Tragiczne losy zakonów na Kresach Wschodnich

Tragiczne losy zakonów na Kresach Wschodnich

80. lat temu, 17.09.1939 roku, wojska sowieckie zaatakowały broniącą się przed Niemcami Polskę. Rozpoczęła się w ten sposób eksterminacja ludności polskiej, zwłaszcza inteligencji, a co za tym idzie duchowieństwa i zakonów (represje, wywózki, rozstrzelania), gdyż ideologia komunizmu odrzucała moralny porządek cywilizowanego świata. Przeszkodą w ekspansji i infekowania umysłów i serc “czerwoną zarazą” był Kościół katolicki, dlatego władze przystąpiły bezlitośnie i brutalnie do wyniszczenia Kościoła na terenach okupowanych.

Bezpośrednio po wkroczeniu armii czerwonej i NKWD, bezzwłocznie eliminowano z życia społeczeństwa wszystko, co było związane z wiarą i religią. Dlatego represjom poddano kapłanów, zakonników i zakonnice: bito, maltretowano, wywożono do łagrów, a nawet mordowano, dokonywano aresztowań za prowadzoną działalność, palono kościoły, a księży, zakonnice i zakonników deportowano w głąb ZSRR jako element niebezpieczny.

Prymas Polski kard. August Hlond tak opisywał stan Kościoła na Kresach Wschodnich: “siła Kościoła w prowincjach wschodnich polegała nie tylko na jego liczebności. Kościół Katolicki posiadał bowiem na tych terenach ogromny dynamizm, o którym świadczy znany proces stałego wzrostu ilości wiernych, księży, kościołów i klasztorów”. W dniu sowieckiej agresji bowiem na Kresach Wschodnich były 2 metropolie łacińskie, 1 ruska i 1 ormiańska z ogólną liczbą 10 diecezji, 19 biskupów, 5,5 tys. księży diecezjalnych, 500 księży zakonnych, blisko 4000 parafii. Mieszkało tam  około 8,5 mln wiernych, z czego 5 mln było obrządku łacińskiego, a 3,5 mln innych obrządków.

Jakie to były liczby dotyczące życia konsekrowanego niech świadczą dane dotyczące Kościoła łacińskiego: w metropolii wileńskiej działało ponadto 30 domów zakonnych męskich (454 zakonników) oraz 77 domów żeńskich (810 zakonnic) a w metropolii lwowskiej 90 domów męskich (1078 zakonników) oraz 495 domów żeńskich (3 992 zakonnic). Inne opracowania szczegółowe, dotyczące sióstr zakonnych mówią, że w samej archidiecezji lwowskiej było 27 zakonów i zgromadzeń w 315 domach zakonnych (2534 sióstr), w diecezji przemyskiej 22 zakony i zgromadzenia w 203 domach (1362 sióstr) i na terenie diecezji łuckiej 13 zakonów i zgromadzeń w 35 domach zakonnych (295 sióstr).

W samej metropolii lwowskiej, wg opracowania s. Agnieszki Michny “Siostry zakonne – ofiary zbrodni nacjonalistów ukraińskich na terenie metropolii lwowskiej obrządku łacińskiego w latach 1939-1947” /czytaj więcej >>>/, zginęło 21 sióstr zakonnych z 7 zgromadzeń zakonnych (5 służebniczek starowiejskich, 5 szarytek, 3 józefitki, 3 niepokalanki,
2 sercanki,  służebniczka dębicka, franciszkanka Rodziny Maryi i jedna z nieustalonego zgromadzenia) m.in. w Lubieszowie, Połowcach, Podkamieniu Rochatyńskim, Petlikowicach Starych, Derżowie, Hnilicach Wielkich, Ceperowie, Nyrkowie, Czerwonogrodzie oraz Niżniowie.

Jeśli chodzi o represje sowieckie po 17.09.1939 roku wystarczy wspomnieć to, co po wkroczeniu sowietów działo się m.in. w domu wychowawczym z internatem u Salezjanów w Różanym Stoku. Nauczanie religii trwało tam od 1 października do połowy listopada 1939 roku, a dzieci codziennie mogły uczęszczać w Eucharystii, ale odkąd przyjechał z Moskwy wizytator, zabroniono nie tylko nauczania religii, ale nawet uczestniczenia w Eucharystii i odmawiania modlitwy przed lekcją. Usunięto również wszelkie znaki religijne ze szkół i oficjalnie zakazano modlitwy w klasach.

