Życie dla Jezusa Chrystusa

Teksty Pisma Świętego na nabożeństwo: Rz 14, 1 – 15, 13; Dz 1, 12-14 i 2, 1-14; Ew. J 20, 19 – 23.

Moi Drodzy!

Gdybyśmy tylko mówili o chaosie, który jest w nas, to taka wizja świata i naszego życia byłaby niepełna i napawająca pesymizmem. Początek listu św. Pawła do Rzymian mówi o chaosie, a ostatnie rozdziały są jak klamra spinająca, pokazując drogę nadziei. Dlatego też w dzisiejszych naszych rozważaniach chcemy zobaczyć, że istnieje drugi rodzaj życia – życie dla Pana – „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi” (Rz 14, 7 – 9). O tym właśnie mówi nam ten fragment tekstu. Jest on dość często czytany w czasie liturgii pogrzebowej.

Życie dla Pana, to przemiana naszego życia od życia skupionego na samych sobie, do życia skupionego na Jezusie Chrystusie. Żyć dla Pana, to żyć dla Jego chwały, dla Jego Królestwa, dla Jego radości, a nie dla własnej chwały. To życie, to zupełnie coś nowego. Jest to nawet chyba coś więcej niż nawrócenie – to jest po prostu rewolucja w naszym życiu. Realizują się tu słowa: „Na moje życie – mówi Pan – przede mną klęknie wszelkie kolano, a każdy język wielbić będzie Boga” (Rz 14, 11b)

Moi Drodzy!

Pragniemy przechodzić zatem od chaosu moralnego do nowego porządku, do harmonii i nowej radości, która jest w Chrystusie Jezusie Panu naszym. Bowiem „Królestwo Boże to sprawa tego co się je i pije, ale to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym. A kto w taki sposób służy Chrystusowi, ten podoba się Bogu i ma uznanie u ludzi. Starajmy się więc o to, co służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu” (Rz 14, 17 – 19).

Owocem tego przechodzenia od chaosu do nowego porządku jest zawsze radość. Bowiem, gdy żyjemy tylko dla siebie, to tym źródłem radości jesteśmy my sami, a przecież sami wiemy, że nie jesteśmy stali w radości. Nasz humor często się zmienia, jesteśmy jak huśtawka: raz radośni, raz smutni – i tak wkoło. Skoro tak ma się sytuacja z nami samymi, to nigdy nie będziemy w stanie, obracając się tylko wokół siebie, doświadczyć prawdziwej radości.

Dopiero wtedy, gdy żyjemy dla Pana, zyskujemy źródło niewyczerpanej radości, nawet pośród uciążliwości dnia codziennego i nieszczęść, które nas spotykają. Chrystus jest bowiem rzeczywiście źródłem radości. Pismo święte bowiem pisze: „Uradowali się uczniowie, gdy ujrzeli Pana” (J 20, 20b).

Gdy nasze życie zaczyna być życiem dla Jezusa Chrystusa, to powstaje także w nas samych jedność, która manifestuje się na zewnątrz w kontaktach z drugim człowiekiem. Wtedy zaczną się realizować w naszym życiu te oto słowa: „A my, którzy jesteśmy mocni w wierze, powinniśmy znosić słabości tych, którzy są słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne. Niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne – dla jego dobra, dla zbudowania. Przecież i Chrystus nie szukał tego, co było dogodne dla Niego, ale jak napisano: Urągania tych, którzy Tobie urągają, spadły na mnie” (Rz 15, 1-3). Jest to wielka prawda, że kiedy tylko zbliżamy się do Chrystusa, to zbliżamy się także do siebie samych. Możemy sobie wyobrazić koło, którego centrum stanowi Jezus Chrystus, a my znajdujemy się na okręgu. Jeśli poruszamy się w kierunku od Jezusa Chrystusa, to sami od siebie wzajemnie się oddalamy, ale gdy zaczynamy się zbliżać do Jezusa Chrystusa, to zbliżamy się do siebie wzajemne i osiągamy jedność w Nim. (w czasie tego pokazać rysunki, a w czasie następnych słów posługiwać się dwoma kolejnymi – załączniki).

Jest to podobne do tego, czego dokonał Mikołaj Kopernik. Taka rewolucja powinna dokonywać się w każdym z nas. Przed Kopernikiem sądzono, że ziemia jest centrum wszechświata, a słońce obraca się wokół ziemi. Ziemia była panem, a słońce sługą. Tymczasem Kopernik i Galileusz odkryli, że tak nie jest. Słońce bowiem jest nieruchomym i centralnym punktem wszechświata (oczywiście w naszym układzie słonecznym), a ziemia obraca się wokół słońca, korzystając z jego światła i ciepła. I takiej rewolucji potrzeba także w życiu każdego z nas. Co to znaczy? Musimy sobie powiedzieć, że ziemią jesteśmy my, a Jezus Chrystus, to jest słońce. W starym systemie, nazwanym przez św. Pawła „starym człowiekiem” czy „życiem wg ciała” – za centrum wszechświata uważam samego siebie, a wszystko musi się kręcić wokół siebie. Podczas tych naszych wspólnych spotkań jesteśmy wezwani do dokonania rewolucji: Chrystus, jako słońce, ma znajdować się w centrum, a my, jako ziemia, musimy obracać się wokół niego, kontemplować Go, chwalić, oddawać cześć, wielbić i prosić. Mamy prosić o wszystko… Na tym polega ten przewrót, który mamy z pomocą Ducha Świętego dokonać. A że jest to możliwe, przekonuje nas o tym fragment z Dziejów Apostolskich, który pokazuje najpierw strwożonych uczniów, którzy po otrzymaniu Ducha świętego idą odważnie głosić Ewangelię (Dz 1, 12 – 14 i 2, 1 – 14)

Moi Drodzy!

