Konferencja 2: O co chodzi w warunkach dobrej spowiedzi? cz. I: rachunek sumienia i żal za grzechy

Konferencja 2: „O co chodzi w warunkach dobrej spowiedzi świętej? Cz. I. Rachunek sumienia i żal za grzechy”

Wprowadzenie:

Od chwili przygotowania do pierwszej spowiedzi świętej wiemy, że jest 5 warunków dobrej spowiedzi świętej: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, szczera spowiedź i zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. Stanowią one pewnego rodzaju całość, ale wzajemnie się uzupełniającą, gdzie punktem wyjścia jest rachunek sumienia.

Na podstawie Katechizmu i Tradycji Kościoła możemy wyróżnić 5 warunków dobrej spowiedzi świętej, które można dookreślić w następujący sposób: Rachunek sumienia czyli uczciwa refleksja nad swoim życiem (KKK 1454); Żal za grzechy czyli ból duszy i pragnienie naprawy. (KKK 1451); Mocne postanowienie poprawy czyli decyzja unikania grzechu; Szczera spowiedź czyli wyznanie wszystkich grzechów ciężkich, które uniemożliwiają przystępowanie do Eucharystii oraz lekkich, by iść dalej w rozwoju duchowym a które gładzi nam akt pokutny na początku Eucharystii (KKK 1455–1456); Zadośćuczynienie czyli naprawienie szkód oraz spełnienie pokuty (KKK 1459–1460).

Biblijne spojrzenie na dwa pierwsze warunki

Jeśli znów powrócimy do medytacji fragmentu biblijnego o miłosiernym Ojcu i marnotrawnych synach (por. Łk 15, 11-32), to zobaczymy te dwa elementy w postawie powracającego do domu syna, jakim są rachunek sumienia i żal za grzechy. Nawrócenie, czyli powrót syna do ojca, rozpoczynają się nieco w wymuszonych okolicznościach, jakimi jest to że kiedy roztrwonił wszystko nastał ciężki głód, zatrudnia się co pasienia świń i je to samo co one. W tym momencie jeszcze w sposób niedoskonały uznaje swoją winę, robi rachunek sumienia i kalkuluje na jakich warunkach ojciec mógłby go przyjąć do domu. Zaczyna obmyślać swój ludzki plan powrotu, na swoich własnych warunkach, który jak wiemy zostanie zburzony przez miłość i miłosierdzie ojca, doprowadzając go do pełnego przyjęcia w domu i przywrócenia godności, miejsca które ma w domu ojca.

Widzimy zatem, że przed powrotem do ojca musi najpierw uznać swoją winę, zobaczyć swoje błędy. To jest pierwszy, kluczowy krok do jego osobistej spowiedzi: uznanie grzechu i żal za niego. Co więcej ten syn wyruszył w drogę powrotną do domu, musiał najpierw przezwyciężyć swój wstyd i dumne serce, które zostało przełamane okolicznościami życia. Często w życiu duchowym doświadczamy tego samego: poczucie wstydu i niegodności, które nas oddziela od Boga, zatrzymuje przed powrotem do Niego. Jednak jak widzimy w tej przypowieści, Bóg czeka na nas, nawet wtedy, gdy czujemy się niegodni Jego miłości. Ta postawa prowadzi drugiego z synów do zapomnienia o Bożych zasadach a skoncentrowaniu się na własnej „sprawiedliwości”, a to przeszkadza w przyjęciu prawdy, że Bóg przyjmuje nawet tych, którzy zbłądzili. To jeden z najpoważniejszych problemów w dobrym przeżyciu rachunku sumienia oraz prawdziwym żalu za grzechy.

Podobnego obrazu dostarcza nam przywołany już poprzednio obraz celnika i faryzeusza modlących się w świątyni (por. Łk 18, 9-14). Każdy z nich zrobił rachunek sumienia i zobaczył siebie, celnik z Bożym świetle: „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu!” a faryzeusz w świetle ludzkim i porównywania się do innych: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: rabusi, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak ten celnik. Posty dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co posiadam”.

