Zaproszenie na radosną Ucztę Wolności

…Jeżeli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze mną… jeśli obmyłem wam nogi ja, Pan i Nauczyciel, to i wy powinniście sobie wzajemnie nogi obmywać…

(J 13, 8. 14).

Drodzy Bracia i Siostry!

Jezus zaprasza nas, kiedy rozpoczynamy dzisiejszego wieczoru świętowanie Triduum Paschalnego, na radosną Ucztę Wolności (por. Ga 5, 1). Zaprasza do świętowania porzucenia niewoli krępującej człowieka. To jednak nie tyle pamiątka Paschy Izraela (por. Wj 12, 1-8. 11-14) z barankiem paschalnym w centrum, gdzie spożyte mięso baranka dało siłę do wyjścia z niewoli egipskiej i pokonania drogi, a krew baranka – którą pokropione były odrzwia domów – dała ocalenie od śmierci fizycznej.

To jest Pascha Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela. To przejście przez wydarzenia męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, by doświadczyć umocnienia na drodze życia, zostać przeniesionym ze śmierci do życia oraz uczestniczyć w ocaleniu we Krwi Zbawiciela, która daje ostateczne zwycięstwo.

To nasza osobista Pascha. To czas przejścia w mocy Jezusa Chrystusa, Zbawiciela – „Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata” (J 1, 29) – z niewoli i śmierci grzechu do wolności i życia, jakie daje nam łaska samego Boga, dana nam mocą Ducha Świętego w sakramencie chrztu świętego i umocniona w sakramencie bierzmowania.

Na tej radosnej Uczcie Wolności Jezusa daje w nasze ręce dar Eucharystii, swojego Ciała i swojej Krwi, pokarmu na drogę do wieczności i napoju, chroniącego przed śmiercią wieczną. Jezus nie daje nam jednak jedynie znaków, pamiątki historycznego wydarzenia z Wieczernika. Jezus daje nam siebie samego, prawdziwie obecnego wśród nas „przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28, 20), gdy na słowa kapłana, mocą Ducha Świętego, chleb i wino przemieniają się na tym ołtarzu w Ciało i Krew naszego Pana.

To nowe przymierze, które Bóg w ten sposób z nami zawiera, już nie przez ofiary ze zwierząt, składane na ołtarzach jerozolimskiej świątyni, ale przez ofiarę ze swego Syna, którego dał „aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 15, por. J 3, 16-18). Bóg daje nam już nie krew bezrozumnych zwierząt (por. Wj 24, 8; Hbr 9, 11-14), ale Krew Jezusa Chrystusa, która „przemawia mocniej niż krew Abla” (Hbr 12, 24; por. Rdz 4, 10) i prawdziwie oczyszcza zanieczyszczonych (por. Hbr 9, 14).

To pamiątka, jaką daje nam sam Bóg, ale nie jak pamiątkę do postawienia na półce i podziwiania, by pokrywała się kurzem i co ewentualnie była od czasu do czasu zdejmowana. Daje nam tę wielkoczwartkową pamiątkę jako dar przymiesza w swoim Ciele i swojej Krwi, przymierza we Krwi Zbawiciela. Nie wystarczyło bowiem Bogu, że przyjmując ludzkie ciało, stał się człowiekiem dla naszego zbawienia (por. Wyznanie wiary), ale właśnie człowiekowi – przez ręce kapłana i i dzięki mocy Ducha Świętego – daje swoje Ciało jako Chleb Życia, by jego spożywanie stało się okazją do głoszenia zbawienia aż do powtórnego przyjścia Pana (por. 1 Kor 11, 23-26).

Drodzy Bracia i Siostry!

Na tej radosnej Uczcie Wolności, na którą nas dziś kolejny raz Jezus zaprasza, przyjmuje nas na nowo, zasiada z nami przy jednym stole Eucharystii, bo chce nas znów zapewnić, że do końca, całkowicie, w pełni, aż do swojej śmierci nas umiłował (por. J 13, 1), by nas oczyścić mocą swojej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym (por. Ef 1, 6).

Jezus przyjmuje nasze Judaszowe zdrady, wydawanie świętości na pastwę zła, gdy przez dialog ze złym duchem i wchodzenie w jego sprawy (por. Wyrzeczenie się zła na chrzcie świętym), przyklejają się do naszych nóg jak błoto na drodze życia oraz tworzą na stopach nieznośną i przeszkadzającą iść naprzód skorupę. Bóg bowiem nie chce, abyśmy zatracili się w tym wszystkim jak Judasz, ale obmywając nasze stopy chce nam dać nowe życie w Bożej obecności.

