Patrzeć oczami ukrzyżowanego Pana

Drodzy bracia i siostry, czciciele męki naszego Pana Jezusa Chrystusa!

Jako Misjonarzy Oblaci Maryi Niepokalanej przeżywamy w tym roku 200 lat papieskiego zatwierdzenia naszych Konstytucji i Reguł. I w tych Konstytucjach i Regułach słyszymy podpowiedź, która niech dzisiaj wybrzmi, nie tylko dla nas, Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, ale i dla wszystkich, bo dla wszystkich jest zaproszeniem: „Oczyma ukrzyżowanego Pana patrzymy na świat krwią Jego odkupiony, żywiąc pragnienie, żeby ludzie, w których nadal trwa Jego męka, poznali także moc Jego zmartwychwstania (por. Flp 3,10)” (K 4).

Bo jak my, jako ludzie często patrzymy? Często patrzymy na siebie tak, jak patrzą na nas inni ludzie. Chcemy przed nimi dobrze wypaść, chcemy być dobrze przez innych postrzegani. Chcemy, aby w ich oczach nasza osoba była odpowiednio ustawiona i często zastanawiamy się, coś robiąc czy mówiąc, co inni o mnie powiedzą, co inni o mnie pomyślą, ale to nigdy nie przyniesie ani pokoju serca, ani nadziei.

Często patrzymy na siebie własnymi oczyma, patrzymy na siebie widząc swoje słabości, niedociągnięcia, błędy. To, z czym najzwyczajniej sobie w naszej codzienności nie dajemy rady, nie radzimy i często to wszystko rozdrapujemy, idąc do naszych życiowych porażek i upadków, ale to patrzenie również nie przynosi pokoju serca, a tym bardziej nie przynosi nadziei.

I jedyną postawą, o której powiedziała nam ta dzisiejsza pełna miłosierdzia Ewangelia Łukaszowa (Łk 23, 32-33. 39-46), to postawa, aby oczyma ukrzyżowanego Pana patrzeć najpierw na siebie, a potem na świat, który nas otacza. By dostrzegać tak, jak dostrzegał Jezus z wysokości krzyża pomiędzy tymi dwoma skazańcami, pomimo ich różnego nastawienia na każdego z nich patrzył z taką samą miłością i widział w każdym z nich pokłady dobra, nawet wtedy, gdy jedynie były to tylko okruchy.

I takiego spojrzenia możemy uczyć się jedynie wtedy, gdy zobaczymy, jak cenna jest krew naszego Pana Jezusa Chrystusa. Za jaką cenę Bóg nabył nas? Za jaką cenę nabył świat cały? A to jest krew Pana, która za nas została przelana na ołtarzu drzewa Krzyża Świętego.

Jezus zapewnia nas w objawieniach Bożego Miłosierdzia, które przekazał św. s. Faustynie: „Spojrzenie moje z tego obrazu jest takie, jako spojrzenie z krzyża” a ona zapisała to w „Dzienniczku” (Dz nr 326). A kiedy objawia się Najświętsze Jezusowe serce świętej Małgorzacie Marii Alacoque, Wizytce, widzimy płomienie gorącej miłości Boga. Widzimy koronę cierniową, otaczającą to serce i zadające cierpienie przez grzech i obojętność ludzką. Widzimy krzyż, znak męki naszego Pana i zbawczej ofiary oraz ranę przebitego boku i serca, znak otwartości Boga na każdego człowieka i źródła łask, które są dostępne nie dla wybranych, ale dla wszystkich.

Drodzy bracia i siostry, czciciele męki naszego Pana Jezusa Chrystusa!

Uczeń Jezusa, Chrześcijanin, na którego Bóg w ten sposób spogląda, rozwija się zawsze pod tym spojrzeniem Boga. Rozkwita w Bożej łasce, pod sercem Jezusa, w promieniach miłosierdzia, by odpowiedzieć darem wynagrodzenia i miłości na miłość. Delikatnie i subtelnie wyciągając z tego zranionego, Boskiego, miłosiernego Serca ciernie swojej postawy oziębłości, nową postawą duchową i spojrzeniem na świat oraz siebie oczami Jezusa Chrystusa Zbawiciela. I sam miłosierny Pan, który po swoim zmartwychwstaniu uwierzytelnia się swoim uczniom tymi ranami na dłoniach, na stopach i tym przebitym bokiem, kiedy przychodzi do nich zmartwychwstały.