Celnik w odróżnieniu od faryzeusza, robiąc rachunek sumienia i żałując za grzechy, nie szuka sprawiedliwości we własnych uczynkach, ale w Bożym miłosierdziu. Z tego też powodu z pokorą i szczerze, nawet byśmy powiedzieli do bólu, uznaje swoja grzeszność. Bijąc się w swoją, a nie cudzą pierś jest znakiem prawdziwego żalu i pokuty, którą Bóg zawsze przyjmuje. Spowiedź nie jest oceną naszych zasług, ale spotkaniem z Bogiem w pokorze, w której szukamy Jego miłosierdzia, a nie naszych zasług, gdyż tylko wtedy zrobimy dobry rachunek sumienia i będziemy żałowali z miłości do Boga za swoje grzechy.

Jest jeszcze wiele biblijnych fragmentów, które mogą nam tę prawdę dodatkowo zobrazować. Pierwszym z nich jest grzech Dawida, którego dokonuje cudzołożąc z Batszebą, żoną Uriasza Hetyty (por. 2 Sm 12, 1-14). Nie tylko cudzołoży, ale też próbuje ukryć swój grzech namawiając Uriasza do złamania Bożych zasad, a gdy ten się nie zgadza to doprowadza do jego śmierci. I wtedy ingeruje Bóg za pośrednictwem proroka Natana, który opowiada Dawidowi przypowieść o bogaczu i ubogim pasterzu. Kiedy ta historia oburza Dawida, prorok Natan pokazuje mu, że to jego osobista historia życia, że to Dawid jest tym niemiłosiernym grzesznikiem. Wtedy Dawid rozbrojony interwencja Boga mówi: „Zgrzeszyłem wobec Pana”, a prorok Natan przyjmuje ten rachunek sumienia i żal za grzechy, mówiąc: „Pan także odpuszcza ci grzech; nie umrzesz”.

Historia ta pokazuje, że grzech dotyka wszystkich i dotyczy wszystkich, nawet ludzi wielkich, ale drogą powrotu do Boga jest zobaczenie tego grzechu, nazwanie go czyli rachunek sumienia oraz nie oburzanie się na grzech innych czy nawet swój, ale żal za grzechy, by wrócić na właściwą, Boża drogę. Dawid, który poczuł ogromny żal za swoje grzechy, uznaje swoje winy przed prorokiem, a to postawa szczerego wyznania grzechów i skruchy. Spowiedź, kiedy przeżywamy nasz rachunek sumienia i żal za grzechy, to moment osobistego spotkania z prorokiem, który przypomina nam o Bożej sprawiedliwości i miłosierdziu. Bóg nie pozostawia nas w grzechu, ale w ten sposób prowadzi nam drogą pokuty i pojednania.

Kolejnym biblijnym obrazem tego, co dzieje się gdy wchodzimy na drogę uświadomienia sobie naszych grzechów i żalu za nie, jest historia grzesznej kobiety (por. Łk 7, 36-50). Do niej, mówiąc o spowiedzi, często nawiązywał papież Franciszek. Kobieta ta bowiem weszła do domu faryzeusza, gdzie Jezus spożywał posiłek. Zaczęła płakać, myła Jezusowi stopy swoimi łzami, ocierała je swoimi włosami i namaszczała olejkiem. To jej osobisty rachunek sumienia i żal za grzechy, bo to wszystko co do tej pory służyło grzechowi, zaczyna służyć Bogu. Kobieta, mimo swojej przeszłości, nie boi się wyjść przed Jezusa z szczerym żalem i skruchą. To ona doświadcza wielkiego przebaczenia, które przekształca jej serce i wypełnia miłością.

To co do tej pory służyło grzechowi: oczy, namaszczanie ciała, włosy odpowiednio spięte, usta, teraz zaczyna służyć dobru, służyć Bogu, mizerne zaczyna służyć Miłosiernemu. Słone łzy, jakimi oblewała nogi Jezusa, to znak szczerego żalu za grzechy. Włosy, którymi ocierała nogi Jezusa, to znak chęci przemiany życia, nawrócenia. Namaszczenie stóp Jezusa najlepszym olejkiem, to uznanie panowania Boga nad nowo rozpoczętym nowym życiem. Jezus wskazuje, że jej wielka miłość wynika z wielkiego przebaczenia, dlatego wypowiada słowa: „Odpuszczają się jej liczne grzechy, bo bardzo umiłowała. A temu, komu mało się przebacza, mało miłuje”. Jezus nie osądza, ale uzdrawia i przekształca życie. Miłość Boża do nas jest odpowiedzią na naszą skruchę i przemienia nasze serce.

