Usłyszeć wołanie św. Jana Pawła II i bł. ks. Jerzego Popiełuszki  o Solidarność

Kazanie 45. rocznica NSZZ Solidarność na Uniwersytecie Warszawskim

Drodzy bracia i siostry,

kiedy dzisiaj przeżywamy tę uroczystą rocznicową mszę świętą z okazji 45. rocznicy NSZZ Solidarność Uniwersytetu Warszawskiego, to czynimy to w bliskości dwóch wspomnień błogosławionych i świętych naszych rodaków: świętego Jana Pawła II i błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. I potrzeba, abyśmy świętując tę rocznicę, usłyszeli ich wołanie.

Najpierw to wołanie wielkiego Jana Pawła II, że „nie ma wolności bez Solidarności” (por. Sopot, 5.06.1999) a z drugiej strony wezwanie „jeden drugiego brzemiona noście, czyli międzyludzka i społeczna solidarność. To znaczy jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem we wspólnocie, a zatem nigdy jeden przeciw drugiemu” (por. Gdańsk, 12.06.1987).

I trzeba nam też usłyszeć słowa wypowiedziane przez błogosławionego księdza Jerzego w czasie jednej z mszy świętych za Ojczyznę, kiedy nawiązując do słów świętego dziś już Jana Pawła II wołał: „Nasza bierność i wygodnictwo powodują, że powoli, nie zawsze, zdając sobie z tego sprawę, przyczyniamy się do tego, że dobro jest zwyciężane złem, zamiast jak prosił Ojciec Święty (…) nie dać się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężać” (por. Warszawa 01.07.1984).

Drodzy bracia i siostry,

i tak naprawdę tymi dwoma cytatami św. Jana Pawła II i błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki moglibyśmy określić fenomen Solidarności. Moglibyśmy określić tymi słowami, bo ten fenomen stał się okazją do oddolnego ruchu ludzi, którzy uwierzyli, że Polska może być inna niż mówiła o tym komunistyczna, sowiecka propaganda, że można żyć prawdziwą, a nie pozorną wolnością i tą wolnością zewnętrzną, ale nade wszystko tą wolnością wewnętrzną i można wszystko budować na prawdzie, a nie na kłamstwie.

I dlatego ten fenomen Solidarności stał się niebezpieczny. Niebezpieczny dla władzy, która zbudowana była na kłamstwie i zastraszenia. Stąd też prześladowania stanu wojennego i lat późniejszych, ale jednak ziarno wrzucone w polską ziemię, mimo tego, że próbowano ludziom odebrać ducha, zohydzić na różne sposoby Solidarność, ona stała się dla ludzi najpiękniejszą wartością, mimo szykan, utraty pracy, utraty wolności, a nawet i w niektórych wypadkach bezpośredniej utraty życia.

I wtedy te dwie godziny wolnej Polski, jak mówiono wówczas o mszach świętych za Ojczyznę na Żoliborzu sprawowanych przez księdza Jerzego, to miejsce stawało się okazją, by zaczerpnąć prawdę do życia w wolności mimo zewnętrznej niewoli. I to trwanie przy Jezusie Chrystusie rodziło wielką ludzką solidarność, spotkanie ludzi ze sobą, odbudowanie więzi i zaufania między ludźmi, które władza próbowała zerwać oraz wspólne podążanie drogą wolności, ale wolności w prawdzie, by budować trwałą przyszłość Ojczyzny.

Drodzy bracia i siostry,

to jest właśnie ta piękna przestrzeń Solidarności, której człowiek potrzebuje zawsze. Potrzebował w przeszłości, potrzebuje w teraźniejszości czyli dziś i będzie potrzebował w przyszłości. Bo solidarność wykracza daleko poza strefę bieżącej polityki, poza wczoraj i dziś, bo choć ruch był tworzony przez ludzi, ludzi z krwi i kości, ludzi ze swoimi problemami, zwyczajnych, nieraz bardzo odległych od ideału, to właśnie u jego podstaw były te fundamentalne prawdy budowania wspólnoty ludzkiej na wartościach i wtedy i dziś. I dzisiaj tak bardzo jest nam to potrzebne, by budować na prawdzie, wolności i prawdziwej, międzyludzkiej solidarności.

