Ubrać szatę Maryi, upodobnić się do Chrystusa

Drodzy Bracia i Siostry!

Kiedy patrzymy na Najświętszą Maryję Pannę w jej licznych wizerunkach: obrazach i figurach, to znajdziemy jeden element wspólny, płaszcz który okrywa Maryję. Czasem także okrywa trzymanego na rękach Jezusa, a niekiedy – gdy u stóp Matki Bożej znajdują się ludzie, to także ono okryci są tym płaszczem opieki. Proszący znajdują bowiem u Matki ochronę.

Dziś szczególnie, gdy przeżywamy uroczystości odpustowe ku czci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, której popularne wezwanie brzmi Matka Boża Szkaplerzna, patrzymy na szkaplerz. Medalik lub dwa kawałki materiału połączone ze sobą tasiemką, to znak zbawienia dany św. Szymonowi Stockowi przez ręce Maryi.

Szkaplerz, ta szczególna szata Maryi, umacnia w łasce, chroni przed złem, ale nie jest jakimś talizmanem. Z nim związane jest bowiem wezwanie do nawrócenia i życia z Bogiem na co dzień na wzór Najświętszej Maryi Panny (por. modlitwy mszalne na 16.07).

Zatem przyjąć szkaplerz, nie w sensie zewnętrznym, ale w sensie wewnętrznym, to przyodziać się w Chrystusa, jak zresztą słyszymy o tym w obrzędzie chrztu świętego, tuż po chrzcie i obrzędach uzupełniających. Jednym słowem to znaleźć ochronę, upodobnić się w swoim życiu do Jezusa i Jego Matki oraz być prorokiem i apostołem czyli głosić Ewangelię nadziei, Ewangelię zbawienia.

Szkaplerz to jednocześnie znak szaty. Z jednej strony to nawiązanie do sakramentu chrztu świętego i otrzymanej wtedy białej szaty jako znaku objawienia się w ochrzczonym łaski Boga, a z drugiej strony to znak stroju weselnego (por. Mt 22, 12), bez którego nie można uczestniczyć w Bożej uczcie.

To też znak szaty nowego życia, jakie zostało ofiarowane synowi marnotrawnemu po powrocie do domu ojca (por. Łk 15, 22), jako znak powrotu do prawdziwego życia. Wreszcie szkaplerz to znak ostatecznego zwycięstwa Boga w życiu człowieka, jak tych co wypłukali i wybielili swe szaty we Krewi Baranka (por. Ap 7, 14).

Drodzy Bracia i Siostry!

Dzisiejszy dzień odpustu przypomina nam o misji prorockiej, jaka dla każdego chrześcijanina wynika z samej mocy sakramentu chrztu świętego. Znakiem tej misji w Starym Testamencie był prorocki płaszcz, tak w wypadku Amosa (por. Am 7, 12-15), jak i Eliasza, który na Górze Karmel objawił chwałę prawdziwego Boga (por. 1 Krl 18, 20-45).

Misja bycia prorokiem Starego Testamentu była zarówno niewygodna, jak i niebezpieczna, dlatego potrzebna była ochrona samego Boga, której znakiem był płaszcz. Podobnie jest z każdym ochrzczonym, który otrzymuje białą szatę, znak prorockiej misji, jaka została mu zlecona przez Boga.

Każdego bowiem ochrzczonego w mocy Ducha Świętego Bóg posyła jak proroka Amosa od codziennych, przyziemnych spraw i rzeczy, do świadczenia mocą Ducha Świętego o jedynym Bogu. Dlatego trzeba z jednej strony wykonać dobrze codzienne, proste, zwykła, szare sprawy, a z drugiej strony uwierzyć w to, że Bóg posyła, daje i wyznacza misje, którą trzeba zrealizować, jak Amos wzięty od pasienia owiec.

Amos określa siebie jako skromnego człowieka, jedynie nożem nacinającego sykomory, by owoc tej rośliny szybciej dojrzewał. Misja prorocka zatem polega na tym, aby nożem Bożego Słowa rodzić szybciej dojrzewające owoce nawrócenia, bo do tego potrzebny jest prorok. Nawrócenie jest potrzebne do dojrzałości duchowej, a tę dojrzałość zawsze niszczy w człowieku grzech, niewierność wobec Boga, chodzenie swoimi drogami zamiast zaproponowanymi przez Boga.

Drodzy Bracia i Siostry!

Święty Paweł Apostoł przypomina nam dziś (por. Ef 1, 3-14), że w sakramencie chrztu świętego zostaliśmy naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego. Wiemy dobrze, że kiedy otrzymujemy opieczętowany dokument, to ma on formalnie wartość i pozwala spokojnie się nim posługiwać wobec innych, bo wiemy kto go wystawił i podpisał, dzięki przystawionej tam pieczęci. Ta pieczęć Ducha Świętego w sakramencie chrztu jest widocznym znakiem Boga i tego, że od tego momentu staliśmy się Jego wyłączną własnością.