Innymi oczywistymi w tym względzie fragmentami biblijnymi są przypowieść o zagubionej owcy (por. Łk 15, 3-7) oraz historia paralityka (por. Mk 2, 1-12). Bóg bowiem szuka nas jak zagubionej owcy, nawet jeśli nam się wydaje, że przez rachunek sumienia i żal za grzechy, to my szukamy Jego. Przecież każdy nasz grzech jest zagubieniem, które musimy sobie najpierw uświadomić i za nie żałować, ale Bóg, jak pasterz, pragnie, byśmy wrócili do Jego owczarni. Boża miłość nie zna granic. On idzie za nami na drodze rachunku sumienia i żalu za grzechy, żeby nas przywrócić do wspólnoty z Nim, przywracając nam życie i godność.

Paralityk dzięki interwencji i pomocy swoich przyjaciół, którzy nie udzielają dobrych rad, ale przyprowadzają do dosłownie przed Jezusa. Ich wiara sprawia, że Jezus wypowiada do niego słowa: „Dziecko, twoje grzechy są ci odpuszczone”. Rachunek sumienia i żal za grzechy nie tylko wpływa na nasze uzdrowienie duchowe, ale także na nasze codzienne życie. Grzechy, które nas paraliżują i blokują, a które w rachunku sumienia sobie uświadamiamy a żałując za nie, chcemy wrócić do Boga, mogą zostać usunięte przez Boże miłosierdzie, podobnie jak paralityk otrzymuje nowe życie i możliwość chodzenia.

Najmniej oczywistym fragmentem w tym temacie, który zostawiłem na koniec, jest historia objawienia się Boga Mojżeszowi w płonącym krzewie (por. Wj 3, 1-12). Bóg w niej zaciekawia sobą Mojżesza, który widzi krzew płonący, ale nie spalający się, a kiedy podchodzi bliżej, Bóg mówi do niego: „Zdejmij sandały ze swoich nóg, bo miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą”. Bóg pociągając nas swoją miłością, zaciekawiając sobą, prowadzi nas do refleksji nad swoją miłością i naszą relacją do niej.

Ten krzew płonący, który nie spala się, może być symbolem Bożej obecności w naszym życiu, która, mimo naszego grzechu, nie niszczy nas, ale wzywa do naśladowania miłości Boga i pokuty, a drogą ku temu jest rachunek sumienia i żal za grzechy. Zdejmowanie sandałów jest gestem uznania, że stoję na świętej ziemi, na miejscu, które wymaga ode mnie czystości serca i pokory wobec ludzkiej słabości. Monet rachunku sumienia i żalu za grzechy to uświadomienie sobie, że do Boga mam zbliżać się w pokorze pełnej miłości, z szacunkiem dla Jego świętości i gotowością do oczyszczenia z grzechów i ludzkich słabości.

Można szukać jeszcze wiele historii i obrazów biblijnych, które ukazują nam różne aspekty przeżywania sakramentu pokuty i pojednania, a dziś miały zwrócić naszą uwagę na rachunek sumienia i żal za grzechy, pokazując jak Boże słowo jest żywe i skuteczne, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (por. Hbr 4, 12).

Katechizmowe spojrzenie na dwa pierwsze warunki

W kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy, spójrzmy krótko na zapisy Katechizmu Kościoła Katolickiego, które mówią nam o dwóch pierwszych warunkach dobrej spowiedzi świętej:

1450 „Pokuta zobowiązuje grzesznika do dobrowolnego przyjęcia wszystkich jej elementów: żalu w sercu, wyznania ustami, głębokiej pokory, czyli owocnego zadośćuczynienia w postępowaniu” (por. Katechizm Rzymski, 2, 5, 21; Sobór Trydencki: DS 1673).

1454 Do przyjęcia sakramentu pokuty należy przygotować się przez rachunek sumienia, przeprowadzony w świetle słowa Bożego. Najbardziej nadają się do tego teksty, których należy szukać w Dekalogu i w katechezie moralnej Ewangelii i Listów Apostolskich: w Kazaniu na Górze i pouczeniach apostolskich (por. Rz 12-15; 1 Kor 12-13; Ga 5; Ef 4-6).

