Tutaj była już Polska – czuli się potrzebni

Tutaj była już Polska – czuli się potrzebni

Gdy obecnie przeżywamy 100. lecie przybycia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej na ziemie polskie, trzeba sięgnąć nieco do historii. W 1919 roku gdy pierwsi oblaci przybyli na ziemie polskie, najpierw z Kanady a następnie z Niemiec, gdzie pracowali wśród emigrantów, początkowy zatrzymali się w Piekarach. I to właśnie od tego sanktuarium maryjnego rozpoczęła się epopeja maryjnego zgromadzenia w naszej Ojczyźnie.

W tym miejscu głosili kazania dla pątników, słuchali spowiedzi i pomagali okolicznym proboszczom, głosząc rekolekcje i misje. To właśnie w Piekarach Śląskich, w czasie plebiscytowym, prowadzili akcję patriotyczno-religijną za Polską. Jak zapisał oblacki historyk o. Józef Kowalik OMI „Tutaj była już Polska, czuli się potrzebni. Tu były ich korzenie. Wiedzieli, że nie wrócą już do Niemiec”.

Zdjęcie archiwalne (nieretuszowane) – od lewej: o. Jan Wilhelm Kulawy, o. Paweł Czakaj, o. Jan Nawrat, o. Jan Pawołek

Pionierami byli „trzej oblaccy muszkieterowie” ojcowie Jan Wilhelm Kulawy OMI (1872-1941), Jan Pawołek OMI (1882-1942) i Franciszek Kosian OMI (1888-1955), którzy nie tylko zajmowali się posługą w Piekarach, ale przede wszystkim szukali miejsca na założenie pierwszego domu zakonnego w wolnej Polsce. O zaangażowanie się w sprawę narodową w Piekarach prosił oblatów polskich dr Edmund Piechocki, działacz polski w Niemczech, który chciał aby jako rodowici Ślązacy reprezentowali tam sprawę polską.

O. Jan Wilhelm Kulawy OMI z Leśnicy pod Górą św. Anny wstąpił w 1886 roku do juniotaru oblackiego „Collegium Carolinum” w Valkenburgu w Holandii, jako pierwszy chłopak ze Śląska. Musiał tak czynić ze względu na represje pruskiego „Kulturkampfu” Otto von Bismarcka, bo nie można było obrać życia zakonnego w pobliżu. Pochodził z rodziny siodlarza-rymarza i był wśród 10 osobowego rodzeństwa drugim z synów Józefa i Franciszki z domu Grzonka. Po odbyciu nowicjatu w Houthem, w latach 1892-1893, trafił do scholastykatu św. Józefa w kanadyjskiej Ottawie, gdzie w 1894 roku złożył śluby wieczyste, otrzymując numer oblacki: 1725, najniższy ze wszystkich numerów oblatów polskich. W 1898 roku wyświęcony na kapłana przez abp Thomasa Duhamela z Ottawy.

Podobną drogę przeszli dwaj jego rodzeni bracia Wojciech w Kanadzie i Paweł w Niemczech, skąd po święceniach trafił również do Kanady. Wszyscy zresztą poświęcali się opiece duszpasterskiej nad Polakami, Rusinami i Niemcami w Kanadzie, zwłaszcza w okolicach Winnipegu. Później ze względu na stan zdrowia, w 1904 roku, o. Jan Wilhelm trafił do prowincji niemieckiej. Zresztą także i jego bracia z czasem powrócili do wolnej już Ojczyzny. O. Jan Wilhelm Kulawy był właściwie u początków wielu domów, jako ojciec-założyciel lub promotor ich powstania, jak np. m.in. w sanktuariach w Markowicach, Kodniu i na Świętym Krzyżu, a także junioracie w Lublińcu.

O. Jan Pawołek OMI z Popielowa Starego koło Opola trafił także do junioratu w Valkenburgu w Holandii w 1885 roku, następnie w 1901 roku wstąpił do nowicjatu w St. Gerlach, gdzie w 1902 roku złożył pierwsze śluby zakonne, a w rok później śluby wieczyste, otrzymując numer ablacyjny 2422. W latach 1902-1908 studiował w oblackim seminarium w Hűnfeld, gdzie w 1907 roku został wyświęcony na kapłana. Pracował na terenie Niemiec, ale w grudniu 1919 roku zjawił się w Piekarach, gdzie już przebywał o. Jan Wilhelm Kulawy. Jednym z największych dzieł o. Pawołka było powołanie do życia „Oblata Niepokalanej”, którego wydawał przez 8 lat (1926-1934) z nakładem 10 000 egzemplarzy.

O. Franciszek Kosian OMI przyjeżdżający do Polski z Kanady był trzecim z oblatów, także pionierem w Piekarach, następnie  pracował jeszcze w Krotoszynie (1920-1922), Lublińcu (1922-1925), Krobi (1925-1926) i powrócił do pracy w Kanadzie.

Można w tym miejscu pokusić się o przypuszczenie, że ówczesny wizytator apostolski Achille Ratti, a późniejszy pierwszy nuncjusz apostolski w Polsce, gdy był w kwietniu 1920 roku w Piekarach Śląskich, to jest prawdopodobne że nasi współbracia spotkali się z nim w czasie tej wizyty.

W czasie swojej działalności pozyskali kilka powołań Ślązaków, a wśród przyszłego błogosławionego o. Józefa Cebulę. To właśnie ta grupa stanowiła początek junioratu w Krotoszynie, a ich przejście przez granicę pomiędzy Śląskiem i Poznańskiem pilotował o. Jan Wilhelm Kulawy. W Piekarach udało się też zakupić meble i wyekspediować je koleją do Krotoszyna, aby można było od początku września 1920 roku rozpocząć funkcjonowanie w nowym domu.

Rozpoznanie powołania w młodym Józefie Cebuli, który w Lublińcu służył każdego dnia ks. Pawłowi Rogowskiemu (1871-1922), wielkiemu śląskiemu patriocie, dokonała się przez posługujących w Piekarach oblatów. Ks. Rogowski bowiem był założycielem polskiej szkoły w Lublińcu, która niestety przez niemieckich bojówkarzy, którzy utrudniali jej funkcjonowanie, została zlikwidowana w 1920 roku. Do niej chodził młody Józef Cebula i nie mógł w niej ukończyć edukacji z powodu jej likwidacji. Wtedy właśnie ks. Rogowski polecił młodemu Cebuli, aby udał się na pielgrzymkę do Piekar, a tam spotkał o. Jana Pawołka OMI, który widząc jego zaangażowanie pomógł mu rozeznać powołanie i w ten sposób trafił do oblackiego junioratu w Krotoszynie.

Dwaj pierwsi, czyli ojcowie Kulawy i Pawołek, zostali zamordowani przez Niemców w czasie II wojny światowej w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu (w sumie zamordowano tam 4 oblatów, spośród 13 „obozowców”) a trzeci zmarł po wojnie w Kanadzie, do której powrócił w 1926 roku. O. Jan Pawołek został, podobnie jak o. Jan Wilhelm Kulawy, aresztowany jako należący do klasztoru na Świętym Krzyżu. Wywleczono go bezpośrednio ze spowiedzi, gdy pełnił posługę w kościele w Nowej Słupi. Obaj też ostali wywiezieni z Kielc do obozu w Oświęcimiu 30.07.1941 roku. Świadek zdarzenia opisywał, że widział ich klęczących na środku peronu z rękami powiązanymi drutem.

romi.

Close Menu