Duch Święty – Przyjaciel

Teksty Pisma Świętego na nabożeństwo: 1 Kor 3, 2-23; Mt 10, 17-23

Teksty z Pism Pisarzy Chrześcijańskich: Kazanie św. Leona Wielkiego, papieża (Kazanie I o Narodzeniu Pańskim, 1-3), W: Liturgia Godzin, t. 1., s. 360-361.

Moi Drodzy!

Można powiedzieć, że klamrą spinającą całą Księgę Życia – Pismo święte jest Duch święty – nie tylko dlatego, iż On natchnął świętych pisarzy, aby używając swoich ludzkich zdolności, pisali tylko to co Bóg chciał, ale również w poszczególnych opisach biblijnych. Na początku Starego Testamentu w Księdze Rodzaju „Duch Boży unosił się nad wodami…” (Rdz 1, 2b), a ostatnia księga Nowego Testamentu, Apokalipsa mówi wyraźnie: „A Duch i Oblubienica mówią: ‘Przyjdź’” (Ap 22, 17).

Kościół w Katechizmie Kościoła Katolickiego poucza nas, że Kościół jest miejscem poznania Trzeciej Osoby Trójcy świętej, Ducha świętego. A to poznanie odbywa się: „w Pismach, które On natchnął; w Tradycji, której zawsze aktualnymi świadkami są Ojcowie Kościoła; w Nauczycielskim Urzędzie Kościoła, któremu On asystuje; w liturgii sakramentalnej, w której przez jej słowa i symbole Duch święty prowadzi nas do komunii z Chrystusem; w modlitwie, w której wstawia się za nami; w charyzmatach i urzędach, które budują Kościół; w znakach życia apostolskiego i misyjnego; w świadectwie świętych, w którym ukazuje swoją świętość i kontynuuje dzieło zbawienia” (por. KKK 688).

Również i my w naszych tegorocznych spotkaniach formacyjnych obficie korzystać będziemy z tych wszystkich źródeł, które w Kościele pozwalają nam poznać Ducha świętego. Dlatego też zawsze pierwsze czytanie i ewangelia będą zaczerpnięte z Pisma świętego, natomiast drugie czytanie będzie zawsze tekstem świętych pisarzy chrześcijańskich o Duchu świętym. W ten sposób starać się będziemy wsłuchać w to wszystko, co Kościół na temat Ducha świętego nam przekazuje.

Moi Drodzy!

Nikt inny, jak właśnie Duch święty zasługuje na nazwanie Go naszym Największym Przyjacielem. Ale, aby z przyjacielem przebywać, trzeba najpierw Go poznać. Poznać Kim jest Ten Największy, Najprawdziwszy i Najlepszy Przyjaciel? Przyjaciel szczególny, gdyż jest nam w stanie zapewnić i dać wszystko czego z taką tęsknotą wyglądamy: pokój, radość i szczęście, ale jakże inne niż to, które jest na tym świecie. I może w naszym sercu pojawić się pytanie: czy to jest w ogóle możliwe? Jeśli tak jest to jeszcze nie w pełni poznaliśmy naszego Przyjaciela.

Kimże jest ten Przyjaciel? To Trzecia Osoba Trójcy świętej, Duch święty, który przebywa osobiście w sercu każdego z nas. Jest to rzeczywistość naszego chrześcijańskiego życia. On mieszka w sercu każdego chrześcijanina – jak przypomina nam papież św. Leon Wielki. On właśnie przed wejściem w sakramencie chrztu w nasze serce uczynił sobie z nas świątynię, w której mieszka. Poznaj swoją godność chrześcijaninie. Twoje ciało jest świątynią Ducha świętego – moglibyśmy wołać tekstami dziś przeczytanymi. Każdy z nas otrzymał szczodre dary, najstaranniej dobrane dary i łaski. To dzięki obecności w naszej duszy Ducha Ożywiciela jesteśmy piękni.