Z tego powodu Bóg napełnia nas darami i rodzi w naszym życiu dziękczynienie. Dzięki tym darom, które nam uczynił, umacnia nas i podnosi na duchu, gdy słabniemy. Ten wybór, którego w naszym życiu dokonuje Bóg, ma – jak zapewnia nas święty Paweł – konkretny cel: byśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem.

Ten dar zostaje nam dany z miłości Boga, a dowodem ostatecznym na to jest moc krzyża Jezusa Chrystusa, z którego płynie łaska zjednoczenia z Bogiem i ludźmi. W ten sposób krzyż Chrystusa staje się dla nas płaszczem ochrony i znakiem Bożej opieki, w misji którą Bóg nam powierza w naszej codzienności, gdyż ma dla nas najlepszy i najskuteczniejszy plan.

To światło, jakie płynie z tego faktu, ma – jak słyszymy dziś w śpiewie przed Ewangelią – przenikać nasze serca, byśmy wiedzieli czym jest nadzieja naszego powołania (por. Ef 1, 17-18). Jednym słowem jakie jest nasze powołanie, kim jesteśmy w oczach Boga, a dzięki temu, byśmy idąc drogą codzienności, mieli nadzieję.

Drodzy Bracia i Siostry!

Jak w dzisiejszej Ewangelii (por. Mk 6, 7-13) Jezus posyła swoich apostołów i jak Bóg posyłał swoich proroków w czasach Starego Testamentu, tak i nas dziś posyła. Najpierw przywołuje nas do siebie, gromadząc na tej uroczystości odpustowej, zapraszając w ten sposób do siebie. Dalej daje nam wskazówki, bo mówi do nas przez swoje Słowo i daje nam moc swego Ducha Świętego oraz ochronę, która z tego faktu wypływa, a zatem wyposaża nas w narzędzia do misji prorockiej. I wreszcie na koniec każe wyruszyć w drogę, gdy wrócimy z kościoła po tej uroczystości do naszej codzienności, bo w ten sposób nas właśnie posyła.

Jednocześnie Jezus uprzedza nas co do reakcji ludzi, jakie możemy spotkać: przyjęcie i odrzucenie, słuchanie Bożego Słowa, odczytywanie w naszym życiu lub zatkanie uszu na Bożą rzeczywistość. To samo zresztą spotykało proroków Starego Testamentu, jak i apostołów Jezusa Chrystusa i wierzących Ewangelii przez wszystkie wieki.

W tym wszystkim jednak Jezus zapewnia nas, że mimo tych ludzkich reakcji, jeśli tylko na to pozwolimy, będzie objawiała się w nas moc Boga. Stanie się to wtedy, kiedy uwierzymy w procką misję, jaką zostaliśmy obdarzeni, nie będziemy się w niej wymawiali i rzeczywiście staniemy się pośród świata prorokami Boga. Gdy przyjmiemy ochronny płaszcz Bożej łaski, to wtedy rzeczywiście będzie objawiała się w nas moc Boga.

Z tego to powodu Jezus wzywa nas do prawdziwej wolności, która oznacza ubranie na siebie Jego mocy jako płaszcza, jak płaszcz prorocki czy zakładany przez nas szkaplerz. Wzywa nas też, by nie nosić a wręcz pozbyć się niepotrzebnych, zbędnych rzeczy i spraw, które przeszkadzają nam iść Bożą drogą i świadczyć o zbawieniu, stając się przysłowiową kulą u nogi.

Drodzy Bracia i Siostry!

Wiemy z ludzkiego doświadczenia, że kiedy coś ubieramy  na siebie, to ten ubiór najpierw dostosowujemy do okoliczności i sytuacji, mając rzeczy codzienne i te odświętne, do kościoła i na rodzinne uroczystości. Dalej dostosowujemy nasz ubiór do panujących warunków atmosferycznych, pogodowych, bo jak jest zimniej to ubieramy się grubiej, a w czasie upałów zakładamy przewiewne rzeczy. Wreszcie każdy ubiera się według swojego upodobania, zakładając to co mu się podoba i stosując swoje ulubione kolory, a zatem każdy ubiera się inaczej.

Tymczasem w tym „Bożym ubiorze” uroczystość odpustowa Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, Matki Bożej Szkaplerznej, uczy nas dziś, że zwyciężyć w imię Boga, to stać się Jego prorokiem. Stać się zaś prorokiem Boga, to przywdziać na siebie zbroję Bożej łaski, płaszcz opieki Boga i Jego Matki, ochronny płaszcz Boga, oznaczający Jego pomoc i opiekę.

Tylko w ten sposób duchowo się ubierając, nie damy sobie wyrwać z serca nadziei. Tylko w ten sposób nie pozwolimy sobie w sercu zasiać wątpliwości w miłość Boga, który zawsze nas chroni i troszczy się o nas, abyśmy osiągnęli szczęście na drodze bycia Jego prorokami. Amen.

Close Menu