1451 Wśród aktów penitenta żal za grzechy zajmuje pierwsze miejsce. Jest to „ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości” (por. Sobór Trydencki: DS 1676).

1452 Gdy żal wypływa z miłości do Boga miłowanego nade wszystko, jest nazywany „żalem doskonałym” lub „żalem z miłości” (contritio). Taki żal odpuszcza grzechy powszednie. Przynosi on także przebaczenie grzechów śmiertelnych, jeśli zawiera mocne postanowienie przystąpienia do spowiedzi sakramentalnej, gdy tylko będzie to możliwe (por. Sobór Trydencki: DS 1677).

1453 Także żal nazywany „niedoskonałym” (attritio) jest darem Bożym, poruszeniem Ducha Świętego. Rodzi się on z rozważania brzydoty grzechu lub lęku przed wiecznym potępieniem i innymi karami, które grożą grzesznikowi (żal ze strachu). Takie poruszenie sumienia może zapoczątkować wewnętrzną ewolucję, która pod działaniem łaski może zakończyć się rozgrzeszeniem sakramentalnym. Żal niedoskonały nie przynosi jednak przebaczenia grzechów ciężkich, ale przygotowuje do niego w sakramencie pokuty (por. Sobór Trydencki: DS 1678; 1705).

Jak zrobić dobry rachunek sumienia?

Ze wskazanych nawiązań biblijnych i katechizmowych związanych z pierwszym warunkiem dobrej spowiedzi świętej, jakim jest rachunek sumienia, warto wskazać, że rachunek sumienia to pewnego rodzaju spojrzenie na siebie w prawdzie i świetle Boga. To nie „przegląd czy wyliczenie grzechów”, ale pewnego rodzaju akt duchowej szczerości wobec Boga: stanąć przed nim takim jakim jestem rzeczywiście, naprawdę, a nie takim jakiego czasem gram w swojej codzienności przed sobą i innymi ludźmi. To nie arkusz podatkowy do wypełnienia, ale duchowe spotkanie z samym sobą w świetle Bożego Słowa.

Od tego pierwszego punktu też zależy jakość naszej spowiedzi. Dlaczego? Jeśli nie zrobię dobrego rachunku sumienia, nie zobaczę siebie takim jakim naprawdę jestem w Bożych oczach, nie będę wiedział za co żałować, z czego się poprawić, z czego się wyspowiadać i wreszcie za co zadośćuczynić Bogu i drugiemu człowiekowi. Wtedy pozostaniemy duchowo w postawie drugiego syna, który nie potrafił się cieszyć z powrotu brata i miał pretensje do ojca albo w postawie faryzeusza, który widział tylko samo dobro w sobie i nie dostrzegał zła, pogardzając jednocześnie modlącym się obok celnikiem jako gorszym od siebie.

Jak zrobić ten rachunek sumienia? Najpierw w atmosferze modlitwy, przyzywać Ducha świętego, prosząc o Jego światło, a następnie trwając w ciszy z prośbą skierowaną do Boga: „Panie, pokaż mi moje serce, moje prawdziwe wnętrze”. Można posłużyć się pisemną pomocą, ale można także zrobić ten rachunek sumienia na podstawie Dekalogu, Ewangelii, Błogosławieństw czy przykazań kościelnych. Warto nie tylko zwrócić uwagę na to co zrobiłem złego, ale także na zaniedbane dobro, zatrzymując się także na tym co z Bożą pomocą udało mi się dobrego zrobić lub jakiego zła uniknąć, zgodnie ze słowami psalmu: „Badaj mnie, Boże, i poznaj moje serce, doświadcz mnie i poznaj moje troski. Zobacz, czy jestem na drodze nieprawej, i prowadź mnie drogą odwieczną” (Ps 139,23–24).

Czasem wiele osób mówi, że ma problem ze zrobieniem rachunku sumienia, bo nie potrafi rozpoznać grzechów czy też najzwyczajniej ich nie dostrzega. Może tu być kilka powodów tego problemu. Pierwszym jest pośpiech w spowiedzi, gdzie rachunek sumienia jest robiony w ostatniej chwili, po łepkach, po „wpadnięciu do kościoła” i natychmiastowym „wpadnięciu do konfesjonału”. Drugim może być źle uformowane sumienie, o czym mówiłem w poprzedniej konferencji: nie widzenie grzechów lub widzenie ich wszędzie. Trzecim zaś wieczne porównywanie się do innych, zwłaszcza z taką manią wyższości, że jestem lepszy.