Gdy spojrzymy na naszą wiedzę religijną, to zobaczymy jak wiele miejsca zajmuje w niej Bóg Ojciec i Jezus Chrystus – Syn Boży, a jak mało miejsca poświęcamy Duchowi świętemu. Musimy zatem nauczyć się jak czcić Tego naszego Boskiego Gościa, od którego otrzymaliśmy siedem darów, błogosławieństwa i owoce Ducha. Tylko wtedy, gdy poznamy w tym świetle naszą chrześcijańską godność, będziemy starali się wieść święte życie, obfitujące w pokój, radość i pocieszenie, jakiego Jezus przez Ducha świętego obiecał swoim uczniom.

Moi Drodzy!

Jeśli ktoś ma być naszym największym przyjacielem, to potrzeba w tej relacji przede wszystkim miłości. Zechciejmy się więc dziś zastanowić jakie znaczenie w naszym życiu ma mieć umiłowanie Ducha świętego?

Jak ważna jest nauka Kościoła na temat Ducha świętego, bez której nie zrozumiemy innych prawd wiary, może świadczyć porównanie pewnego dominikanina Paula O’Sullivana: „Bez Ducha świętego jesteśmy niczym ślepcy”. Jest ona dlatego taka ważna, cudowna, pocieszająca i wspaniała, że z Duchem świętym możemy czynić wszystko – bez trudu i błędu. On bowiem jest światłem i przewodnikiem przygotowanym przez Boga dla każdego z nas, abyśmy nie pobłądzili na drogach życia.

Niestety tak często o tym przewodniku i świetle rozświecającym mroki naszej duszy zapominamy. A czasem nawet, gdy znamy naukę Kościoła na temat Ducha świętego, to tak często modlimy się do Ojca i Syna, a w modlitwie zapominamy o Duchu świętym. Jeszcze w czasie wspólnotowych spotkań modlitewnych ma to miejsce, ale jakże często nasza osobista modlitwa jest w to uboga.

Co może zdziałać Duch święty w sercu człowieka wierzącego, który nieustannie Mu się powierza, mówią nam przykłady wielkich ludzi Kościoła.

Kardynał Manning dziwił się kiedyś: „Jakże to niezwykłe, że chrześcijanie tak mało wiedzą o Duchu świętym, choć to On jest Sprawcą naszego uświęcenia, Dawcą wszelkich radości i pociech”. Ta wielka postać Kościoła, za młodu gorliwy protestant, właśnie z pomocą Ducha świętego stał się żarliwym katolikiem, a następnie został kapłanem, biskupem i kardynałem. Znając wartość modlitwy i nabożeństwa do Ducha świętego darzył Go ogromną miłością i z Jego pomocą rozwiązywał wszelkie życiowe trudności, wątpliwości i problemy. Jak sam zaświadcza, za każdym razem, kiedy trzeba było podjąć ważną decyzję, opuszczał na chwilę głowę i pogrążał się w modlitwie. Jeśli był to bardziej poważny problem wtedy oddawał się modlitwie dłuższy okres czasu, prosząc o światło w jego rozwiązaniu. I to właśnie dzięki tej współpracy z Bożą łaską był w stanie osiągnąć wyżyny świętości i oddać wielkie zasługi Kościołowi w Anglii. Zostały po nim też dwie książki o Duchu świętym.