Musimy nie tylko żyć nie dla siebie, ale dla Jezusa Chrystusa, ale przede wszystkim umierać dla Jezusa Chrystusa, umierać dla tkwiącego w nas grzechu. W życiu ludzkim istnieje sprzeczność pomiędzy życiem i śmiercią, ale w świetle Ewangelii ta sprzeczność przestaje istnieć. Staje się to z tego powodu, że przeciwstawiamy tkwiące w nas sprzeczności – życie dla siebie i życie dla Jezusa. Zgodnie z tym, co mówi Pismo Święte, a szczególnie św. Paweł życie dla siebie jest naszą śmiercią. Dziś Bóg powołuje nas do uśmiercenia samych siebie, uśmiercenia swojego „ja”.

Co jednak konkretnie trzeba uczynić? Po pierwsze: uwielbiać Jezusa Chrystusa. Jeśli grzechem jest brak uwielbienia Boga, to jego przeciwwagą będzie uwielbienie. Będzie to lekarstwo na nasz grzech chaosu. Po drugie: podjąć decyzję wyjścia z naszego Egiptu – zniewolenia grzechem i życia dla siebie do Ziemi Obiecanej, którą jest nasz Pan Jezus Chrystus. Siły tej udzieli nam, tak jak Apostołom, Duch święty, który został nam dany, i którego Bóg ciągle do nas posyła.

Wspaniałym przykładem będzie tu św. Aniela z Folignio, duchowa córka św. Franciszka z XIII wieku. Była bogata – wyzbyła się wszystkiego, Bóg zabrał jej męża i dzieci – nawróciła się ku pokucie, uważano ją za życia za świętą – ona zdała sobie sprawę, że Bóg nie jest jej ostatecznym celem. I choć Bóg był dla niej wszystkim, to jednak ona sama pragnęła pocieszenia dla samej siebie. Wtedy też zdała sobie sprawę, że potrzebuje kolejnego nawrócenia. Kiedy rozpoczęła nowe życie, przemieniła swe życie, usłyszała głos Boga: „Czego chcesz, Anielo?”. Aniela odpowiedziała: „Pragnę Boga!”. I usłyszała zapewnienie: „Ja sam spełnię twoje pragnienie”. I tak też się stało. W niej zrealizowało się to, o czym pisał św. Paweł: „A Bóg, który daje cierpliwość i pociechę, niech sprawi, abyście wzorem Chrystusa te same uczucia żywili do siebie i zgodnymi ustami wielbili Boga i Ojca Pana naszego Jezusa Chrystusa. Dlatego przygarnijcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was – ku chwale Boga” (Rz 15, 5-7).

Moi Drodzy!

Co to jednak dla nas oznacza? Po pierwsze: musimy zdać sobie sprawę, że w naszym życiu Bóg nie jest jeszcze wszystkim. Po drugie: musimy postarać się z Bożą pomocą, te „kawałki” naszego życia, ułożyć wszystko w Bożym porządku pod tchnieniem Ducha Świętego. Zachęca nas do tego również św. Paweł: „A Bóg, dawca nadziei, niech wam udzieli pełni radości i pokoju w wierze, abyście przez moc Ducha Świętego byli bogaci w nadzieję” (Rz 15, 13).

W parku na brzegach Jezioraka można zauważyć wiele drzew. Większość z nich gubi w tej chwili liście. Czy kiedyś przypatrywaliśmy się ile ptaków kryje się w ich konarach? Najwięcej zimą. Strasznie one hałasują i zabrudzają wszystko, co znajduje się po drzewami. Jednak gdy powstanie huk, wystrzał pistoletu – przekraczanie przez samolot prędkości dźwięku czy głośne klaśnięcie w dłonie, zapada nagle wspaniała cisza. I w moim życiu jest wiele takich „ptaków”, przeszkadzających w prawdziwym życiu – plany, zainteresowania, sposób na życie – hałasują one w nas i zabrudzają nasze życie. Tymczasem Słowo Boże, które jest „żywe i skuteczne” jest takim wystrzałem z pistoletu, który sprawia, że moje „ptaki” plany odlatują, a plany i zainteresowania schodzą na dalszy plan.

Moi Drodzy!

Jakie zatem przesłanie kieruje do nas dziś św. Paweł? Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże, ale ponieważ wszyscy trwamy w grzechu bezbożności, to wszyscy potrzebujemy zbawienia. W ten sposób św. Paweł podważa te wszystkie twierdzenia, które dziś w wielu kręgach katolików są bardzo modne, zaprzeczające grzeszności człowieka i temu, że człowiek nie potrzebuje zbawienia w Jezusie Chrystusie – temu też służy wydana niedawno przez Kościół deklaracja „Dominus Jesus” o jedyności i powszechności zbawienia w Jezusie Chrystusie i Kościele. Jest to przeciwstawienie się temu, co m.in. głosi New Age – dzięki Pismu świętemu, my wiemy, że potrzebujemy zbawienia. Nie wystarczy nam piękny przykład. Wiemy, że Jezus jest nie tylko pięknym przykładem do naśladowania, ale jest Jedynym Zbawicielem każdego z nas. Zresztą sam o tym przypomniał nam w tym tygodniu we wtorkowej Ewangelii, gdy stwierdził, że błogosławieni są ci, którzy słuchają Słowa Bożego i zachowują je wiernie. Jezus Chrystus jest naszym Zbawicielem, który wybawia nas od grzechu. Amen.

Close Menu