Tu zaś trzeba się zatrzymać, zrobić ten rachunek sumienia bądź w domu w atmosferze modlitwy, bądź przychodząc wcześniej do kościoła, czy też praktykując codziennie przy wieczornej modlitwie rachunek sumienia z danego dnia, a wtedy łatwiej jest zrobić ten przed spowiedzią. Co więcej pozwoli to nam w takim podejściu do rachunku sumienia zobaczyć to, co sprzyja praktykowaniu dobra i unikaniu zła, a co mi przeszkadza w wyborze dobra i unikaniu zła. Wtedy jesteśmy w stanie dokonywać takich wyborów, które będą nas kształtowały na ludzi Bożych.

W rachunku sumienia trzeba jednak zwracać uwagę na pewnego rodzaju niebezpieczeństwa, jak np. mechaniczność czyli „odklepanie” stałej listy grzechów. Lekarstwem na to jest, by od czasu do czasu zmieniać schemat robienia rachunku sumienia, by zobaczyć więcej, lepiej, wyraźniej siebie. Co więcej nie można zatrzymać się na rachunku sumienia z dzieciństwa, bo wtedy przestaniemy rozwijać się duchowo i skarłowaciejemy, ale trzeba ten rachunek sumienia dostosować do tu i teraz mojego życia, sytuacji życiowej, powołania itp. Problemem może być też nie zwracanie uwagi na takie grzechy jak pycha, zazdrość, egoizm czy też nie podejmowanie refleksji nad moimi relacjami z innymi ludźmi. Warto więc, jeśli taka refleksja nie pojawiała się do tej pory w nas, aby na to zwrócić uwagę.

Jak żałować za grzechy?

Z przywołanych zapisów biblijnych i katechizmowych widzimy też konkretne podpowiedzi dotyczące jak żałować za grzechy? Jest to bowiem w pewien sposób, nie umniejszając innym warunkom dobrej spowiedzi świętej, serce spowiedzi, gdyż bez żalu za grzechy nawet najpiękniej wypowiedziana formułka nie przyniesie oczekiwanego owocu. Żal za grzechy może mieć jednak różne motywacje, jak pokazuje nam Katechizm Kościoła Katolickiego, wskazując na dwa rodzaje żalu za grzechy, jakimi są żal doskonały i żal niedoskonały.

Żal doskonały jako ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu dokonuje się z miłości Boga czyli świadomości, że „zasmuciłem Miłość”, nie odpowiedziałem miłością na miłość Boga, zraniłem Boże Serce przebite za mnie z miłości na drzewie krzyża. Taka postawa prowadzi do duchowego rozwoju, do otwarcia się na łaskę Boga, gdyż prawdziwy żal rodzi się z miłości i bólu, że zawiodłem Boga, jak w wypadku Piotra po jego zaparciu się Jezusa.

W tekście biblijnym czytamy: „I Pan odwrócił się i spojrzał na Piotra, i przypomniało mu się słowo Pana, które mu powiedział: «Zanim kur zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz». A Piotr wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał” (Łk 22,61–62). Znamy porywczość Piotra i jego buńczuczne zapewnienia przed męką, tę pewność siebie, która ostatecznie go zgubiła, gdy przyszła chwila przyznania się do Pana. Jednak jego historia na tej buńczuczności i pewności siebie się nie skończyła, co więcej nie skończyła się też na beznadziejności po zaparciu się Pana.

Tym co uratowało Piotra, a objawia się w tym, że Piotr przypomniał sobie twarz Pana czyli Jego miłość, było że wyszedł on na zewnątrz i gorzko zapłakał. W ten sposób Piotr staje w obliczu swojego grzechu, ale ma świadomość jak Jezus na niego patrzy, że nie jest to spojrzenie potępiające, ale pełne miłości i współczucia. To jest też obraz tego spojrzenia Pana jako znaku Bożego miłosierdzia i przebaczenia.

