Bóg na nowo chce wyciskać w nas swoje podobieństwo

Drodzy Bracia i Siostry!

Gdy poszukamy dokładnie w naszych kieszeniach, portfelach i torebkach, to zapewne znajdziemy tam jakieś monety, jak ta dwuzłotowa, którą trzymam obecnie w swojej dłoni. Zobaczymy wtedy, że mają one awers i rewers. Na jednej stronie orzeł w koronie i napis Rzeczpospolita Polska oraz rok wybicia danej monety, a na drugiej stronie jej nominał oraz wybite zdobienia. By jednak mogła być wybita taka moneta potrzebuje oryginalnej matrycy wykonanej ręcznie przez artystę. To właśnie dzięki tej matrycy możliwe jest bicie w Mennicy Państwowej nawet milionów monet, która są podobne do oryginału.

Wiemy jednak przeglądając swoje kieszenie, portfele i torebki, że są tam różne monety mniej lub bardziej zniszczone: nowe, błyszczące i wyraźne oraz takie, które są wytarte, że czasem nawet trudno jest odczytać napisy. Dlatego monety zużyte są wycofywane z obiegu i zastępowane nowo wybitymi (porównanie zaczerpnięte: Fulton J. Sheen, Marnotrawny świat, Poznań 2018, s. 17-18).

Przenosząc to porównanie na życie wiary, można powiedzieć, że taką monetą jest nasze życie jako ludzi wierzących. Bożą Mennicą, gdzie są wybijane te monety jest Kościół, wspólnota wiary. Matrycą jest sam Jezus Chrystus, który przyszedł na ziemię, by zbawić człowieka i dać nam udział w swoim boskim życiu. Momentem wybicia tej monety wiary jest chrzest święty.

Zresztą dziś w pierwszej modlitwie mszalnej prosimy o umocnienie tego Bożego obrazu w nas, abyśmy umocnili w naszych sercach ducha przybranych dzieci i osiągnęli obiecane dziedzictwo (por. Kolekta 19. niedzieli zwykłej). Wiemy jednak dobrze, że ten Boży obraz w nas zużywa, staje się mniej widoczny poprzez grzech, niewierność, odchodzenie od Boga i potrzebuje odnowienia w spowiedzi świętej, gdy wyznajemy swoje grzechy, żałujemy za nie i postanawiamy poprawę czyli nie zamierzamy do zła powracać. Na tej jednak drodze potrzebujemy też tego umocnienia, jakie daje nam dar Eucharystii.

Drodzy Bracia i Siostry!

Kiedy pytamy czy potrzebna nam jest niedziela i świąteczna Eucharystia czy też podważamy sensowność uczestnictwa w niej regularnie, wtedy pytanie jest postawione niewłaściwie. To nie my robimy Panu Bogu łaskę, że się z nim spotykamy, ale to On robi nam łaskę, chcąc udzielać nam swojej mocy. Bóg bowiem nie potrzebuje tego spotkania z nami na Mszy świętej, bo bez niego doskonale się obejdzie.

To my potrzebujemy tego spotkania, zwłaszcza wtedy, kiedy jak prorok Eliasz z I czytania (por. 1 Krl 19, 4-8), przeżywamy różnego rodzaju rozterki i wątpliwości, borykamy się ze zniechęceniem i zmagamy z rozpaczą, nie widząc sensu życia, jak to mamy w historii proroka. Dopiero nakarmienie go przez Boga chlebem daje mu moc, aby iść i wypełnić powierzone mu zadanie, aby zmagać się z codziennością. To Boży chleb daje mu siłę, by – jak obrazowo powie nam Biblia – iść czterdzieści dni i czterdzieści nocy do Bożej Góry Horeb.

Natomiast św. Paweł (por. Ef 4, 30-5,2) przypomina nam w dzisiejszą niedzielę, że jesteśmy naznaczenie pieczęcią Ducha Świętego. To jest ta matryca, którą mocą Ducha Świętego zostaliśmy naznaczeni, aby upodobnić się do Jezusa Chrystusa. To naznaczenie pozwala, aby z naszego życia zniknęły gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie i złość, a zagościły w sercu i wypełniły je miłość, dobroć, miłosierdzie i przebaczenie na wzór Jezusa Chrystusa, który uczy nas iść drogą miłości.

Drodzy Bracia i Siostry!

Co zatem pomaga nam a co przeszkadza na tej drodze codziennego wyciskania w nas Bożego podobieństwa? Pomaga nam uznanie mocy Jezusa Chrystusa, który przychodzi do nas przez dar Eucharystii i w ten sposób czyni nas podobnymi do siebie i to podobieństwo w nas wciąż odnawia. Przeszkadza zaś nie uznanie tej mocy Jezusa, powątpiewanie – jak to czynili ludzie w dzisiejszej Ewangelii (por. J 6, 41-51), mówiąc jak On może mówić, że zstąpił z nieba. Kiedy nie uczestniczymy w niedzielnej i świątecznej Mszy świętej sami gardzimy jak oni darem Bożej łaski, a tym samym pozbawiamy się zbawienia i skazujemy na potępienie.

Jezus obiecuje nam dziś, że kto spożywa Jego Ciało – ten Chleb Życia – ma życie wieczne, bo jest w nim odciśnięte przez moc Ducha Świętego Boże podobieństwo. Zatem nie zasmucać Ducha Świętego i stawać się Bożą świątynią, to pozwolić przez dar Eucharystii, aby Bóg w nas odbijał w nas mocno i wyraźnie swój obraz, jak to czyni się z monetą, która jest podobna do matrycy z jakiej powstaje. Tylko w ten sposób sami będziemy szczęśliwi, dając świadectwo wiary a nie będąc dla innych zgorszeniem, jak i wobec innych damy świadectwo wiary, nie z metryki chrzcielnej, ale prawdziwej przeżywanej. Amen.

Close Menu