Jak ja patrzę na Kościół?

Drodzy Bracia i Siostry!

Inspiracji do tematu tegorocznych rekolekcji jest kilka. Z jednej strony jest to hasło roku duszpasterskiego, który przeżywamy od adwentu, a nosi on tytuł „Kościół naszym domem”, a wraz z nim wyznanie naszej wiary, kiedy wypowiadamy słowa: „Wierze w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”.

Z drugiej natomiast to zaproszenie naszego Księdza Biskupa Andrzeja Czai, który w liście pasterskim na początek roku liturgicznego zachęcał nas, abyśmy bardziej „udomowili” Kościół. Inspiracje stanowi też przytoczony na rekolekcyjnym plakacie tekst z wiersza ks. Jana Twardowskiego, który pisał:

„Jezu – martwił się proboszcz –
głosisz tylko prawdę
nie wyjeżdżasz na Zachód by kupić mieszkanie
w Rosji już zmiękło a Ty wciąż w ukryciu
nie budujesz kościoła z pustaków
lecz z żywego serca
nie odkładasz na wszelki wypadek
jak Ty sobie dasz radę w życiu”.

Inną inspirację stanowi pieśń kościelna: „Kościół to nie tylko dom z kamieni i złota”:

1. Kościół to nie tylko dom z kamieni i złota.
Kościół żywy i prawdziwy to jest serc wspólnota.
Jedno serce, jedna dusza, to jest serc wspólnota
2. Gdzie się zbierze dwóch lub trzech, dobro mając na celu,
tam przebywa Chrystus żywy, tworząc jedność z wielu.
Jedno serce, jedna dusza, tworząc jedność z wielu.
3. Kto się dzieli tym, co ma, z potrzebującymi,
ten wypełnia Ewangelię, niebo czyni z ziemi.
Jedno serce, jedna dusza, niebo czyni z ziemi.

W związku z tym chciałbym dziś każdego zaprosić, abyśmy zobaczyli nasze spojrzenie na Kościół, zadając sobie dwa podstawowe pytania: jakie ono jest? – co uczynimy na porannej konferencji rekolekcyjnej oraz czy w tej wspólnocie wiary czujemy się jak w domu? – o czym będzie wieczorna konferencja rekolekcyjna.

Drodzy Bracia i Siostry!

Chciejmy dziś, na początku tych naszych rekolekcji, zastanowić się jak dziś patrzy się na Kościół i jak wygląda to moje spojrzenie na wspólnotę wiary, do której należę. W różnych komentarzach można bowiem dziś usłyszeć o Kościele otwartym i zamkniętym, Kościele postępowym i zacofanym, Kościele podzielonym na różne frakcje, odłamy, zwalczające się grupy. Te często fałszywe obrazy Kościoła służą bardzo często tylko po to, aby z Kościołem i wiarą prowadzić walkę.

Można spojrzeć na Kościół częstym dziś stereotypami, które zawsze wywołują pogardę, nienawiść i agresję. Dziś na bazie tych stereotypów często powtarzają się kłamliwe oskarżenia wobec Kościoła: że księża nie płacą podatków, choć je płacą; że Kościół okrada państwo, domagając się zwrotu tego, co mu niesłusznie skradziono w czasach komunistycznych; że Kościół miesza się do polityki, gdy mówi o sprawach związanych z sumieniem czy że Kościół za pomocą krzyża podzielił społeczeństwo, gdy domaga się respektowania praw ludzi wierzących, które są łamane.

Pierwszym ze stereotypów jest to, że Kościół to papież, biskupi i księża, ewentualnie siostry zakonne. Takie patrzenie powoduje podział na „my” i „oni”. „My”, który ponosimy wszelkie skutki kryzysu i wzrostu cen oraz „oni”, którzy nie płacą podatku, wiecznie się czegoś domagają a przecież nic nie robią. Tymczasem, gdyby Kościół wycofał się ze swojej działalności na rzecz społeczeństwa, to skończyłoby się to jakże wielką kompromitacją państwa.

Drugim z nich jest to, że wielu wierzących zachowuje się tak, jakby nimi nie byli. Wielu wstydzi się swojej wspólnoty, swojej wiary: uczynionego znaku krzyża, krzyżyka czy medalika na szyi. Wstyd ten prowadzi następnie do zaniechania praktyk religijnych, a zatem tak naprawdę zdrady Boga czy nawet demonstracyjnej wrogości wobec krzyża, Jezusa Chrystusa czy znaków wiary. Ktoś, kto nie jest dumny ze swojej wiary nigdy nie będzie się czuł w Kościele dobrze, ale jakoś na zewnątrz, na uboczu, jak ci, którzy już może nie pamiętają kiedy byli na Eucharystii w środku, w kościele, a nie udają że są, stojąc na zewnątrz, z daleka od Jezusa.

