Oni złożoną przysięgę wypełnili do końca

W obliczu Boga Wszechmogącego
i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej,
kładę swe ręce na ten święty Krzyż, znak męki i Zbawienia,
i przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej,
stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli
walczyć ze wszystkich sił – aż do ofiary mego życia. (…)
Tak mi dopomóż Bóg!

(fragment roty przysięgi AK).

“Przyjmuję Cię w szeregi Armii Polskiej/Żołnierzy Wolności,
walczącej z wrogiem w konspiracji, o wyzwolenie/odzyskanie Ojczyzny.
Twym obowiązkiem będzie walczyć z bronią w ręku.
Zwycięstwo będzie Twoją nagrodą, zdrada karana jest śmiercią”

(osoba, przyjmująca do AK wypowiadała te słowa).

Drodzy Bracia i Siostry!
Zapewne nie jedna leśna głusza była świadkiem tej przysięgi żołnierzy Armii Krajowej, Żołnierzy Wolności. Była świadkiem realizowania w praktyce, często przez miesiące i lata, tej przysięgi i hasła, które było w Ich sercach i na Ich sztandarach: „Bóg – Honor – Ojczyzna”.
Tę przysięgę na pewno wypowiadały usta Żołnierzy Armii Krajowej z Oddziału Leśnego „Dzik”, którzy 26. i 27. listopada 1944 roku oddali swoje życie w bitwie pod Nowymi Szwejkami, wraz z cywilnymi ofiarami niemieckiej zbrodni wojennej. Za Nich dziś sprawujemy tę uroczystą Mszę świętą, by przywołać Ich samych i Ich ofiarę przed oblicze Boga Wszechmogącego, któremu swoją przysięgę powierzali.
Tę przysięgę na pewno wypowiadało tych ponad 20. tragicznie poległych młodych partyzantów, z których niestety do dziś udało się ustalić dane tylko niektórych z nich. To bardzo młodzi ludzie, „kamienie przez Boga rzucane na szaniec” (por. Juliusz Słowacki, Testament mój; Aleksander Kamiński, Kamienie na szaniec), wychowani w domu, w szkole, w kościele na patriotów, dla których wartości „Bóg – Honor – Ojczyzna” były warte, by za nie oddać swoje młode życie.
Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie w 1944 roku, nie zastanawiając się, ruszyli na pomoc walczącej Warszawie, ale przedarcie się do niej nie zakończyło się powodzeniem. Jednak już po upadku Powstania Warszawskiego również i oni złożyli swoje życie na ołtarzu Ojczyzny w bitwie z niemieckim okupantem, w której stracili swoje życie.
Po ludzku patrząc, porażka, bezsensowna śmierć młodych, wartościowych i mających przed sobą przyszłość ludzi. Zdradzeni przez niby towarzysza broni „Petera”, zginęli jak prawdziwi Żołnierze Wolności z bronią w ręku, za Boga, za Honor, za Ojczyznę.
Ich walka nie byłaby możliwa bez pomocy wielu, bardzo wielu Rodaków, którzy ich żywili, przechowywali, chronili. Dlatego po ich śmierci na polu bitwy także i ci, którzy im pomagali przeszli ciężkie doświadczenie tortur i niemieckich obozów koncentracyjnych Gross-Rosen i Ravensbruck.

Drodzy Bracia i Siostry!
Mój dobry znajomy, prof. Krzysztof Szwagrzyk, zastępca prezesa IPN-u i niestrudzony poszukiwacz miejsc pochówku Polskich Bohaterów – ofiar czerwonej, komunistycznej, radzieckiej zarazy, która przyszłą po tej brunatnej, niemieckiej, nazistowskiej, powiedział:

Biedny Naród, który nie ma swoich bohaterów, ale Nędzny Naród, to taki, który o nich nie pamięta

(wypowiedź w Głogowie, 20.11.2016).

My nie jesteśmy Narodem Biednym, bo mamy Wielkich Bohaterów, także i na tym naszym, regionalnym podwórku. Nie jesteśmy też Narodem Nędznym, gdyż każdego roku pamiętamy o naszych Bohaterach, przychodząc wciąż na tę szczególną uroczystość, na kolejną rocznicę Ich śmierci, w czasie bitwy z niemieckim okupantem, terroryzującym Polaków każdego dnia od początku II wojny światowej.
Jednak, kiedy tu dziś przychodzimy, to mogą w naszej głowie, w naszych myślach, w naszym sercu, rodzić się pytania: dlaczego oni stanęli do walki po ludzku beznadziejnej? dlaczego stanęli do walki o Boga, o Honor i o Ojczyznę? dlaczego tej walce byli wierni do końca, nawet za cenę ofiary swojego młodego życia?
Liturgia I niedzieli adwentu, którą dziś przeżywamy, podpowiada nam, że przez dobre czyny zostajemy zaliczenie do wybranych przez Boga i posiadających Jego Królestwo (por. Kolekta I niedzieli adwentu). Dzieje się tak wtedy, kiedy od Boga uczymy się Jego dróg, w zamian przyjmując od Niego prawdziwe szczęście i pokój (por. Iz 2,1-5).
Słowo Boże podpowiada jednak, że trzeba powstać ze snu, by nie przegapić zbawienia: odrzucić uczynki ciemności, a przyoblec się w zbroję światła i nie dać zniszczyć w sobie przez grzech tego Bożego pokoju (por. Rz 13,11-14). W każdym jednak czasie historii są ci, którzy potrafią rozpoznać znaki Boże i ci, co ich nie widzą czy nawet je lekceważą. Potrzeba zatem czuwania, stawania na straży, wiedząc czego się oczekuje. W tych staraniach przede wszystkim jednak potrzeba wytrwałości (por. Mt 24,37-44).
Możliwe jest to jednak tylko wtedy, gdy nasze oczy otwarte są na coś więcej niż „miska strawy”, w którą wścibia się nos i kiedy ta „miska” staje się całym i jedynym światem. By zatem czuwać i stać na straży, potrzeba miłowania tego, co jest poza tą miską, tego co wieczne, tego co trwałe, tego co prawdziwie wartościowe (por. Modlitwa po Komunii I niedzieli adwentu).

