Znajdujemy tajemnicę Bożego Miłosierdzia

Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając do Swego Miłosiernego Serca

(Św. Siostra Faustyna, Dzienniczek nr 1588).

Drodzy Bracia i Siostry!
Czciciele Najświętszego Serca Pana Jezusa!

Dokładnie rok temu w czasie naszego parafialnego odpustu zatrzymywaliśmy się nad słowami „Najświętsze Serce Boże, poświęcamy Ci naszą Ojczyznę, miasta i wioski, nasze rodziny i nas samych”. Wtedy mówiliśmy o poświęceniu się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

W tym roku Nadzwyczajnego Roku Jubileuszowego Miłosierdzia, pochylamy się nad słowami jakie Miłosierny Jezus wypowiedział do św. s. Faustyny Kowalskiej, które ona nam przekazała, zapisując je swoim „Dzienniczku”. Co one nam dziś mówią?

Bóg najpierw mówi: „Nie chcę karać zbolałej ludzkości”. Często z powodu naszej ludzkiej sprawiedliwości patrzymy na Boga w kategorii kara – nagroda. Czasem nawet mamy wykrzywiony obraz Boga, że On wciąż nas pilnuje i patrzy czy nie zrobimy czegoś złego, aby nas zaraz ukarać.

A Bóg co mówi: „nie chcę karać zbolałej ludzkości”. Nieszczęścia, niesprawiedliwość, wyzysk człowieka przez człowieka, wojny, terroryzm i wiele innych bolących spraw powoduje że ludzkość jest zbolała, że my jesteśmy zbolali w naszym życiu.

Przychodząc dziś, w ten odpustowy dzień, do Serca Jezusowego, pomyślmy jakie są nasze osobiste bóle, czego się boimy w naszym życiu i jak patrzymy na Boga. On nas dziś zaprasza, abyśmy to wszystko przed nim wylali, Jemu to zostawili i przestali to wszystko dźwigać w swojej codzienności, jak bolesny garb, który na przeszkadza.

Bóg w dalszym ciągu mówi do nas: „pragnę ją uleczyć, przytulając do Swego Miłosiernego Serca”. Gdy coś nas boli szukamy uzdrowienia, uleczenia. Czasem tabletki w domowych zakamarkach, a jeśli jej brakuje to szukamy w aptece. Czasem potrzebna jest wizyta w przychodni u lekarza pierwszego kontaktu czy specjalisty, aby chorobę zdiagnozować, nazwać i wdrożyć odpowiednie leczenie. Czasem potrzeba pobytu w szpitalu czy wyjazdu do sanatorium, aby leczenie przyniosło skutki.

Bóg daje nam najprostsze i największe zarazem lekarstwo: przytulenie do Jego Miłosiernego Serca. Przytulenie to znak miłości, bliskości, czułości, poszukiwania bezpieczeństwa, wsparcia w trudnych chwilach. Dziś to gest niemodny, bo przecież trzeba rozpychać się w codziennym życiu łokciami, aby coś osiągnąć, a przytulenie to przecież oznaka słabości, tego że sami sobie nie radzimy. Choć czasem wstydzimy się tego gestu, to jest on nam bardzo potrzebny.

Wtulić się w Serce Boga, to pokazać, że pomimo tak często pokazywanej samowystarczalności, a tym samym naszej siły, tak często w codzienności rozbijamy się o wiele spraw, rzeczy, z którymi nie umiemy sobie poradzić i nie umieją nam w tym pomóc inni ludzie. Szukamy więc w ten sposób ostatniej deski ratunku, bo wszystkie nasze ludzkie możliwości zawiodły.

Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając do Swego Miłosiernego Serca

(Św. Siostra Faustyna, Dzienniczek nr 1588).

Drodzy Bracia i Siostry!
Czciciele Najświętszego Serca Pana Jezusa!

Tak właśnie przedstawia się nam nasz Bóg, pokazując swoje Miłosierne Serce. Przez swoje serce pokazuje nam bowiem wielkość swojego Miłosierdzia wobec każdego człowieka bez wyjątku, choć nam ludziom wydaje się że ktoś na nie po ludzku zwyczajnie nie zasługuje.

Nasz Bóg przedstawia się nam dzisiaj w Słowie Bożym, w tę przepiękną uroczystość odpustową ku czci Najświętszego Serca Jezusowego. Przedstawia się nam jako Dobry Pasterz czyli Pasterz Miłosierny.

Przedstawia się najpierw jako szukający i troszczący się o owce, uwalniający z miejsc ciemnych i mrocznych oraz sytuacji powodujących rozproszenie. Jako dający prawdziwy, najlepszy pokarm oraz bezpieczeństwo w dzień i w nocy (por. Ez 34, 11-16).

Nasz Bóg mówi do nas, swoich owiec: „Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał” (Ez 34, 16). Czy nie jest to dla nas Dobra Nowina o Bożej Sprawiedliwości i Bożym Miłosierdziu zarazem, odkrywająca tajemnicę Serca Boga?

Wreszcie Bóg okazuje się nam, przedstawia się nam przez Jezusa Chrystusa. On rozlewa na nas swoją miłość przez Ducha Świętego, On za nas, z miłości do nas, oddał swoje życie, by okazać nam miłosierdzie, usprawiedliwić nas czyli pojednać z Bogiem i zbawić (por. Rz 5, 5b-11).

Czyż to nie leczący balsam dla naszego jakże często zbolałego życia? Czy to nie jest źródło nadziei, z którego mamy czerpać nadzieję w naszej szarej i jakże często ciężkiej codzienności?

Wreszcie sam Jezus mówi nam dziś o swojej miłości do nas, wskazując co konkretnie oznaczają słowa, które wypowiedział do św. s. Faustyny. Dla Boga bowiem liczy się każdy człowiek i każdy tak samo jest przez niego kochany. Nie jest anonimowy w stadzie 100. sztuk owiec, ale jest dostrzegany jako jedyny i niepowtarzalny, którego Bóg specjalnie kocha.

Bóg wciąż nas szuka i cieszy się kiedy pozwolimy Mu się odnaleźć czyli nawracamy się, powracamy do przyjaźni z Nim. Bóg chce dzielić z nami radość odnalezienia nas i każdego człowieka, bo większa jest radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z wielkiej liczby tych, którzy nawrócenia nie potrzebują

Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając do Swego Miłosiernego Serca

(Św. Siostra Faustyna, Dzienniczek nr 1588).

Drodzy Bracia i Siostry!
Czciciele Najświętszego Serca Pana Jezusa!

Chcąc dziś, w dniu naszego odpustu, zrozumieć tajemnicę Serca Boga, wryjmy w swoich sercach Jego Słowa. Wyryjmy je mocno:

Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając do Swego Miłosiernego Serca

(Św. Siostra Faustyna, Dzienniczek nr 1588).

Co więcej, nie tylko wyryjmy w sercu, ale uwierzmy w tę Bożą obietnicę. Amen.

Close Menu