Taka postawa sprawia, że pogaństwo wlewa się w serce człowieka. Bóg miłości, jakim jest Chrystus, chce się dzielić sobą i swoją miłością z człowiekiem. Myślenie pogańskie sprawia zaś, że człowiek czuje się niegodny spotkania z bóstwem i ze swoimi sprawami nie narzuca się swoim bogom. No może ewentualnie pomyśleć o jakieś religijności w trudnych sytuacjach czy od święta do święta – to jest właśnie takie pogańskie myślenie.

To sytuacja, „Kiedy jestem we własnym domu, ale w gruncie rzeczy nie u siebie, zaczynam wiele czasu spędzać pod budką z piwem albo dopuszczam się zdrady małżeńskiej, albo udaję się na emigrację wewnętrzną przed telewizor lub do komputera” (o. Jacek Salij OP) i wtedy Kościół nie jest dla mnie miejscem, gdzie czuję się dobrze, ale spoglądam na niego z dystansem, mając do niego o wszystko pretensje.

Trzecia sytuacja to taka, że siły wrogie Kościołowi oraz Ewangelii Chrystusa chciałyby przez medialną nagonkę zniechęcić do Chrystusa i Kościoła jak największą liczbę tych, którzy czują jeszcze przynależność do tej wspólnoty wiary. Służyć ma temu nieustanne bluzganie na Kościół, jak na instytucje przestępczą, wskazywanie zła, które jest oczywiście w Kościele z powodu naszych ludzkich grzechów i jednoczesne niepokazywanie dobra, którego jest o wiele więcej, a które dokonuje się dzięki łasce Boga.

Zło zawsze robi wokół siebie wiele hałasu, a dobro prawdziwe nie chce tracić czasu na promowanie się, reklamowanie, ale poświęcić go na samo czynienie dobra. Człowiek bardziej podatny jest na złe informacje, bo one zaciekawiają, niż na dobro, które wydaje się nam takie oczywiste. Gdzie, jak gdzie, ale w Kościele zło i to zło wielkie nie powinno się zdarzać, ale nawet jeśli się zdarzy nie może przysłaniać dobra, które Bóg dokonuje swoją łaską. Kościół bowiem o tyle jest święty, o ile z tej łaski Boga korzysta.

Czasem zastanawia też to dlaczego Kościół jest tak nienawidzony. Raczej trudno doszukać się wśród medialnej nagonki prawdziwej troski o Jego losy. Raczej chodzi o to, że Kościół jest tak znienawidzony, gdyż jest wierny Ewangelii, z powodu dobra, które czyni. Z powodu tego, że staje po stronie życia i przypomina: „nie zabijaj” czy broni małżeństwa i rodziny, przypominając: „nie cudzołóż”.

Czwartym sposobem patrzenia na Kościół, z jakim boryka się niemała liczba ludzi wierzących, jest traktowanie Kościoła tylko jako instytucji świadczącej usługi religijnej, jak sklep czy zakład produkcyjny. Chcemy w tej wspólnocie zaspokoić swoje potrzeby religijne i jest to zjawisko dobre, ale problemy zaczynają się wtedy, kiedy to my chcemy decydować o tym, co jest ważne – jak przechodząc między półkami w supermarkecie.

Wtedy przeszkadzać mogą prezentowane zasady, nieodpowiadające słowa w czasie kazania. Dodatkowo w takiej wspólnocie nie można zabłysnąć, ale czasem czuje się anonimowość w czasie niedzielnej Eucharystii, nawet jeśli wszyscy między sobą się znają. Taka praktyka jednak to postawa marnego kibica, który ze swoją drużyną jest tylko wtedy, kiedy ona wygrywa, a nie potrafi trwać wtedy, kiedy jest zwykła szara codzienność.

Nasz Biskup Opolski przypomina nam:

„Kościół trzeba darzyć nie tylko czcią, ale i miłością. Kościół trzeba dojrzale kochać! Jako dany nam od Boga jest nam też przez Boga zadany. Nie można być przeciw Kościołowi, czy stawać z boku, gdy się jest jego członkiem. Trzeba stawać w obronie Kościoła, dbać o jego dobro i całościowy rozwój. Wymaga to nieraz krytycznego spojrzenia na ludzi Kościoła, ich postawy i zachowania, jednak zaczynając od siebie i własnego podwórka”

(List ks. Bp Andrzeja Czai na Adwent).

