Dobrzy Pasterze żyją wśród nas

Drodzy Bracia i Siostry!

Pewnego poranka przed kościół zajechały ciężarówki z żołnierzami. Wypełnili oni przylegający do świątyni plac, otoczyli szczelnym kordonem kościół, usunęli z niego wszystkich ludzi, a świątynię zajęli na koszary. Gdy miejscowy arcybiskup Oskar Romero dowiedział się o tym, przyjechał natychmiast na miejsce zdarzenia. Chciał on wejść do kościoła, aby zabrać z niego Najświętszy Sakrament, ale drogę zastąpił mu jeden z żołnierzy z karabinem w ręku. Chwila wahania…

Odwrót w stronę drzwi wejściowych kościoła… Jednak po kilku krokach Arcybiskup Romero powraca, podąża w kierunku tabernakulum nie zważając na żołnierza, który przed chwilą groził mu bronią. Idzie zabrać z tabernakulum Pana Jezusa. Wtem… Rozlega się karabin maszynowy jednego z żołnierzy… Najświętszy Sakrament rozsypuje się na podłodze… Arcybiskup Oskar Romero zbiera skrzętnie Ciało Pańskie… Zdążył… Żołnierz podchodzi i pchnięciem nogi przewraca Arcybiskupa. Następnie zostaje on wyrzucony w kościoła przez żołnierzy.

Po umieszczeniu Pana Jezusa w bezpiecznym miejscu, Arcybiskup Romero powraca… Ubiera się w albę, stułę… i na czele swoich wiernych podąża w kierunku kościoła zajętego przez wojsko… Jest gotowy na wszystko… Gdy procesja z Arcybiskupem na czele zbliża się do drzwi wejściowych kościoła, żołnierze wymierzają karabiny w kierunku odważnego Pasterza i jego owiec. Ci ostatni jednak nieustraszenie podążają naprzód… Karabiny żołnierzy opadają wobec bezbronnych…

Arcybiskup Oskar Romero, jako dobry Pasterz, nie wahający się oddać życia za swoje owce, zwyciężył zło dobrem. Był jednak nie wygodny… Wkrótce został zabity przez tzw. „nieznanych sprawców” podczas sprawowania Mszy świętej.

Drodzy Bracia i Siostry!

Właśnie dziś, gdy w całym Kościele obchodzimy Niedzielę Dobrego Pasterza – Światowy Dzień Modlitw o powołania do służby w Kościele, pragnę przywołać postać tego Wielkiego Pasterza, który został zamordowany kilka lat temu tylko dlatego, że upominał się o prawa pokrzywdzonych, torturowanych, zabijanych i ginących bez wieści… Został zabity, bo stał się głosem tych, którzy głosu nie mieli.

Możemy zapytać się w tym miejscu co albo kto był motywem i źródłem odwagi Arcybiskupa Oskara Romero? Dlaczego nie wahał się on poświęcić swojego życia za owce, powierzone jego pasterskiej opiece? Odpowiedź znajdujemy w dzisiejszych czytaniach mszalnych.

Bóg, jako Dobry i Miłosierny Ojciec, posłał na świat Swego Syna Jednorodzonego, aby zbawił każdego człowieka. Przeszedł On przez ziemię dobrze czyniąc: uzdrawiając chorych, wskrzeszając umarłych, oczyszczając trędowatych, głosząc Dobro Nowinę o zbawieniu ubogim. Ludzie jednak nie przyjęli Jego słowa. Aby uniemożliwić Mu dalszą działalność, ukrzyżowali tego, którego – jak mówi dziś w Dziejach Apostolskich św. Piotr – „Uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem”. Trzeba było jednak, aby to wszystko się wypełniło, abyśmy poznali, że – jak mówi św. Piotr w swoim pierwszym liście – „krwią Jego ran zostaliśmy uzdrowieni”. Jezus, Dobry Pasterz, oddał życie za swoje owce – dał nam życie wieczne.

Drodzy Bracia i Siostry!

Dzieło Jezus nie skończyło się 2000 lat temu, ale trwa nadal dzięki kapłanom, którzy reprezentują Chrystusa, Dobrego Pasterza. To właśnie ta misja, która Arcybiskupowi Oskarowi Romero została powierzona w czasie święceń kapłańskich i biskupich, była motorem jego życia i działania. Przykładem był dla niego właśnie Jezus Chrystus, Dobry Pasterz, który oddał swoje życie za owce.

