Służba Bogu, Polsce i bliźnim

Drodzy Harcerze i Harcerki!

W czytaniach Niedzieli Palmowej, które przed chwilą usłyszeliśmy, przewija się jak refren słowo „służba”. Jezus Chrystus przedstawiony jest jako sługa Boży, który dobrowolnie poddaje się próbie cierpienia. A jednocześnie w II czytanie mówi nam o wywyższeniu Jezusa Chrystusa właśnie dlatego, że do końca, „aż do śmierci krzyżowej” (Flp 2, 8), był tym, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20, 28).

Także w naszym harcerskim życiu słowo „służba” pojawia się bardzo często. Znajdujemy je w Prawie i Przyrzeczeniu Harcerskim, a także w nazwach rozmaitych naszych działań: „Biała Służba”, „Harcerska Służba Liturgiczna”. Zechciejmy więc dziś, w duchu czytań mszalnych, zastanowić się czym jest nasza służba Bogu, Polsce i drugiemu człowiekowi.

Drodzy Harcerze i Harcerki!

Służba zawsze kojarzy się z jakimś wysiłkiem, trudem, dawaniem czegoś z siebie innym: własnych zdolności, talentów, czasu. Normalnie człowiek cieszy się z takiej sytuacji. Cieszy się wtedy, gdy może komuś pomóc. Taki człowiek wie, że „radosnego dawcę miłuje Bóg” (2 Kor 9, 7). Istnieje jednak w nas także szatańska pokusa powiedzenia Bogu i drugiemu człowiekowi „nie będę służył”. Pokusa niedzielenia się z drugim człowiekiem żadną rzeczą. Niechęć, która sprowadza smutek.

Jakże często możemy usłyszeć, że ten, kto daje coś z siebie, ten staje się uboższy. Tak twierdzi dzisiejszy świat. Tymczasem Pismo Święte, Księga Życia, mówi nam zupełnie co innego: „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 16, 25). O tym samym zresztą, podając za przykład Jezusa, przypomina nam II czytanie: „Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca” (Flp 2, 9-11).

W służbie nie chodzi jednak o jakieś pojedyncze działanie, o akcje, które dają rozgłos. W służbie chodzi o ciągłą pracę dla Boga, Polski i drugiego człowieka. Pracę nie tylko od święta, ale wykonywaną w szarej monotonnej codzienności.

Drodzy Harcerze i Harcerki!

W naszej harcerskiej rzeczywistości możemy mówić o 3 płaszczyznach służby: Bogu, Polsce i bliźnim.

Służba Bogu, to przede wszystkim otwartość na Jego Słowo. „Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie” (Iz 50, 4) – mówi Prorok. To słuchanie jednak domaga się odpowiedzi z naszej strony. Skoro bowiem Bóg ofiarował nam wszystko, nawet swojego Syna, to także uzdolnił nas i wzywa nas do tego, abyśmy i my dawali siebie braciom.

Nie jest to droga łatwa, ale prowadząca przez trudy do gwiazd – jak mówi przysłowie. Zresztą taka chyba była też myśl Baden-Powela, kiedy tworzył podstawy ruchu skautowego, harcerskiego. Przypomniał to Jan Paweł II, kiedy w słowach skierowanych do przedstawicieli ZHR-u wskazał, ze harcerstwo ma pomóc swoim członkom znaleźć ślady Jezusa Chrystusa i pójść za Nim.

Na tej drodze potrzeba ciągłej czujności i rozwoju duchowego: zasłuchania w Boże Słowo i odpowiadania na Jego wołanie oraz czuwania nad tym, aby być zdrowym na duchu i na ciele. Potrzeba tej Mszy świętej, wspólnych dni skupienia, rekolekcji czy pielgrzymek, aby te nasze spotkania nie były tylko spotkaniami towarzyskimi, ale łączyły nas z Bogiem. Sam Bóg zresztą będzie pomocą w trudnościach, pojawiających się na tej drodze: „Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam” (Iz 50, 7) – przypomina Prorok.

Ze służbą Bogu ściśle wiąże się służba Polsce. Tych dwóch rzeczywistości nie można od siebie oddzielić.

Ta służba przez wiele osób postrzegana jest jako niewdzięczna, bo nie chodzi w niej o zdobycie jakichś własnych korzyści, ale o dobro społeczeństwa. Przykład w tym względzie daje nam sam Jezus Chrystus, który „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi” (Flp 2, 6-7). Jakże niepopularne słowa, kiedy tak wielu ludzi próbuje na Polsce zrobić interesy czy zbudować swoją karierę.

Służba Polsce przejawia się w tym, że, jak mówił Jan Paweł II w 1989 roku w Skoczowie, staniemy się „ludźmi sumienia”. To wezwanie skierowała Papież w rok później do przedstawicieli ZHR-u. Mówił m.in., że dziś potrzeba czytelnego świadectwa wiary, nadziei i miłości. Tego potrzebują zwłaszcza ludzie młodzi w III Tysiącleciu. Papież w tym widzi zadanie harcerstwa, które w haśle „Czuwaj” przypomina o rozróżnieniu dobra i zła. „Czuwać” to nie zagłuszać swojego sumienia, nie zniekształcać go. To również praca na rzecz dobra, a walka z tym, co jest złe nawet wtedy, gdy okoliczności zdają się tolerować i rozgrzeszać zło.