Drodzy Bracia i Siostry!
Żołnierze Armii Krajowej z Oddziału Leśnego „Dzik”, zgodnie ze złożoną przysięgą, takimi właśnie ludźmi adwentowymi, strzegącymi prawdziwych wartości byli. Podjęli dobre czyny, poszli drogą słów „Bóg – Honor – Ojczyzna”, by osiągnąć prawdziwe szczęście i pokój pośród niepokoju, w jakim żyli za sprawą zbrodniczego systemu niemieckiego najeźdźcy.
Oni pomimo uczynków ciemności, jakie zdawać by się mogło zewsząd ich otaczały, w czasach hitlerowskiej, niemieckiej, brunatnej zarazy, potrafili przywdziać Bożą zbroję światła. Potrafili powstać z odwagą i walczyć ze złem w sobie i wokół siebie. Oni potrafili rozpoznać znaki, które zostały im dane. Oni ich nie lekceważyli, bo wiedzieli że postawa ich lekceważenia prowadzi do zdrady Boga, wyzbycia się honoru i sprzedania dla chwili „świętego spokoju” własnego domu, własnej rodziny i własnej Ojczyzny.
Żołnierze Wolności, jakimi byli ci partyzanci z leśnego oddziału, wiedzieli czego oczekują, czego pragną i o co chcą walczyć, jakie są ich aspiracje i marzenia. Oni wiedzieli, że trzeba czuwać, stać na straży, bo zwycięstwo nie przyjdzie łatwo. Ale przecież świadomie na to się decydowali w imię Boga, w imię Honoru i w imię Ojczyzny. Tymi wartościami zarażali też tych, którzy im przez miesiące i lata pomagali, z których jedni zginęli a inni przeszli gehennę tortur i obozów.

Drodzy Bracia i Siostry!

«Niosę Cię, Polsko, jak żagiew, jak płomień…, gdzie Cię doniosę, nie wiem…». Donieśliśmy Polskę do naszych dni: gdzie Cię Polsko dalej zaniesiemy

(słowa Marszałka Seniora Kornela Morawieckiego, otwierającego pierwsze posiedzenie sejmu nowej kadencji, 25.11.2015).

Żołnierze Armii Krajowej Oddziału Leśnego „Dzik”, Żołnierze Wolności, naszej wolności, wiedzieli gdzie Polskę niosą. Nieśli ją jak żagiew, jak płomień. Do końca ją donieśli w swoim sercu, formowany słowami przysięgi i trzema drogimi im słowami: „Bóg – Honor – Ojczyzna”, donieśli do dnia bitwy pod Nowymi Szwejkami, kiedy zakończyło się ich młode życie.
Pytają dziś nas, tutaj obecnych, uczestniczących w tej kolejnej sztafecie pokoleń, czy poniesiemy Polskę jak żagiew, jak płomień, rozpalający także serca innych? Pytają czy trwając dziś przy naszych Bohaterach i drogich dla Nich, świętych wartościach i czcząc Ich poświęcenie Polskę – zbudowaną Ich na miarę ich aspiracji i marzeń, za które oddali Oni życie – dalej poniesiemy?
Pytają nas dziś, gdzie dalej Polskę zaniesiemy? Czy będzie ona wierna hasłu, za które Oni oddali swoje młode życie: „Bóg – Honor – Ojczyzna” czy sprzedamy ją za „miskę dobrobytu” i chwile „świętego spokoju”? Od kogo to będzie zależeć? Nie od innych, na których mam się nie oglądać, ale konkretnie ode mnie to będzie zależeć.
Zależeć będzie od tego czy pójdę śladem naszych Bohaterów, czy te same wartości, które dla nich były ważne dla mnie takimi pozostaną w domu, w szkole, w kościele? Czy moja codzienności będzie naznaczona dobrymi czynami czy zdradą? Czy będę podążał drogami Boga czy drogami Jego przeciwników? Czy będę potrafił powstać ze snu, odrzucając zło, a ubierając zbroję odwiecznych, Polskich wartości, na których straży stoi nieustannie Królowa Korony Polskiej? Czy bez walki dam zniszczyć w sobie to, co dobre, to co piękne i to, co prawdziwe?
Dobrą drogą, taką samą jak nasi Bohaterowie: Żołnierze Armii Krajowej z Oddziału Leśnego „Dzik”, pójdę tylko wtedy, kiedy będę wiedział komu służę, czego oczekuję i będę wytrwały, by „Bóg – Honor – Ojczyzna” były – tak samo jak dla Nich, tak samo i dla mnie najświętszymi wartościami. Amen.

Close Menu