Drodzy Bracia i Siostry!

Jak zatem, my ludzie wierzący mamy patrzeć na Kościół? Mam patrzeć tak, jak tego pragnął Chrystus, jak mówi mi wyraźnie poprzez swoje słowo, poprzez Ewangelię i to, czego dokonał w swojej męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Wtedy rzeczywiście zobaczymy Kościół takim jakim jest i będziemy w stanie w tym Kościele znaleźć miejsce dla siebie, poczuć się jak u siebie.

Kościół jest darem samego Boga dla nas, co zobaczymy dokładnie w kolejnych dniach naszych parafialnych rekolekcji. W tym Kościele gospodarzem, troszczącym się o wszystkich jest Jezus Chrystus. Chrystus, który poprzez wspólnotę Kościoła chce nas prowadzić do Ojca tu na ziemi, a po naszej śmierci chce nam przekazać mieszkanie w niebie, które dla nas przygotował.

Kościół to dar Boga, w którym otrzymujemy nie tylko Jego łaskę, ale możemy żyć we wspólnocie z Matką Jezusa i naszą – Maryją, z Apostołami, Świętymi i Błogosławionymi, z którymi jesteśmy w jednej wspólnocie. W tej wspólnocie wreszcie jednoczymy się z tymi, którzy odeszli przed nami z tego świata, a jeszcze oczyszczają się w czyśćcu i możemy im pomóc poprzez nasze zaangażowanie, naszą za nich modlitwę.

Z darem jednak jest tak, że wciąż na nowo trzeba go odkrywać, nim się zachwycać, bo nawet najpiękniejsze rzeczy potrafią najnormalniej spowszednieć. Okrycie czy nowe zachwycenie się Kościołem jest jednak możliwe tylko wtedy, kiedy w nas samych będzie wiara, że Kościół jest nam dany po to, by mówić w imieniu Boga. To przełożyć na język codzienny to, co wyznajemy każdej niedzieli w Wyznaniu Wiary „Wierze w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa św. Cyprian pisał tak: „nie może mieć Boga za Ojca, kto nie ma Kościoła za Matkę”. Zatem wiara w Chrystusa, wyznawanie wiary w Boga w Trójcy Świętej Jedynego domaga się miłości do Kościoła jak do Matki.

Kościół to Matka (por. Ga 4, 26), która obejmuje miłością wszystkich ludzi: wierzących i niewierzących, mocno trwających przy Chrystusie i słabych, którzy błądzą; którzy chodzą na nabożeństwa i tych, którzy omijają dom Boży szerokim łukiem. Szczególnie jest to widoczne w Liturgii Męki Pańskiej Wielkiego Piątku, kiedy modlimy się rozbudowaną modlitwą wiernych za wszystkich ludzi.

„Kościół katolicki to matka, która chce swoją miłością objąć wszystkich, także tych, którzy sami się do Kościoła nie pchają, a nawet się od niego dystansują” (o. Jacek Salij OP). Kościół jest jak matka, która kocha wszystkie swoje dzieci, nie tylko te zdyscyplinowane i grzeczne, ale i te, które się oddaliły – na nie czeka ze szczególną miłością, prosząc o ich nawrócenie i powrót do wspólnoty wiary.

Te dwa wymiary pokazują tak naprawdę wiarę w Kościół. Tym bardziej, że ma On swoje źródło w Bogu i tak naprawdę, jak pisze nasz Biskup Opolski, „wiara w Kościół jest sprawdzianem wiary w Boga, a stan zaufania i podporządkowania się Kościołowi jest miernikiem jakości zawierzenia i posłuszeństwa Bogu. Trzeba jednak dojrzałego spojrzenia na Kościół, aby dostrzec w nim wielki skarb dla każdego i odnosić sie doń z nadzieja” (List Bp. Andrzeja Czai na Adwent).

Pośród tych różnych sposobów patrzenia dziś na Kościół muszę odnaleźć swoje spojrzenie. Tymczasem zobaczenie w Kościele Bożego daru i Matki, to dwa podstawowe kryteria, które sprawiają, że w Kościele możemy czuć się jak w domu (por. 1 Tm 3, 15), o czym będzie dzisiejsza konferencja wieczorna. B

Close Menu