Przyjąć Chrystusa i dać Go światu

Motto: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, którego nazwą Emmanuel, to znaczy Bóg z nami (Mt 1, 23; por. Iz 7, 14)

W Dziewicy bacznej, aby przyjąć Chrystusa i dać Go światu… oblaci będą widzieć wzór wiary… własnej (K 10)

(z kasety odtwarzana jest czołówka wiadomości radiowych jednej ze znanych rozgłośni. Po niej, w formie krótkiego komunikatu prasowego, wypowiadane są następujące słowa)

Piotr Paszkowski, Wiadomości.

Chrześcijanie na całym świecie rozpoczęli już ostatni etap przygotowania przez Jubileuszem roku 2000, kiedy to świętować będą rocznicę narodzin Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Ten okres przygotowania ma uświadomić każdemu z nich, że współczesnemu światu mają ofiarować Chrystusa, który jest Zbawicielem świata. Czy jednak to czynią i w jaki sposób, za chwilę w dalszej części programu.

(znów z kasety sygnał kończący wiadomości radiowe)

Drodzy Bracia i Siostry!

Już powoli w naszych klasztornych murach odczuwamy świąteczną atmosferę. Zaczęło się wielkie sprzątanie… Współbracia, którzy w okresie świątecznym będą pomagali na Ukrainie, już wyjechali, a inni wyjadą wkrótce na różnego rodzaju posługi. Kurs III myśli już zapewne i żyje wyjazdem do domu, a kurs I może zastanawia się, jak będą wyglądały te pierwsze święta w Obrze. Ktoś inny myśli o ślubie swojego brata, na który niebawem wyjedzie…

Zechciejmy dziś, w czwartą niedzielę Adwentu, zatrzymać się nad tekstem z Księgi proroka Izajasza, powtórzonym w dzisiejszej Ewangelii: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, którego nazwą Emmanuel, to znaczy „Bóg z nami” (Mt 1, 23; por. Iz 7, 14). Podobne słowa znajdują się także w naszych Konstytucjach i Regułach, gdzie czytamy: W Dziewicy bacznej, aby przyjąć Chrystusa i dać Go światu… oblaci będą widzieć wzór wiary… własnej (K 10)

(Przyjąć Chrystusa)

Drodzy Bracia i Siostry!

Każdy z nas, posłuszny wezwaniu Jezusa Chrystusa, pod natchnieniem Ducha Świętego, wypowiedział Bogu swoje tak. Otwarci na Ducha Świętego pozwoliliśmy się uwieść Jezusowi, uwierzyliśmy Jego słowu… Jednak zapewne wielu z nas, kiedy te pierwsze i wielkoduszne oraz pełne zapału i gorliwości chwile przeminęły, może zaczęło zastanawiać się nad sensem drogi, którą kroczy. Może zaczęliśmy się zastanawiać jak sobie w klasztorze urządzić wygodne życie, jak wykreować swój obraz względem współbraci i przełożonych…? Te myśli nie są obce ani mnie, ani Tobie, mój Drogi Współbracie! Cóż zatem czynić?

Z pomocą przychodzi nam Słowo Boże i nasze Konstytucje i Reguły: Przyjąć Chrystusa (zob. K 10). Dobrze…, ale jak to zrobić? Z ufnością, mimo tego, że przyszłość jawi się mglisto, a może nawet niepewnie, przyjąć swoja szarą codzienność. Tak, jak Maryja w czasie Zwiastowania, odpowiedzieć bezinteresownie po raz kolejny tak na Boże zaproszenie. Nie możemy tworzyć sobie jakiś dodatkowych wyjść czy furtek, gdyby… A taka pokusa istnieje w każdym z nas.

Także, podobnie jak Maryja, mamy wszystko to, co Bóg do nas mówi, zachowywać i rozważać w swoim sercu, a także zaangażować się w wypełnianie woli Bożej. Do tego jesteśmy powołani jako chrześcijanie i zakonnicy: Oblaci Maryi Niepokalanej.

Wreszcie poświęcić się całkowicie dla Jezusa. Oczywiście, że jest to trudne. Przypominają mi się słowa wypowiedziane przez o. Wojciecha w czasie grudniowego dnia skupienia, że przeważnie ci, którzy się angażują, którzy pragną dobra wspólnoty, ci zawsze najwięcej obrywają. Dlatego zapewne tak często wygodniej jest się nie wychylać, niech inni zrobią… Jednak my, chcąc naśladować Maryję w jej zawierzeniu i poświęceniu się, nie możemy czynić nic innego, jak tylko całkowicie poświęcić samych siebie osobie i dziełu Zbawiciela (zob. K 10).

Bowiem, gdy nie odpowiemy wielkodusznie na wezwanie Chrystusa, gdy nie będziemy rozważali w sercu jego słów i nie będziemy się angażowali całkowicie dla Jezusa, tak jak Maryja, to w naszej wspólnocie nie będzie uśmiechu i życzliwości, ale ciągły smutek i przygnębienie. Wtedy wzajemnie będziemy się oskarżali: klerycy – formatorów, formatorzy – kleryków, że wina za sytuację w naszym klasztorze, leży po jednej ze stron. I wtedy będziemy podobni do tych ludzi, których na drogach swego życia spotkała niewierząca Ania. W rozmowie powiedziała, że jej rówieśnicy ciągle unikali rozmowy na temat wiary, gdy chciała z nimi na ten temat porozmawiać oraz nie świadczyli o swojej wierze w codziennym życiu. Nawet rozmowy na ten temat, jakie podejmowała ze swoim chłopakiem, były bardzo płytkie.