Czyni tak samo, gdy objawia się jako Najświętsze Jezusowe Serce św. Małgorzacie Marii Alacoque oraz gdy objawia się jako Miłosierny Pan św. s. Faustynie. I podpowiada nam dzisiaj jej właśnie słowami, zapisanymi w Dzienniczku”: „Te dwa promienie oznaczają krew i wodę. Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia duszę. I czerwony promień oznacza krew, która jest życiem duszy. Te dwa promienie oznaczają więc przede wszystkim sakramenty święte. Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające Serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga” (Dz 299).

A kiedy Jezus objawiający się jako Ten, który daje swoje Najświętsze Serce, wziął w swoje dłonie serce św. Małgorzaty Marii Alacoque i włożył to jej serce, wyciągnięte z jej wnętrza, do swego Miłosiernego Serca, by wypełnić to serce po brzegi swoją miłością, powiedział do niej tak: „Moje Boskie Serce jest tak owładnięte tą miłością do ludzi, że nie mogąc już zamknąć w sobie promieni swojej gorącej miłości, potrzebuję, aby ona rozlała się. Wybrałem Cię jako przepaść niegodności i ignorancji, by wypełnić ten wielki zamysł, aby wszystko zostało dokonane przeze mnie. Patrz oto zadatek mojej miłości. Żar, który rozpaliłem w twoim sercu, nigdy nie zgaśnie. Od tej chwili już nie jak dotychczas niewolnicą Serca mego, ale uczennicą Serca Jezusa nazywać się będziesz” (27.12.1673).

Drodzy bracia i siostry, czciciele męki naszego Pana Jezusa Chrystusa!

To właśnie te doświadczenia zmieniły perspektywę i św. s. Faustyny, i św. Małgorzaty Marii Alacoque, ale one również zmieniły perspektywę spojrzenia, które stało się udziałem tego Dobrego Łotra z Ewangelii. Bo słysząc tego drugiego, który bluźnił, patrzył na niego po ludzku z politowaniem. Widząc jego wewnętrzny bunt przeciw Jezusowi Chrystusowi, oceniał go po ludzku i dlatego zwraca się do niego słowami: „Czy ty nawet Boga się nie boisz? Przecież temu samemu wyrokowi podlegasz. My słusznie, bo otrzymaliśmy co godne naszych czynów, ale on nic niewłaściwego nie zrobił”.

I właśnie to patrzenie na innych Dobrego Łotra sprawia, że on nie ma pretensji, ale patrząc tylko swoimi ludzkimi oczami na samego siebie, na swoje przeszłe życie, które zmarnował, bo chciał żyć po swojemu a nie po Bożemu, na swoich a nie na Bożych zasadach, dlatego z nadzieją woła do Jezusa, świadom swojej małości: „Jezu, wspomnij na mnie. Kiedy wejdziesz do swego Królestwa”.

I ta zmiana perspektywy Jego patrzenia na siebie i świat, który go otacza, owocuje obietnicą Jezusa: „O tak, oświadczam ci, dziś ze mną będziesz w raju”. I nadzieja sączy się w to ludzkie, rozkołatane i jakże mocno poturbowane serce. I dlatego św. Małgorzata Maria Alacoque tak mówi ze swojej perspektywy, kiedy odnalazła to, co najważniejsze w Najświętszym Sercu Jezusowym: „W Najświętszym Sercu Pana Jezusa odnajduje wszystko. Gdyż, Jest ono pełne miłosierdzia. Zamiast karać za grzechy, okazywał mi zbytek miłości. Nie znalazłam nigdy skuteczniejszego środka na moje strapienia niż przenajświętsze Serce mojego umiłowanego Jezusa. W Nim zasypiam bez zmartwień i wypoczywam bez niepokojów. Boskie i Miłosierne Serca jest całą moją nadzieją, całą moją ucieczką”.

Drodzy bracia i siostry, czciciele męki naszego Pana Jezusa Chrystusa!

Oto każdy z nas tutaj obecny jest zaproszony przez to nabożeństwo pasyjne, aby na nowo uczyć się spoglądać na świat nie inaczej, jak tylko oczyma ukrzyżowanego Pana, gdy ten świat został odkupiony Jego drogocenną Krwią. Bo wtedy z nadzieją będziemy żywić pragnienie, aby ludzie i tak bardzo niespokojny nasz współczesny świat, w których nadal na różne sposoby trwa Jego męka, poznali także moc Jego zmartwychwstania, wypływającą z tego Najświętszego i Miłosiernego Serca Pana. Amen.