Również kardynał Newman był rozmiłowany w Duchu świętym. On również wychowany był w duchu protestanckim, a do tego był skrajnie uprzedzony do Kościoła katolickiego. Po czasie jednak zaczął dostrzegać wiele sprzeczności i błędów w kościele anglikańskim i zaczęły się jego życiowe poszukiwania. Całe lata poświęcił odnalezieniu prawdziwego Kościoła Chrystusowego. Dlatego studiował historię, prowadził wielkie dyskusje z najwybitniejszymi przedstawicielami Kościoła anglikańskiego, ale to nie przynosiło zadowolenia. W końcu jednak, gdy przestał pokładać nadzieję we własnych wysiłkach i ludzkiej mądrości, oświecony światłem Ducha świętego, wykrzyknął następujące słowa: „Cóż ja czyniłem! Tak się trudziłem, studiowałem, przeczytałem mnóstwo książek, radziłem się dobrych przyjaciół, ale przez to zbyt mało się modliłem, nie dość prosiłem Boga o światło i przewodnictwo”. Wtedy to upadł na kolana i zaczął się modlić. Zwątpienie zaczęło ustępować i ujrzał jasną drogę, która zaprowadziła Go do Kościoła katolickiego. Te swoje poszukiwania zapisał w przepięknym hymnie na krótko przed przejściem do Kościoła katolickiego: „Prowadź mnie, Światło Przyjazne, przez wszechogarniający mrok,/ Prowadź mnie!/ Noc taka ciemna i daleko jest mój dom -/ Prowadź mnie!/ Pilnuj moich stóp; nie pragnę zobaczyć/ Odległych scen – mnie jeden krok wystarczy./ Dotąd nie byłem taki, nie przyszło mi przez myśl,/ Że powinieneś mnie prowadzić,/ Wolałem wybierać i ścieżkę swą widzieć, ale dziś/ Ty prowadź mnie!/ Kochałem szumne dni i choć strach we mnie gościł,/ Duma rządziła mą wolą: zapomnij o mej przeszłości./ Tak długo błogosławiła mi Twa moc, że pewien jestem,/ Iż poprowadzi mnie dalej,/ Poprzez bagna i moczary, przez turnie i nurty porywiste,/ Aż ta noc skończy się;/ I rankiem uśmiechną się anielskie lica miłe,/ Które od dawna miłowałem i z oczu straciłem”.

Kardynał Gibbons natomiast przeżył w swoim życiu szczególne zdarzenie związane z Duchem świętym. Gdy jeszcze był proboszczem, wezwany został do pewnego amerykańskiego senatora, który był poważnie chory. Nie wierzył On jednak w Boga i mimo wspaniałych opowieści o Bożej miłości, argumentów mówiących o istnieniu Boga, nic nie było w stanie przekonać senatora. Wreszcie Kardynał zapytał czy jeśliby taki Bóg rzeczywiście istniał, senator uwierzyłby w Niego. Ten odpowiedział: „Z całą pewnością”. Polecił wtedy odmawiać senatorowi krótką modlitwę: „Nieskończenie dobry Boże, jeśli istniejesz, spraw, bym Cię poznał”. Chory obiecał, że będzie ją odmawiał i w ciągu kilku dni stała się rzecz niesłychana. Kiedy kardynał Gibbons przyszedł po kilku dniach chory wykrzyknął: „Ojcze, ja wierzę, wierzę”. I w tym krótkim czasie do swojej śmierci był szczególnym znakiem prawdziwej wiary i przemiany łaską Ducha świętego.

Ojciec Paul O’Sullivan wspomina, że w swoim życiu spotkał kiedyś bardzo oddanego pracy kapłana. Był to człowiek skromny i powściągliwy, jednak gdy spojrzało się na ogrom pracy, który wykonywał nie można było wyjść z podziwu. Nie tylko zresztą sam pracował z ogromnym zapałem, ale miał też zdolność skutecznego przyciągania i inspirowania innych, by z nim pracowali. Gdy rozmawiał z o. Paulem, to wspomniał m.in., że ogromną czcią darzy Ducha świętego i Jemu przypisuje wszystkie swoje sukcesy.

Moi Drodzy!

Gdy spojrzymy na nasze życie okiem wiary, to okaże się, że uczelnie katolickie rozpoczynając rok akademicki i wiele znaczących instytucji na świecie rozpoczyna swoje poczynania od wezwania Ducha świętego. Wielu ludzi wierzących na świecie w obliczu najpoważniejszych i najtrudniejszych spraw prosi o światło i pomoc Ducha świętego. I my również nie tylko w najważniejszych sprawach, ale także naszych codziennych potrzebach powinniśmy przyjąć zasadę poddania się przewodnictwu Ducha świętego, który jest naszym Najlepszym Przyjacielem. Amen.

Close Menu