I Kościół był i jest z Solidarnością, jak wskazywał św. Jan Paweł II i błogosławiony ks. Jerzy, nie ze względów politycznych, ale właśnie tych najgłębszych, ideowych, moralnych i duchowych: prawdy, wolności i solidarności. Zarówno na zewnątrz, jak i na zewnątrz, jak i przede wszystkim wewnątrz człowieka.

I tak rozumiany głęboko ideał Solidarności pokazuje nam zgromadzonym dzisiaj przed Bogiem na tej Eucharystii, że On nie chce, byśmy oddali Mu w naszym życiu wiele, ale byśmy w duchu prawdy, wolności i solidarności oddali Mu wszystko, by zyskać, a nie stracić. By nie stracić prawdy, wolności i solidarności, ale by zyskać pełnię prawdy, wolności i solidarności.

I to, co wydaje się nam często niepozorne, to jednak jest jakże ważne. I ważne jest to, na co wydajemy swoją wewnętrzną służbę, bo ona objawia się później w naszym sposobie myślenia, mówienia i postępowania, jak uczy nas dzisiaj święty Paweł Apostoł (por. Rz 6, 19-23). Ale on również woła dziś do nas, by oddać się na służbę sprawiedliwości dla uświęcenia siebie i uświęcenia innych.

I to jest droga, jak mówi nam dzisiejsze Boże Słowo, zdobywania wciąż na nowo prawdziwej, wewnętrznej wolności, która owocuje wolnością zewnętrzną. Jesteśmy bowiem wyzwoleni do wolności z ludzkich słabości i międzyludzkich animozji, mocą Boga, kiedy Jemu dajemy się uświęcać. A wraz z Nim i z tym uświęceniem mamy życie wieczne w Jezusie Chrystusie, o które dziś modlimy się zresztą dla zmarłych członków NSZZ Solidarność i ich rodzin, dla tych, którzy poświęcali się budowaniu Solidarności przez duże „S” i tych, którzy codziennie, mozolnie, pod dachami domów wspierali ich wszystkich. I wiemy, że oni są szczęśliwi, bo zaufali Panu (por. refren psalmu responsoryjnego).

Drodzy bracia i siostry,

ogień Jezusa Chrystusa, ten ogień, którego Jezus Chrystus pragnie, aby już zapłonął i płonął nieustannie, to ogień pełni prawdy, wolności i solidarności, owocujący ludzką nieustanną pracą, ale owocujący nie ludzką sprawiedliwością, ale Bożą sprawiedliwością (por. Łk 12, 49-53). Bóg pragnie, aby ten ogień wciąż płonął w sercach ludzi, nie tylko przez te czterdzieści pięciu lat, które za nami, ale i dziś, i by niósł człowiekowi wewnętrzną prawdę, wolność i solidarność w duchu sprawiedliwości wobec Boga, historii i drugiego człowieka.

I pójście prawdziwie tą drogą zawsze rodzi sprzeciw. Sprzeciw nie znaczony względami politycznymi, ale związany z wiernością ideałom, które wewnętrznie stały się moimi, rodzący sprzeciw z powodu najgłębszych ideałów, tych moralnych i duchowych. Tej prawdziwej solidarności, rodzącej wolność i wzajemne pojednanie człowieka z człowiekiem, ludzi między sobą, bez względu na okoliczności. Te ideały Solidarności niesione przez te 45 lat owocują i dzisiaj, i miejmy nadzieję, że przez tych, którzy podejmują tę sztafetę pokoleń w duchu prawdziwej Solidarności będą również owocowały w przyszłości. Amen.