walce potrzebujemy większej siły niż nasza…

Duch Święty jest tą jedyną siłą, która może tego wszystkiego dokonać. On jest tym prawdziwym pokojem ofiarowanym nam przez zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Potrzebujemy przyobleczenia tą mocą z wysoka… (por. Łk 24, 49).

Św. Serafin z Sarowa, mnich i święty Kościoła prawosławnego, do którego rzesze ludzi przychodziły po poradę, mawiał, że powołaniem każdego chrześcijanina jest to, aby niósł w sobie Ducha Świętego. On sam głęboko w to wierzył i uczył tego tych wszystkich, którzy do niego przychodzili.

„Ześlij z nieba wzięty/ Światłą Twego strumień…”

Najlepszym środkiem, który umożliwia nam przejście z chaosu, nieporządku do ładu jest Pismo Święte – Słowo Boga skierowane do każdego człowieka, do każdego z nas. „Wtedy rozświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma” – mówi nam Ewangelia. Duch Święty rozświeca i nasze umysły, abyśmy rozumieli słowo, które do nas kieruje.

Ten sam Duch Święty natchnął autorów Świętych Ksiąg do ich napisania. Jak mawiał św. Ambroży z Mediolanu, z którego rąk przyjął chrzest św. Augustyn, Pismo Święte jest natchnione przez Ducha Świętego po to, aby poprzez nie mógł Duch Święty natchnąć, przemawiać, działać. Sam też doświadczyłem takiej sytuacji. Otóż, kiedyś nie bardzo rozumiałem ewangeliczną przypowieść o przewrotnych rolnikach. I pewnego dnia, dzięki światłu Ducha Świętego, kiedy ta Ewangelia była czytana w kościele na Świętym Krzyżu, zrozumiałem dopiero jej sens, że sługami są prorocy, a synem właściciela jest Jezus Chrystus. Pismo Święte zatem promieniuje Duchem Świętym.

„Daj twoim wierzącym/ W Tobie ufającym…”

W czasie tegorocznych spotkań formacyjnych zatrzymamy się w sposób szczególny nad Listem św. Pawła Apostoła do Rzymian. Panuje wśród wierzących, często nawet czytających regularnie Pismo Święte, przekonanie, że list ten jest najtrudniejszą księgą Nowego testamentu, bo wiele w nim sporów oraz stał się on i staje się przyczyną wielu rozłamów i herezji w Kościele… Wystarczy wspomnieć chociażby Reformacje Marcina Lutra. A zatem lepiej dla bezpieczeństwa zostawić go specjalistom, teologom.

Tymczasem jest to nieporozumienie. Gdy przeczytamy jego początek (przeczytać Rz 1, 1-7), to okaże się, że był on skierowany do zwykłych rzymian. Większość z nich nawet była analfabetami – nie potrafiła czytać i pisać. Święty Paweł skierował do nich ten list, aby umocnić ich wiarę. A zatem nie chodziło mu o to, aby dostarczyć materiału do dyskusji teologom…

Ten list jest skierowany do każdego z nas. Musimy wrócić do tej księgi Pisma Świętego i z nią się zaprzyjaźnić. Gdy rzeczywiście natchnieni Duchem Świętym wejdziemy w jej treść, to zobaczymy ten list w innym świetle. Niestety List do Rzymian nie dotarł jeszcze do wielu chrześcijan, nie dotarł do wielu z nas. Potrzeba, aby został on nam doręczony, ponieważ jesteśmy jego adresatami.

Jeśli chcemy ewangelizować świat wokół nas, to nie możemy tego czynić bez Listu do Rzymian. Ale najpierw, by ewangelizować świat, musimy sami zapoznać się z tym listem. Potraktujmy więc zachętę do jego przeczytania, a właściwie przemedytowania i przemodlenia, poważnie. Niech to będzie nasze zadanie domowe na najbliższy rok – pochylić się nad  Listem św. Pawła Apostoła do Rzymian.

Close Menu