Poszukiwać Boga skutecznie

Drodzy Bracia i Siostry!

Często prowadzimy różnego rodzaju poszukiwania, gdyż gubią się nam rzeczy a czasem nawet i ludzie. Wkładamy w to wiele zaangażowania, gdyż rzeczy, których szukamy, są nam potrzebne i niezbędne do funkcjonowania a strata człowieka zawsze dotyka nas boleśnie.

Jednak, aby poszukiwania były skuteczne, pozwoliły odnaleźć rzecz czy człowieka, trzeba prowadzić te poszukiwania we właściwym miejscu, właściwym czasie oraz poszukiwać konkretnej rzeczy czy osoby. Inaczej poszukiwania, choć będą absorbowały wiele energii, nie przyniosą żadnego spodziewanego rezultatu.

Maria Magdalena miała w sobie chęć poszukiwania Jezusa (por. J 20, 11-18), dlatego wybrała się do grobu, gdzie widziała, że po śmierci złożono w pośpiechu ciało Jezusa. Nawet zastanawiała się nad kwestią odsunięcia kamienia, który na grobie został zatoczony, gdyż wiedziała że jej kobiece siły tutaj nic nie pomogą (por. Mk 16, 1-8).

Jednak jej poszukiwania okazały się daremne, bo szukała w niewłaściwym miejscu i czasie. Szukała martwego, a nie żywego Pana. Niosła ze sobą dodatkowo niepotrzebny balast, w postaci wonności, bo one nie były istotne, ale potrzeba szukania Pana. Jednak musiała tę drogę przejść: drogę od zagubienia do radości spotkania Zmartwychwstałego, paschalnej radości. Jednak kluczem do odnalezienia Jezusa był moment, gdy musiała odwrócić się w Jego kierunku, ku życiu, a odwrócić się od grobu, od śmierci.

Drodzy Bracia i Siostry!

Prawdziwej, a nie pozorne poszukiwanie Boga, to porzucenie na tej drodze rzeczy nieistotnych, zaprzątających myśli i serce. To, jak Maria Magdalena, zostawienie ich za plecami w grobie, w którym jest śmierć, płacz, smutek i beznadziejność a zwrócenie się do Jezusa, w którym jest życie, radość i nadzieja.

Tak właśnie wygląda droga ciągłego nawrócenia, by kolejny raz, jak w swoim życiu czyniła Maria Magdalena, odnaleźć źródło życia i prawdziwego szczęścia. Często narzekamy, że szukamy Jezusa, choć postaje pytanie czy zawsze czynimy to z determinacją, bo okazuje się, że niby szukamy a nie odnajdujemy. Dzieje się tak, gdy szukamy w niewłaściwym miejscu i czasie oraz gdy szukamy nie tej jednej, właściwej rzeczy, ale tego, co jest nieistotne.

Czynimy Jezusa Chrystusa umarłym i szukamy Go w grobie, gdy Jego Słowo nie żyje w nas, nie przemienia nas, nie prowadzi w codzienności. Wtedy w naszym życiu jest ciągle tylko śmierć, smutek, płacz i beznadziejność. Dopiero, gdy poszukiwanie Jezusa jest sednem życia, a Jego Słowo żyje w nas, przemienia i prowadzi, to zamiast śmierci rodzi się życie, zamiast smutku i płaczu, radość i śmiech, a zamiast beznadziejności nadzieja wypełnia umysł i serce.

Dlatego każdego dnia poprzez swoje Słowo Jezus woła do każdego z nas, jak kiedyś wołał Marię Magdalenę, abyśmy odwrócili się od pustego grobu, a zwrócili się do Zmartwychwstałego Pana. Byśmy zwrócili się ku Niemu, rozpoznali Jego głos i w świetle tych wskazówek postępowali. Tylko bowiem takie odnalezienie Jezusa prowadzi do dzielenia się wiarą, by jak Maria Magdalena iść i odważnie mówić: „Widziałam Pana i to mi powiedział”. Amen.

Close Menu