Arcybiskup Romero wiedział, że jest powołany do naśladowania Jezusa. „Chrystus bowiem – jak stwierdza św. Piotr – cierpiał za ludzi i zostawił wzór, aby iść Jego śladami”. Właśnie dlatego Arcybiskup Oskar był Dobrym Pasterzem, gdyż postępował śladami Jezusa, wiedział komu zawierzył… Jego głosu słuchali wierni i szli za nim. Wynikało to z tego, że jego życie całkowicie zgadzało się z głoszonym słowem. Właściwie, to nawet ten przykład życia: troska o ubogich, uwięzionych, przebaczenie prześladowcom Kościoła…, przemawiał bardziej niż jego słowa. Stał się on na wzór Jezusa Dobrym Pasterzem, który przyszedł „po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości”.

Drodzy Bracia i Siostry!

Nie mogę w tym miejscu, w tej markowickiej świątyni, w której tyle razy uczestniczyłem w niedzielnej i świątecznej Eucharystii, kiedy uczyłem się w niższym seminarium, nie wspomnieć znanej wam wszystkim postaci Dobrego Pasterza, o. Józefa Cebuli. On, pokładając całkowicie nadzieję w Jezusie i od Niego czerpiąc siły, nie mógł się podporządkować zakazowi sprawowania funkcji kapłańskich, sprawowania sakramentów. To właśnie troska i miłość pasterska prowadziła go z posługą do chorych, cierpiących i samotnych. To dzięki niej, narażając własne życie, chrzcił, udzielał Komunii świętej, asystował przy sakramencie małżeństwa, spowiadał, niósł pociechę wszystkim potrzebującym. Zdradzony przez jakiegoś człowieka, że w pobliskich Wymysłowicach udzielał sakramentów został aresztowany, przewieziony do obozu przejściowego do Inowrocławia, a następnie do obozu koncentracyjnego. Tam był okrutnie torturowany, a wreszcie zamordowany tylko dlatego, że jako Dobry Pasterz nie mógł pozostawić owiec, które zostały mu powierzone. Oddał swoje życie za owce… Stracił swe życie z powodu Jezusa, aby je znów odzyskać… Za swoją wierność i męczeńską śmierć został wynagrodzony chwałą nieba, a 13 czerwca br. Papież Jan Paweł II ogłosi go błogosławionym, wraz ze 107 innymi męczennikami II wojny światowej.

Na naszej polskiej ziemi nie mogę nie wspomnieć także księdza Jerzego Popiełuszki, który został zamordowany tylko za to, że „zło dobrem zwyciężał”, że mówił prawdę wbrew wszelkim pogróżkom. Był dobrym Pasterzem, który oddał życie za swoje owce, oddał życie za prawdę.

Drodzy Bracia i Siostry!

Jak widzieliśmy, Dobrzy Pasterze na wzór Jezusa żyją pośród nas. Może tak bardzo przyzwyczailiśmy się do widoku kapłana czy zakonnika lub zakonnicy na naszych ulicach, że nie zdajemy sobie sprawy z tego. Może nie dostrzegamy w tym nic nadzwyczajnego, bo nie dokucza nam brak kapłanów, a może nawet czasami narzekamy na życie kapłanów czy zakonników…

Ale czy Ty, Bracie i Siostro, modlisz się o dobrych i świętych kapłanów? Czy modlisz się za tych kapłanów, których życie nie podoba się Tobie? Kiedy ostatnio modliłeś się za swojego proboszcza czy innego znanego Ci kapłana lub zakonnika? Czy w tej świątyni, sanktuarium Matki Bożej Królowej Miłości i Pokoju, modlisz się za tych uczących się tu młodych ludzi, z których część wybierze drogę kapłańskiego i zakonnego życia? A może poprzez swoje słowo lub zachowanie strasz się ich zniechęcić do tej drogi życia?

Chrystus kieruje dziś do każdego z nas osobiste wezwanie: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje”. W dzisiejszą niedzielę mamy ku temu szczególną okazję, aby odpowiedzieć na wezwanie Jezusa, modląc się o Dobrych Pasterzy do służby w Kościele… Od Ciebie Bracie i Siostro zależy dziś bardzo wiele…

Panie Jezu, Dobry Pasterzu, który dajesz Kościołowi Dobrych Pasterzy według serca Twego, prosimy Cię, pomni na świadectwo życia Arcybiskupa Oskara Romero, ojca Józefa Cebuli, księdza Jerzego Popiełuszki oraz wielu innych świętych kapłanów, pobudź serca młodych ludzi do pójścia ich śladami, w odpowiedzi danej Twojemu wezwaniu „Pójdź za mną”. Tych zaś, których powołałeś, i którzy kroczą Twoimi drogami, umacniaj swoją łaską, aby każdego dnia, na Twój wzór, stawali się Dobrymi Pasterzami Twojego Ludu.

Amen.

 

Close Menu