Drodzy bracia i siostry,
Dzisiejsze Święto Ofiarowania Pańskiego, które w tradycji polskiej, z tego powodu, że święcimy Świecy Gromniczne, nazywamy Świętem Matki Bożej Gromnicznej, to tak naprawdę w tych obrazach biblijnych z dzisiejszej Ewangelii (Łk 2, 22-40) to święto mówiące o dwóch umiejętnościach, które są potrzebne człowiekowi.
Pierwsza z nich to ta umiejętność, którą prezentuje Maryja i Józef, gdy przynoszą dziecię Jezus do świątyni. To umiejętność ofiarowania Bogu wszystkiego, na Nim skupienia swojego wzroku, całej rzeczywistości swojego życia.
I drugi obraz z tej samej Ewangelii, druga postawa, którą prezentują Symeon i Anna, to umiejętność dostrzeżenia, że Bóg przychodzi w małych rzeczach. Nie w wielkich, spektakularnych, ale w takich rzeczach drobnych, małych, które tak łatwo jest człowiekowi w codzienności przegapić.
I właśnie ta zapowiedź proroka Malachiasza (Ml 3, 1-4) z dzisiejszego pierwszego czytania przypomina nam, że świątynia, że Kościół, miejsce święte jest miejscem przebywania Boga, który jak ogień złotnika jest tym, który wydobywa czasami z bezkształtnej masy kruszcu, z jej bryły, czasami ze zniszczonego srebrnego czy złotego elementu przepiękne rzeczy tworząc. Tworząc je na nowo, tworząc to, że gdy człowiek patrzy na te wytwory pracy złotnika, to zachwyca się, zaskakuje ludzkie serce, ale zaskakuje również ludzkie oczy.
I właśnie Bóg w przestrzeni swojej świątyni oczyszcza nieustannie swoją łaską nasze serca, czyni nas zdolnymi do zobaczenia obecności Boga, by człowiek potrafił składać Bogu ofiary sprawiedliwe, używając słów proroka, bo taka ofiara oczyszcza serca i jest tak naprawdę miła Bogu.
Drodzy bracia i siostry,
wypełnieniem tej zapowiedzi Starego Testamentu z Księgi Malachiasza jest scena w Jerozolimskiej Świątyni, nad którą dziś się zatrzymujemy. W której łączy się ta postawa Maryi i Józefa przynoszących Jezusa do świątyni oraz Symeona i Anny, którzy w tej świątyni oczekują Jezusa Chrystusa. I widzimy, że pierwszy z nich posłuszni są Słowu Boga, posłuszni tradycji wiary i przynoszą Jezusa do świątyni.
Tego, który jest Bogiem z Boga, światłością ze światłości, który od Ojca pochodzi i wraz z Duchem Świętym odbiera uwielbienie i chwałę. Ale oni przynoszą przed Boże oblicze najcenniejszy dar, najcenniejszy skarb, jaki sami otrzymali od Boga, jakie Bóg złożył w ich ręce.
I oddają to Temu, od którego wszystko pochodzi, który jest Pierwszy, który jest Najważniejszy, który wybrał ich do realizowania tej misji opiekowania się Jezusem Chrystusem na ziemi. I choć Maryja i Józef mają niewiele, a właściwie prawie nic, to jednak wraz z Jezusem ofiarują dal ludzi ubogich. Ofiarują parę synogarlic lub dwa młode gołębie, bo tak przewidywało prawo.
I dalej widzimy, że sprawiedliwość, czyli inaczej bojaźń Boża u Symeona, jego prawość, jego pobożność, ale też wyczekiwanie, spoglądanie w przyszłość, wyczekiwanie obietnicy, dzięki której w mocy Ducha Świętego potrafił być wyczulony. On w odpowiednim momencie zjawia się w świątyni. I wypowiada słowa tej przepięknej modlitwy, którą do dziś, na zakończenie dnia, Kościół zawarł w modlitwie brewiarzowej.
I on bierze Boga w objęcia. Cieszy się w świątyni tą obecnością Boga, danego mu Mesjasza, innym ludziom zbawienia. I o tym zbawieniu mówi w tej przepięknej swojej modlitwie, choć również wobec Maryi ujawnia ból, który spotka ją za wierność Bogu i Jego Słowu.
Drodzy bracia i siostry,
Anna, która nie rozstawała się z obecnością Boga, bo choć może nie domagała w swoim już słusznym wieku, to ona niosła cały otaczający świat na swoich barkach, nie rozstawając się ze świątynią, trwając w modlitwach i postach dniem i nocą, a choć po ludzku została gdzieś odstawiona na bok, bo już mało użyteczna, gdzieś odstawiona na boczne tory, to ona wciąż sławiła Boga. To ona mówiła o Jezusie Chrystusie wszystkim, którzy chcieli tego słuchać. Mówiła swoim cichym i pokornym sercem, niosąc ten świat dalej na swoich barkach.
I nam dzisiaj potrzeba, kiedy wpatrujemy się w tę gromniczną świecę, połączenia tych dwóch postaw. Maryi i Józefa, by umieć Bogu wszystko ofiarować. Ale potrzeba nam również tej postawy Symeona i Anny, aby w zwyczajnej rzeczywistości nie utracić momentów, kiedy Bóg do nas przychodzi poprzez znaki, ale zwłaszcza wtedy, kiedy przychodzi poprzez świątynię, do której przychodzimy i w której On objawia się tak, jak kiedyś w jerozolimskiej świątyni. Amen.