(Dawać Chrystusa światu)

Drodzy Bracia i Siostry!

Któż z nas nie myśli o przyszłości: Co będzie po święceniach? Gdzie będę pracował? Zadajemy sobie wszyscy te pytania. Mamy swoje marzenia… Niektórzy śnią o wiecznie skutej lodem ziemi Północnej Kanady lub Grenlandii, inni o gorącym piasku Kamerunu lub Madagaskaru… I dobrze, że tak jest. Chrystus bowiem powołał nas po to, abyśmy Jego samego nieśli innym ludziom, byśmy z nimi dzielili się swoją wiarą. Wspomina o tym dziś św. Paweł w drugim czytaniu: aby ku chwale Jego imienia pozyskiwać wszystkich pogan dla posłuszeństwa wierze (zob. Rz 1, 5).

Czasem mamy taką pokusę, że chcemy jak najwięcej z Obry wyjeżdżać… I rzeczywiście te wszystkie wyjazdy: do domu dziecka w Gościeszynie, do chorych w Wolsztynie i upośledzonych dzieci z Wielkiej Wsi, do wrocławskich więźniów czy też z posługami do różnych parafii, są dobre i wspaniałe. Pozwalają nam z innej perspektywy spojrzeć na naszą codzienność. Jak to określił jeden z nas: po taki wyjeździe, człowiek wraca do Obry pozytywnie nastawiony do życia.

Kiedyś też miałem okazję przeprowadzić wywiad z arcybiskupem seniorem Jerzym Strobą i w związku z autoryzacją tekstu wywiadu musiałem wyjechać do Poznania. Zaraz po przywitaniu Ks. Arcybiskup wypowiedział słowa, które mnie zaskoczyły: Przepraszam, że fatygowałem Księdza do Poznania, ale ja dobrze wiem, że kleryk musi się czasem „przewietrzyć”. W tej perspektywie jednak zawsze powinniśmy pamiętać, że ten czas spędzony tu, w Obrze, jest też nam potrzebny, gdyż abyśmy mogli innym ofiarować Chrystusa, najpierw sami musimy Go przyjąć do swojego życia. I wtedy, gdy tak na serio to uczynimy, to przyjmiemy Jezusa nie dla siebie, ale po to, aby Nim i swoją wiarą w Niego dzielić się z innymi. Maryja też nie zatrzymała Jezusa dla siebie, ale dyskretnie towarzyszyła Mu w Jego działalności: widzimy Ją w Kanie Galilejskiej, widzimy Ją też pod krzyżem, w Wieczerniku z Apostołami i przez dwa tysiące lat w Kościele…

Drodzy Bracia i Siostry!

Wszyscy zapewne znamy te słowa z Ewangelii: Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką (zob. Mt 5, 16). Być bratem i siostrą Jezusa, to rozumiemy wszyscy. Ale jak ja mam być Matką Jezusa? Po prostu mam pomagać rodzić się Jezusowi w otaczających mnie ludziach, najpierw tu, w Obrze, a później poza nią. Ty i ja, mój Drogi Bracie, jesteśmy wezwani, aby stawać się dla siebie nawzajem „drugim Chrystusem”. Szczególnie tu, w seminarium, jesteśmy wezwani, aby pomagać sobie wzajemnie zobaczyć kim jest Jezusa Chrystus (zob. K 7) w moim życiu i w życiu mojego współbrata.

Czasem zauważam, i sam się na tym łapię, że my tak bardzo mało o Jezusie rozmawiamy, że tak mało dzielimy się swoją wiarą, doświadczeniem spotkania Boga na drogach naszego życia. A przecież wiara rodzi się poprzez dawanie świadectwa. Oczywiście, możesz powiedzieć Drogi Bracie, że przecież zostanę wyśmiany, powiedzą, że jestem nawiedzony, stuknięty… Ja też często usprawiedliwiam się w ten sposób przez samym sobą. Mogę Cię jednak zapewnić, że ja, i wielu z nas, czekamy na Twoje świadectwo wiary w Jezusa i chcemy się dzielić swoim doświadczeniem z Tobą. W ten sposób przecież wzajemnie pomagamy się rodzić Jezusowi w nas samych.

Drodzy Bracia i Siostry!

Dziś Kościół stawia nam przed oczy Maryję, która najpierw sama przyjęła Jezusa, a następnie dała Go światu. Dzisiejszy świat każdego dnia, poprzez środki masowego przekazu, krzyczy do nas, abyśmy dali mu Jezusa, który tylko może przynieść mu nadzieję. Świat w nas chce widzieć, że sami przyjmujemy Chrystusa, aby następnie dać Go światu. Ty i ja, mój Drogi Bracie, jesteśmy do tego powołani w szczególny sposób.

Niech więc ta myśl, będąca parafrazą słów poety, towarzyszy naszym świątecznym przygotowaniom: Chrystus narodził się w betlejemskim żłobie, ale biada jeśli się nie narodzi we mnie i w Tobie. Amen.

Close Menu