Bowiem zarówno przygotowanie, jak i celebracja spowiedzi to spotkanie z Jezusem, który wzrusza się naszym grzechem i chce nas uzdrawiać. Piotr, po zaparciu się Jezusa, przeżywa gorzki żal i rozpacz, ale to, co widzi w oczach Jezusa, jest zaproszeniem do przemiany. Spowiedź to moment szczerego żalu i nawrócenia, kiedy z otwartym sercem możemy spojrzeć na siebie w świetle Bożego miłosierdzia.

To jest taki moment ukazany przez wielu artystów jak np. u Caravaggia, jaki przeżywa w swojej drodze powołania Mateusz zajęty komorą celną i liczeniem pieniędzy, bo kiedy spotyka się ze spojrzeniem Pana pełnym miłości a nie wzgardy, zostawia wszystko i idzie za Jezusem (por. Mt 9, 9-13). Dlatego dla nas samych w spowiedzi ważne jest przyjęcie Bożego miłosierdzia nie tylko wobec nas samych, ale także tych, którzy upadli i się nawrócili, gdyż Boża miłość przekracza nasze ludzkie pojęcie sprawiedliwości i wskazuje wciąż na nowo, że nigdy i nikt nie jest aż tak daleko, by Bóg w swojej miłości i miłosierdziu go nie przyjął.

Doskonałym obrazem i uzupełnieniem, kiedy mówimy o żalu doskonałym, jest tu znana nam historia Zacheusza (Łk 19, 1–10), gdyż ona pokazuje nam że prawdziwe spotkanie z Jezusem i Jego miłością prowadzi do nawrócenia i wewnętrznej przemiany człowieka, gdyż Jezus zaprasza każdego człowieka do spotkania, uzdrowienia i przemiany, niezależnie od jego przeszłości, grzechów czy społecznego statusu. Zacheusz, będąc grzesznikiem i wykluczonym przez innych, dzięki spotkaniu z Miłosiernym Jezusem, którego spotyka doznaje uzdrowienia i zostaje przywrócona mu jego godność Dziecka Bożego.

Wiemy, że Zacheusz, był celnikiem, kolaborantem, taką „zakałą” (uważajmy na używanie tego słowa w stosunku do innych) swojego Narodu, a zatem w pewien sposób „zawodowym” grzesznikiem. Pobierał podatki od swoich, często ich oszukując i współpracował z rzymskim okupantem, za co zresztą spotkała go stygmatyzacja, gdyż stał się symbolem grzechu, zdrady i wyzysku. W ten sposób staje się symbolem każdego grzesznika, który może czuć się odrzucony przez Boga i ludzi, który sam siebie uznaje za niegodnego.

Grzech rodzi w nas często poczucie niegodności, wstydu i strachu przed odrzuceniem. Bóg jednak w sakramencie pokuty, gdy żałujemy za grzechy, nie patrzy na nie, ale na nasze serce, które pragnie się nawrócić. Jezus nie odrzuca Zacheusza, chociaż jego życie jest pełne nieprawości, ale go przyjmuje, a żal za grzechy sprawia, że Bóg wzrusza się nad nami i pragnie nas uzdrowić.

Przeszkodą na tej drodze, jak w wypadu Zacheusza, zwłaszcza w przeżywaniu żalu za grzechy może być nasz „mały wzrost”. Z jednej strony jest w nas pragnienie dobra, prawdy i piękna, a zatem chcemy spotkać Jezusa, a z drugiej strony coś nas blokuje: niezdecydowanie, lęk przed osądzeniem, wstyd, czy grzechy, które nas przytłaczają, bo nie jesteśmy pewni naszej siły przemiany. W sakramencie pokuty, gdy żałujemy za grzechy, często potrzebujemy pokonać „tłum” wewnętrznych barier – strach, wstyd, poczucie winy. Często trudno jest podejść do spowiedzi, tak jak Zacheuszowi trudno było dotrzeć do Jezusa. Jednak Bóg daje nam siłę, by pokonać te bariery, nawet jeśli wydają się one nie do przeskoczenia. Spowiedź to wezwanie, by pokonać wszelkie przeszkody – zarówno te zewnętrzne, jak i te wewnętrzne.