Służba Polsce, to propagowanie niepopularnych wartości, stanie na ich straży. W czasie swojej pielgrzymki do Polski w 1987 roku Jan Paweł II powiedział na Westerplatte: „Musicie od siebie wymagać, nawet dgyby inni od was nie wymagali. Każdy ma w swoim życiu jakieś Westerplatte, które musi obronić, utrzymać… Jakiś system wartości, o który trzeba walczyć”. Myślę, że Paden-Powel powiedziałby podobnie: „Każdy ma jakieś Makefing, które musi obronić”. Polska stoi dziś przed różnymi trudnościami i zagrożeniami, ale pierwszą sprawą jest utrzymanie ładu moralnego, który stanowi fundament życia każdego człowieka. Trwa czas próby polskich sumień. Potrzeba, abyśmy w polskiej codzienności budowali Królestwo Boże, Królestwo prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju.

Konsekwencją służby Polsce jest dawanie się drugiemu człowiekowi w konkretnych warunkach i środowiskach, w których żyjemy. Jakże dobrze obrazuje to lilijka harcerska, z odchodzącymi od niej promieniami, wpisana w krzyż harcerski. Harcerstwo ma promieniować wokół. To ja mam służyć zastępowi, drużynie, szczepowi, hufcowi, chorągwi, okręgowi, ZHR-owi, a nie odwrotnie. Nie ma to służyć tylko mojemu własnemu wynoszeniu się, ale ma to służyć innym. Taka właśnie idea przyświecała powstaniu ZHR-u w 1989 roku. Była ona obecna na sali obrad i w indywidualnych rozmowach, kiedy byłem na zjeździe założycielskim. Wtedy w ten właśnie sposób próbowaliśmy scharakteryzować ZHR.

Ale jak to realizować konkretnie? Przychodzić z pomocą innym „przez słowo krzepiące” (Iz 50, 4). Nie gasić w innych zapału i inicjatywy oraz nieustannie pochylać się nad harcerskimi wartościami. A to wszystko oznacza być ludzkim, wrażliwym na biedę i krzywdę innych, wymagającym najpierw od siebie, pełnym szacunku i życzliwości w zastępie, w drużynie… Będzie to możliwe jedynie wtedy, gdy zrozumiem, ile otrzymałem w harcerstwie i kiedy będę traktował poważnie to, w co się zaangażowałem i nie będę zniechęcał innych do działania swoją pokusą minimalizmu. Lilijka, którą nosimy na naszym mundurze przypomina nam swoim kształtem o niesieniu tego krzyża codzienności

Drodzy Harcerze i Harcerki!

Możemy zapytać, co będziemy z tego mieli? Co nam przyniesie bezinteresowna służba Bogu, Polsce i bliźniemu. Nagroda nasza, nawet jeśli nie zostaniemy docenieni dziś, będzie nagrodą u Boga. Bowiem, jak śpiewamy w jednej z piosenek: „pogoda i jasny wzrok rozjaśni ludziom mrok innym szczęście da harcerska dola radosna”. A zatem drugą nagrodą ma być dla nas radość wszystkim tym, którym przez naszą postawę pomogliśmy w jakikolwiek sposób. Mówi o tym pewne kameruńskie opowiadanie:

Narrator: Pewien ojciec, który miał dwóch synów, nie mógł się zdecydować, któremu z nich zostawić majątek. Postanowił zatem wysłać ich w daleką drogę z następującym wskazaniem:

Ojciec: Udajcie się do krainy Baimleke, a po powrocie opowiecie mi, co tak usłyszeliście i zobaczyliście. Po drodze zostawiajcie ślady, by później odnaleźć drogę do domu. Kiedy powrócicie, wtedy zdecyduję, który z was otrzyma majątek”.

Narrator: Bracia wyruszyli w drogę. Pierwszy z nich Mbanga, dokładnie wypełniał polecenia ojca. Szedł uważnie i obserwował wszystko, co się wokół działo. Pozostawiał też ślady na ziemi. Drugi, Diedonne, zdawał się lekceważyć życzenia ojca. Szedł beztrosko i podśpiewywał sobie. Gdy wchodzili do jakiejś wioski, Mbanga był tak zmęczony, że nie miał już na nic ochoty; szybko spożywał podany mu posiłek i zaraz szedł spać. Natomiast Diedonne spędzał wiele czasu na rozmowach, wspólnym śpiewie i dzieleniu się różnymi historyjkami z mieszkańcami wioski. Po podróży Mbanga szczegółowo opowiadał o poznanym kraju, zaznaczając przy tym, że tylko on spełnił do końca wyznaczone zadanie, gdyż pozostawiał ślady umożliwiające mu powrót do domu. Ojciec postanowił osobiście sprawdzić, czego dokonali jego synowie. Mbanga z dumą pokazywał ślady, które pozostawił na ziemi, podczas gdy Diedonne zachowywał milczenie. Kiedy wchodzili do wiosek, mieszkańcy poznawali tylko Diedonne i to właśnie on był na ustach wszystkich. Dzięki niemu również ojciec witany był serdecznie. Jego brat Mbanga pozostawał w cieniu. Kiedy wrócili do domu, ojciec zdecydował, że majątek otrzyma Diedonne.

Syn 1: Jak to?!

Narrator: zaprotestował Mbanga

Syn 1: przecież to ja dokładnie wypełniłem twoje polecenia, zostawiając wszędzie ślady

Ojciec: Tak

Narrator: odpowiedział ojciec

Ojciec: swoje ślady pozostawiałeś na ziemi, podczas gdy twój brat pozostawił je w sercach!

Wkraczamy w ostatni okres Wielkiego Postu. Razem z Jezusem Chrystusem będziemy wędrowali do Jerozolimy. Będziemy Mu towarzyszyli w Wieczerniku, Ogrójcu, pod Krzyżem… Będziemy widzieli, jak Jezus Chrystus służy drugiemu człowiekowi. Zechciejmy i my znaleźć Jego ślady i starajmy się po nich iść. Amen.

Close Menu