Wynagradzać pełnym miłości sercem

Drodzy bracie i siostry,

kiedy słuchamy dzisiejszego Bożego Słowa i z pierwszego listu świętego Jana (por. 1 J 2, 29 – 3, 6) i z Janowej Ewangelii (J 1, 29-34), to możemy powiedzieć, że to Słowo mówi o sprawiedliwości. Nie o sprawiedliwości ludzkiej, która często jest niesprawiedliwa, ale o sprawiedliwości Bożej, która jest miłosierna. Co więcej, mówi nam również, że zostaliśmy obdarzeni miłością Ojca i nazywamy się dziećmi Bożymi.

I z jednej strony to podobieństwo, które zostało w nas zapisane, niszczy za każdym razem grzech, kiedy go popełniamy. A odnowa tego obrazu dziecka Bożego następuje, jak podpowiada nam dzisiaj św. Jan, kiedy pokładamy w Bogu nadzieję, bo wtedy uświęcamy się podobnie jak On jest święty, bo On objawił się po to, aby zgładzić grzechy, bo w Nim nie ma grzechu.

I podpowiada nam w Ewangelii św. Jan, przywołując słowa patrona naszej parafii, św. Jana Chrzciciela, że Jezus Chrystus jest dlatego tą nadzieją, bo jest Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata. I możemy powiedzieć, że kiedy gromadzimy się tutaj w pierwszą sobotę miesiąca, to zarówno Słowo Boże, jak i nabożeństwo wynagrodzenia, wskazuje nam na spowiedź, jako element naszego rozwoju duchowego, która praktykowana regularnie, jak podpowiadają nam pierwsze piątki i pierwsze soboty miesiąca, niesie nasze osobiste nawrócenie.

Niesie wraz z darem spowiedzi i rozwoju duchowego wyzbywanie się grzechu, by żyć w świetle Bożej łaski. Niesie nasze osobiste wynagrodzenie, bo przecież to jest ten ostatni element, który kończy spowiedź świętą, kiedy czynimy pokutę, kiedy wynagradzamy Panu Bogu i drugiemu człowiekowi. I kiedy myślimy o tych pierwszych piątkach i pierwszych sobotach miesiąca, to tak naprawdę one zachęcają nas do czegoś więcej, do czegoś bardziej.

Drodzy bracia i siostry,

one zachęcają do stałego formowania swojego sumienia i do zadośćuczynienia Najświętszemu Sercu Jezusowemu i Niepokalanemu Sercu Maryi za grzechy nasze, ale również za grzechy innych ludzi i całego świata. Przed stu laty, 10.12.1925 roku, kiedy Matka Boża objawiła się siostrze Łucji, mówiła do niej tak: „Miej współczucie z sercem Twojej Najświętszej Matki otoczonym cierniami. którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał. Córko moja, spójrz, serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewierności stale ranią. Przynajmniej Ty staraj się nieść mi radość…”.

A pięć lat później, kiedy siostra Łucja wiernie wypełniała nabożeństwo wynagrodzenia w pierwsze soboty miesiąca, 29 i 30.05.1930 roku, Matka Boża mówiła tak do siostry Łucji: „To prawda, moja córko, wiele duszy zaczyna, lecz mało kto kończy. I ci, którzy kończą, mają za cel otrzymanie przyrzeczonych łask. Ja jednak wolę tych, którzy odprawią pięć pierwszych sobót w celu wynagrodzenia niepokalanemu sercu Twojej niebieskiej Matki, niż tych, którzy odprawią piętnaście bezdusznie i z obojętnością”.

Drodzy bracia i siostry,

Kiedy więc w pierwsze piątki miesiąca wynagradzamy Najświętszemu Sercu Jezusowemu, a w pierwsze soboty miesiąca Niepokalanemu Sercu Maryi, to można powiedzieć, że kiedy regularnie przystępujemy do sakramentu pokuty i pojednania, spowiedzi świętej, sprzątamy własne podwórko swojego sumienia i swojego serca. A przez podejmowane pierwszopiątkowe i pierwszosobotnie wynagrodzenie, bo one się ze sobą przecież nierozłącznie splatają, pomagamy w sprzątaniu świata, który jest wokół nas i mamy to czynić nie w duchu interesowności otrzymania przyrzeczonych łask, ale w duchu wynagrodzenia, by te ciernie z Najświętszego Serca Jezusowego i Niepokalanego Serca Maryi powyciągać, niosąc tym samym Im radość i nieustannie czyniąc to nie bezdusznie, mechanicznie czy z obojętnością, ale z pełnym miłości sercem. Amen.