Znakiem pokonania tego wewnętrznego oporu jest to, że Zacheusz postanawia wejść na sykomorę, co wskazuje ja jego odważną i wręcz desperacką chęć spotkania z Jezusem. Zacheusz nie zniechęca się tłumem ani tym, że mają go za „zakałę”. Jego pragnienie spotkania z Jezusem jest silniejsze niż jakiekolwiek przeszkody. Spowiedź, a zwłaszcza wypełnienie tego warunku jakim jest żal za grzechy, wymaga od nas odwagi i wyjścia ze strefy komfortu. Tak jak Zacheusz musiał wspiąć się na drzewo, tak i my często musimy wyjść z naszej strefy lęku i wygody, aby otworzyć się na Boże miłosierdzie. Nawrócenie, u którego początku staje żal za grzechy, wymaga wysiłku i szukania Boga, mimo trudności. Jednak to pragnienie spotkania z Jezusem jest najważniejsze, bo On na pewno nas znajdzie.

Żal niedoskonały zaś jako ból duszy i znienawidzenie grzechu dokonuje się ze zwykłej bojaźni, ze strachu, z lęku przed karą, piekłem. Może jednak ona prowadzić do poważnych konsekwencji, jakimi są m.in. utrwalenie w sobie niewłaściwego obrazu Boga, który nie tyle jest dobrym i pełnym miłości Ojcem, co policjantem, kontrolerem, kimś kto tylko czyha na moje ludzkie potknięcie, aby mnie natychmiast ukarać. To zaś może prowadzić do rozpaczy, jak to miało miejsce w wypadku Judasza, który po grzechu wydania Jezusa nie widział już dla siebie żadnego ratunku i nadziei.

Jak zatem rozwijać w sobie żal doskonały czy też przechodzić w swoim rozwoju duchowym i przeżywaniu spowiedzi od żalu niedoskonałego do żalu doskonałego? To najpierw przypominać sobie dobroć Boga wobec mnie, dlatego też wcześniejsza sugestia, aby robiąc już rachunek sumienia przypomnieć sobie o dobru, które z Bożą pomocą udało mi się dokonać czyli zobaczyć działanie Boga w moim życiu. Następnie myśleć o tym, ile Bóg mi przebaczył, jak wiele mi darował, a zatem wciąż medytować ten biblijny obraz, do którego wciąż nawiązujemy miłosiernego Ojca z przypowieści. Wreszcie często modlić się słowami psalmu 51 „Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości…”, który Kościół przeznaczył też w Liturgii Godzin, w brewiarzu, na piątki jako dni szczególnego skupienia uwagi na miłości i miłosierdziu wypływających ze śmierci Jezusa na krzyżu.

Podsumowanie

W kontekście rachunku sumienia i żalu za grzechy trzeba na zakończenie wskazać pewne choroby sumienia, które mogą wpłynąć nie tylko na przeżywanie owocne spowiedzi, ale także na jej przygotowanie poprzez rachunek sumienia i żal za grzechy. Pierwszym z nich jest zbytnia skrupulatność czyli obsesyjne analizowanie czynów z obawą popełnienia grzechu, tam gdzie go nie ma, a to negatywnie wpływa na relacje z Bogiem i rodzi strach. Drugim jest poczucie winy, gdy Bóg przebacza człowiekowi, ale to człowiek nie potrafi przebaczyć sobie minionych grzechów, żyjąc w stałym poczuciu winy. To zaś utrudnia dobre przeżycie spowiedzi, ponieważ sprawiają że człowiek nie wierzy że grzechy mogą być naprawdę przebaczone.

Trzecim elementem utrudniającym przeżycie rachunku sumienia i żalu za grzechy jest myślenie, że moje grzechy są zbyt wielkie, by mogły być przebaczone, a to może prowadzić do unikania sakramentu i pogłębiania się stanu grzechu. Czwarty problemem jest sam brak żalu, gdy człowiek nie ma prawdziwego żalu za swoje grzechy i przystępuje do spowiedzi bez szczerej intencji poprawy, a to może prowadzić do powtarzania tych samych grzechów. Wreszcie piątą przeszkodą jest towarzyszący nam dziś relatywizm moralny, który utrudnia ocenę grzechów, osłabia ich nazwanie, gdy wtedy człowiek nie dostrzegać powagi swoich czynów, popełnianych grzechów i unika spowiedzi, nie czując się grzesznym.