Komuniści za wszelką cenę chcieli pozbyć się życia konsekrowanego z zajętych przez nich Kresów Wschodnich. Przykładem może być próba wyrzucenia z klasztoru w Czortkowie dominikanów pod koniec października 1939 roku. Podobnie działo się także w Kołomyi, gdzie Sowieci chcieli wyrzucić jezuitów czy w Chyrowie, gdzie jezuitów wyrzucono na bruk. Początkowo skutecznie przeciwstawiała się temu miejscowa ludność.

Warto wspomnieć, że np. w kaplicy sióstr niepokalanek w Niżkowie urządzono restaurację żydowską, we Lwowie w kościele kapucynów skład broni, zaangażowane komunistki ciągle uprzykrzały życie siostrom karmelitankom we Lwowie, a w klasztorze w Tłumaczu urządzono kurs bezbożnictwa.

Innym rodzajem represji, po zabraniu zakonom ich własności ziemskich stanowiących podstawę ich utrzymania, było ustanowienie zaporowych czynszów dla obiektów klasztornych. Trzeba zaznaczyć, że czynsz mieszkalny dla pracujących wynosił od 0 do 0,60 rubla za metr kwadratowy, a dla klasztorów 4,5 rubla. Podobnie miało miejsce z regulowaniem należności za energię elektryczną, gdzie pracownicy za pobór energii płacili 0,70 rubla, a zakony za jedną kilowatogodzinę płaciły od 4,5 do 8 rubli.

Sowietów drażnił sam strój zakonny w przestrzeni publicznej, dlatego zakonników i zakonnice zmusili do zdjęcia habitów i posługiwania się ubiorem świeckim, co często wywoływało płacz wiernych. Represjonowane były m.in. siostry szarytki, pracujące w szpitalach i przytułkach. Taką próbę podjęto np. w wypadku sióstr szarytek w Białymstoku, w październiku 1939 roku, kiedy chciano zlikwidować ochronkę dla dziewcząt. Podobnie jak innym zakonom nie tylko odebrano majątki i zakłady naukowe, ale także domy dla starców i sierot poddano pod zarząd komunistów, a siostry pozbawiono wszelkich praw. Zlikwidowano także wydział teologiczny uniwersytetu we Lwowie, a w kaplicy zorganizowano salę wykładową im. Stalina.

Z domów zakonnych usuwane były również przez sowietów inne siostry zakonne: nazaretanki z Równego pod koniec września 1939 roku, niepokalanki z Maciejowa 7 października 1939 roku, a józefitki z Krzemieńca 26 września 1940 roku. Zaś z powodu bezpośredniego zagrożenia życia ze strony band UPA swoje domy zakonne musiały opuścić m.in. siostry Opatrzności Bożej, służebniczki starowiejskie, józefitki, boromeuszki mikołowskie, albertynki, felicjanki czy siostry Rodziny Maryi.

Prowadzono stałą agitację anty zakonną: wyśmiewano księży i zakonnice, wyszydzano chodzenie do kościołów, wiarę w świętych oraz rzeczy nadprzyrodzone. Komuniści mieli nadzieję, że w ten sposób  doprowadzą do likwidacji wiary oraz zamknięcia kościołów i klasztorów. Nie chciano bowiem początkowo czynić tego decyzjami administracyjnymi, oficjalnie zamykając kościoły i klasztory, aby nie zrażać do sobie miejscowej ludności.

Osoby konsekrowane cały czas spotykały represje, zwłaszcza wtedy gdy sowieci zobaczyli wsparcie, jakie zakonnicy mieli wśród wiernych. Warto wspomnieć m.in. wielogodzinne przesłuchiwanie przeora zakonu franciszkanów we Lwowie, którego później zmuszono do pełnienia warty przed klasztorem ku pośmiewisku żołnierzy sowieckich. Podobnie było w Tarnopolu, gdzie wszystkich zakonników rozebrano i w samych koszulach prowadzono ich przez miasto do więzienia, gdzie przebywali przez 17 dni.

O. Ludwik Wrodarczyk OMI przyjął święcenia kapłańskie 10.06.1933 r. w Obrze k. Wolsztyna, a 13.06.1933 r. odprawił w kościele św. Wojciecha w Radzionkowie prymicyjną mszę świętą. Zamęczony na Kresach Wschodnich przez nacjonalistów ukraińskich

 

Po okresie prześladowań najpierw przez okupanta sowieckiego, a od 1941 roku niemieckiego, aby znów popaść w niewolę sowiecką i doświadczenie prześladowań a nawet mordów od ukraińskich nacjonalistów, wiele zgromadzeń zakonnych w ramach najpierw układu Sikorski-Majski, później formowania się armii Berlinga, a następnie repatriacji przyjechało do Polski, tworząc m.in. nowe klasztory po 1945 roku na tzw. Ziemiach Odzyskanych.

romi.

Close Menu