Podzielić się chlebem z innymi

Do tekstu biblijnego – Mk 6, 32-44 należy go odczytać na samym początku

Drodzy Bracia i Siostry!

Czym dla nas jest chleb? Najpierw jest pokarmem, który daje siły, podtrzymuje nas przy życiu. W naszej kulturze, mimo różnego rodzaju mód zdrowego żywienia i odchudzania, chleb jest podstawowym pokarmem. Może on mieć różne postacie, gdyż jedni lubią jasny, inni ciemny, jedni wypiekany w tej a nie innej piekarni a drudzy sami wypiekają chleb w urządzeniach, które temu służą.

Chleb to jest jednak także dar, o który modlimy się najbardziej znanej chyba modlitwie “Ojcze nasz”, kiedy wypowiadamy słowa “chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. Zdajemy sobie wtedy sprawę z tego, że jest on nam dany przez Boga. Jednocześnie ten chleb jest też darem człowieka, gdyż pochodzi z ludzkiego wysiłku, z ludzkiej pracy.

Dziś najczęściej kupujemy chleb krojony, ale gdy kiedyś na stole pojawiał się cały bochenek, to wtedy przed jego rozkrojeniem znaczyło się go znakiem krzyża. Miał on być znakiem wdzięczności za da, jaki od Boga się otrzymało, dzięki ludzkim dłoniom. Dziś tę wdzięczność najczęściej okazujemy w modlitwie przed i po posiłku.

Z wdzięcznością za chleb powszedni, w naszej polskiej kulturze, wiąże się również szacunek do chleba, choć dziś może już mniejszy, co widać w wyrzucaniu chleba. Cyprian Kamil Norwid pisał bowiem:

Do Kraju tego, gdzie kruszynę chleba, podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów nieba – tęskno mi Panie.

Również i dla nas chleb jest dziś znakiem przebaczenia i pojednania. Zwłaszcza wtedy, gdy łamiemy się tym szczególnym chlebem, jakim jest opłatek w wigilijny wieczór. Często to chleb naznaczony łzami pojednania i przebaczenia, w tę jedną noc w roku, gdzie nie tylko zwierzęta, ale też i ludzie mówią ludzkim głosem.

Wreszcie w tym kontekście chleb to znak miłości, bo przecież w Eucharystii Bóg przychodzi do nas pod postacią chleba. Bóg bowiem w tym darze daje się nam całkowicie i obdarowuje nas sobą. I w przywoływanych już słowach modlitwy “Ojcze nasz” modlimy się także, aby tego chleba eucharystycznego nam nie zabrakło, abyśmy mieli takie serce, aby móc go przyjmować.

To także zobowiązanie, aby ten chleb stał się i naszym gestem miłosierdzia wobec drugiego człowieka. Uczynek miłosierny, jakim jest głodnych nakarmić, to zobowiązanie, aby z innymi podzielić się miłością przez ten prosty gest podania chleba.

Drodzy Bracia i Siostry!

Czy zastanawiamy się jak powstaje chleb? Czy zastanawiamy się nad tym dlaczego jeden nam smakuje, a inny nie? Dlaczego dzieje się tak a nie inaczej?

Najpierw na przygotowanym polu sieje się zboże, co jeszcze do niedawna, przez boomem budowlanym domów, można było obserwować w naszej miejscowości. Później to ziarno wymaga wielkiego wysiłku pielęgnowania, choć i tak często zbiory zależne są później od pogody.

Gdy przychodzą żniwa, oddziela się ziarno od słomy i plew. Kiedyś w czasie zbiorów czyniło się to ręcznie, co wymagało dodatkowego wysiłku: ścięcie, powiązanie z snopki, poukładanie w stogi, później zwiezienie i wymłócenie zboża. Dziś wszystko to czynią już za ludzi kombajny.

Później tak uzyskane ziarno mieli się w młynie, by powstała mąka. I tu znów każda gospodyni domowa ma swojego ulubionego producenta, sklep, w którym ją kupuje i jej rodzaj, bo z doświadczenia wie, że z takiej a nie innej wychodzą najlepiej.