Jezus przyjmuje nasze gorące Piotrowe zapewnienia, zewnętrznie okazywany szacunek do tego co święte, co tradycyjnie katolickie, co Boże ale i ucieczkę od tych wartości, gdy przychodzi próba przyznania się do Jezusa w codzienności. Jakże często te sytuacje boleśnie kaleczą, ranią nasze stopy w codzienności, co więcej sprawiają trudność, by odważnie trwać, stać przy Jezusie Chrystusie, Krzyżu i Ewangelii.

Jezus wreszcie przyjmuje nasze zwykłe, ciche pragnienie służby przy Jego ołtarzu, służby miłości wzajemnej (por. J 13, 15). My, jak starotestamentalni kapłani, przed przystąpieniem do Świętych Tajemnic, chcemy się oczyścić, obmyć swoje ręce i nogi. Oni, gdy takiego gestu przed podejściem do ołtarza nie wykonywali, sami siebie skazywali na śmierć, to takie były konsekwencje nie wypełnienia tego przepisu. My również pamiętamy, że nie mamy niegodnie spożywać Chrystusowego Ciała i pić Jego Krwi, by nie sprowadzić na siebie wyroku potępienia (por. 1 Kor 11, 29).

Jezus, zapraszając nas na radosną Ucztę Wolności, chce z nami nawiązać relację. Nie formalną, ale osobistą relację wiary, nie zapisaną w metryce chrzcielnej, może nawet z potwierdzonym wpisem o bierzmowaniu, ale relację mocą Ducha Świętego wyrytą na trwałe w naszych sercach (por. Ga 4, 6; Rz 8, 2. 15. 26-27; Rz 5, 5). Chcemy, abyśmy dziś przystępując do tych Świętych Tajemnic byli czyści nie zbrukaną czystością ludzką, ale nieskazitelną czystością Bożą.

Jak Jezus umywał apostołom nogi w czasie Ostatniej Wieczerzy w Wieczerniku, tak dziś przez gest umycia nóg 12. osobom, chce nam szczególnie przypomnieć, że mamy mieć udział z Nim (por. J 13, 8) i w Nim, bo tak drobny gest obmycia rąk przez kapłana w czasie każdej Eucharystii, gdy trwa przygotowanie i ofiarowanie darów, tak często nam zwyczajnie umyka. Gest oczyszczenia samego kapłana i wszystkich, którzy uczestniczą we Mszy Świętej, tak bardzo nawiązujący go gesty, który dziś w Ewangelii uczynił Chrystus.

Skoro Jezus umywa swoim uczniom nogi, to i nas chce obmywać. Nie tylko obmywać, ale jak zobowiązał uczniów przez ten gest, tak i nam chce dać konkretną wskazówkę, byśmy tak jak On troszczyli się nie jedynie o zewnętrzne rytuały świątecznego przeżywania Pachy Pana, jakie w tych dniach Triduum Paschalnego nam towarzyszą, ale byśmy troszczyli się o siebie wzajemnie o naszą czystość serc, by mieć łączność z Jezusem (por. J 13, 8).

By jednak samemu stać się takim świadkiem, uczniem przemienionym obmyciem odradzającym (por. Tt 3, 5), dokonanym przez Pana w mocy Ducha Świętego, trzeba samemu osobiście wejść w tajemnicę Paschy: wyjść z niewoli grzechu, porzucić swój Egipt o swojego Faraona – ciemiężyciela i dojść do wolności Bożej łaski, swojej Ziemi Obiecanej. To jednym słowem spotkać na tej drodze zwycięskiego Zbawiciela, pozwolić by obmył mocą swojej Przenajdroższej Krwi nasze brudne, obolałe i poranione stopy.

Drodzy Bracia i Siostry!

Wołamy dziś do Pana, aby obmył nasze stopy z brudy zdrady, która towarzyszy naszej codzienności i jak błoto szczelnie oblepia nasze stopy, tak że codziennie stąpając brudzimy wszystkich i wszystko. By zdezynfekował rani naszych stóp, która zadała nam codzienna droga życia, gdy nasze zapewnienia mijały się z wyznawaną przed innymi wiarą. Prosimy, by Chrystus dał nam nową moc, aby nasze obmyte i zdezynfekowane stopy nie ustały na drodze zbawienia: swojego i innych, którzy zostali powierzeni naszej trosce.

Jezus zaprasza nasz dziś na radosną Ucztę Wolności, byśmy radośnie czerpali z mocy, jaką na drodze zbawienia daje Ciało Pana – jedyne dające siłę, oczyszczające, uświęcające, napełniające duchową siłą oraz Krew Pana, zaspokajająca każde pragnienie człowieka w sposób doskonały. Amen.

Close Menu