Wreszcie mąka trafia do piekarni, by możliwe było wypieczenie chleba. Trzeba mąkę wymieszać z zaczynem drożdżowym lub zakwasem, w zależności od rodzaju chleba. Trzeba dodać wodę i sól, a czasem też inne dodatki w zależności od gustu. I wreszcie na koniec trzeba cierpliwości w czekaniu aż ciasto wyrośnie, by formować bochenki i wypiec chleb.

Widać w ten sposób, jak ważna jest tu współpraca ludzi. Rolnika, który okazuje miłość do ziarna i pracy. Młynarza, który okazuje miłość do ziarna, mąki i pracy. Piekarza, który ma miłość do mąki i pracy. W ten sposób człowiek otrzymuje chleb, owoc miłości wielu ludzi do ziarna, do mąki, do chleba i pracy.

Drodzy Bracia i Siostry!

Odczytana na początku tego naszego apelu jasnogórskiego Ewangelia mówi dziś o cudzie rozmnożenia chleba. Przyjrzyjmy się temu wydarzeniu, temu cudowi dokonanemu przez Jezusa Chrystusa i spróbujmy zobaczyć co z tego tekstu biblijnego wynika dla nas.

Rozpoczyna się on ludzkim głodem, ale głodem szczególnym. Podjętym przez tłum wysiłkiem, aby znaleźć odpowiedzi na pytania i wątpliwości, jakie w ich sercach się pojawiały. Przede wszystkim jednak zaspokoić głód miłości, poczucia bezpieczeństwa, bo tego doświadczali przy Jezusie Chrystusie.

Jezus na te poszukiwania odpowiada miłością, którą dzieli się z tymi ludźmi. Ewangelia mówi nam, że On ulitował się nad nimi, bo byli jak owce nie mające pasterza. Jezus głosi im słowo miłosierdzia, dobroci, miłości, nadziei, które zapada w serce i wydaje owoc. Na prośbę uczniów, by tych ludzi zgłodniałych odesłać, dokonuje cudu rozmnożenia 5. chlebów i 2. ryb.

Jezus uczy dzielić się tym, co jest pod ręką. Droga w tej Ewangelii jest prosta: sprawdzenie co mają, podzielenie się czyli wydanie tego dla innych, cud rozmnożenia. I nawet tutaj On korzysta z pośrednictwa człowieka, by rozdać rozmnożone dary i zebrać z dbałością wszystkie resztki, jakie pozostały po spożywających.

I oto przed nami staje nasze ludzkie dziś, ludzkie dziś naszych czasów. Tak wszechobecny ludzki głód miłości. Jak jest on wielki świadczy docierający do nas na różne sposoby krzyk rozpaczy w postaci samotności, samobójstw i depresji.

Nasze ludzkie dziś: dzielić się miłością jak chlebem, dzielić się wiarą jak chlebem, dzielić się nadzieją jak chlebem. Pięknie wyrażą to słowa jednej z religijnych piosenek:

Dzielmy się wiarą jak chlebem, Dajmy świadectwo nadziei, Bóg ofiarował nam siebie, I my mamy się Nim z ludźmi dzielić. Chleba tego nie zabraknie, Rozmnoży się w czasie łamania, Potrzeba tylko rąk naszych, I gotowości działania. Odrzućmy zwątpienie i trwogę, I choć śmieje się z proroków, Musimy walczyć odważnie, W służbie ludziom i Bogu

(por. piosenka “Dzielmy się wiarą jak chlebem…”).

Nasze dziś, to dzielić się miłością jak chlebem. I nie czynić tego jedynie wtedy, kiedy dzielimy się opłatkiem przy wigilijnym stole, ale wciąż na nowo. Używając słów św. Brata Alberta, aby być jak chleb, który leży na stole i każdy może przyjść i ukroić sobie tyle, ile potrzebuje.

Dziś na koniec tego nabożeństwa każdy z nas podejdzie przed ołtarz, gdzie na każdej Eucharystii jest nam dany chleb miłości Boga do człowieka – Chrystusowe Ciało. Podejdziemy, aby sprzed tego ołtarza zabrać chleb powszedni, ukrojony może nawet krzywo z całego bochna chleba, naznaczonego krzyżem Chrystusa, by tym chlebem podzielić się z innymi po powrocie do domu.

Wszystko to zaś po to, aby przypomnieć sobie o najważniejszej rzeczy, że to wszystko, co dobre i piękne w naszym życiu, rodzi się z dzielenia się miłością i przebaczeniem. Amen.

Close Menu