Przejść drogę życia z Bogiem

Drodzy Bracia i Siostry!

Kiedy patrzymy w ten piątkowy wieczór na krzyż, to widzimy że jest on z jednej strony najprostszym, a z drugiej strony najtrudniejszym znakiem. Najprostszym do wykonania jako najkrótsza nasza modlitwa i wyznanie wiary, a także prosto go powiesić na ścianie swojego domu. Najtrudniejszym jest jednak do zrozumienia, a jeszcze trudniejszym do przyjęcia w swoim życiu.

Wielokrotnie w czasie Eucharystii słyszymy słowa: “Oto Baranek Boży, który gładzi grzeszy świata”, które brzmią w niej jak echo słów św. Jana Chrzciciela, wypowiedzianych do jego uczniów. To właśnie te słowa sprawiły, że uczniowie Jana poszli za Jezusem, aby zobaczyć kim On tak naprawdę jest.

W przeddzień święta paschy, kiedy umierał na krzyżu Jezus, w świątyni jerozolimskiej zabijano baranki paschalne, które przygotowano i rozpościerano na dwóch kijkach, aby można było później je upiec i spożywać. Spożywano je, jak wiemy, na pamiątkę wyjścia Narodu Wybranego z niewoli egipskiej, niewoli zewnętrznej, z której Bóg uratował swój naród.

Jezus, umierający na Kalwarii na drzewie krzyża, łączy jego belki swoimi ramionami i nogami, rozpostarty na nim jak baranek paschalny. Łączy, by pokazać że jedna człowieka z Bogiem i ludzi między sobą. Czasem zresztą, gdy w domu mamy stary krzyż, który zdoła się już rozeschnąć, bo właściwie tym, co go trzyma jest figura Chrystusa, spajająca ten krzyż za pomocą swoich rąk i nóg.

Objawienie się w pełni zdrojów Bożego Miłosierdzia miało miejsce właśnie na drzewie krzyża. Zaświadcza o tym Miłosierny Jezus w dialogu ze św. s. Faustyną, kiedy w godzinie miłosierdzia każe jej rozważać mękę swoją, a nie jak często mylnie się to robi, odmówić Koronkę do Bożego Miłosierdzia. W ten sposób krzyż staje się prawdziwym naczyniem miłosierdzia.

To z wysokości krzyża, umierając dla nas i dla naszego zbawienia, Jezus Miłosierny zdaje się mówić z wysokości krzyża to samo, co powiedział o swoim wizerunku:

Podaje ludziom naczynie, z którym mają przychodzić do źródła miłosierdzia

(Dz. 327).

Krzyż to okulary Boga do patrzenia na świat Krwią Jego odkupiony, w którym nadal trwa Jego Męka (KK i RR OMI 2014, K. 4). To jednak także “okulistyczny” dar Boga dla człowieka, by w ten sposób patrzył na życie codzienne i na wieczność. Jezus Miłosierny powie wręcz:

Spojrzenie moje z tego obrazu jest takie, jak spojrzenie z Krzyża

(Dz. 326).

Drodzy Bracia i Siostry!

Krzyż to także Boże lekarstwo, jakie nieustannie bez recepty i długich kolejek dostępne jest w aptece Bożego Miłosierdzia. To x przebitego na krzyżu serca zbawiciela wypłynęły Krew i Woda. Tam z otwartego serca Zbawiciela wzięły początek sakramenty Kościoła (por. Prefacja o Najświętszym Sercu Pana Jezusa nr 48).

Przypadkowy gest żołnierza, który widząc że Jezus już umarł, nie łamał mu goleni, ale włócznią przebił bok Zbawiciela, zlał zdroje miłosierdzia na człowieka i cały świat.

Sam Miłosierny Jezus tak mówi o ich znaczeniu:

Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz… Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca Mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga

(Dz. 299).

W tym kontekście krzyża i Bożego Miłosierdzia wyznacza nam zadanie Miłosierny Pan:

[namawiaj] wszystkie dusze do ufności w niepojętą przepaść miłosierdzia Mojego, bo pragnę je wszystkie zbawić. Zdrój miłosierdzia Mojego został otwarty na oścież włócznią na krzyżu dla wszystkich dusz – nikogo nie wyłączyłem

(Dz. 1182, por. Dz. 1784).

W ten sposób krzyż jawi się nam jako znak i przypomnienie o Bożym Miłosierdziu. Staje się niejako parasolem, który chroni nas przed nieprzyjemnym deszczem codzienności, który z całych sił nad przeszywa do szpiku kości czy przed palącym słońcem codziennych problemów, których nam nie brakuje.

Zachętę dla siebie i innych znajdujemy w słowach Miłosiernego Jezusa:

jestem hojniejszy dla grzeszników niżeli dla sprawiedliwych. Dla nich zstąpiłem na ziemię… dla nich przelałem krew, niech się nie lękają do Mnie zbliżyć, oni najwięcej potrzebują Mojego miłosierdzia

(Dz. 1275).

I znów Miłosierny Pan wyznacza nam zadanie w godzinie miłosierdzia, pomiędzy 15 a 16:

O trzeciej godzinie błagaj Mojego miłosierdzia, szczególnie dla grzeszników, i choć przez krótki moment zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego… W tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która Mnie prosi przez mękę Moją…

(Dz. 1320; por. 1572).

Drodzy Bracia i Siostry!

Kiedy w perspektywie Bożego Miłosierdzia spojrzymy na krzyż, jako znak naszej modlitwy, wyznania wiary, przyznania się do Jezusa, to zobaczymy jak wiele treści płynie z tego orędzia krzyża, na którym zawisło zbawienie świata (por. Liturgia Męki Pańskiej w Wielki Piątek).

To przede wszystkim znak, że Boża miłość dotarła do człowieka na tej konkretnej ziemi, na której stawia się krzyż. To orędzi wpłynie z krzyża zawieszonego w kościele i w domu, umieszczonego w przydrożnej kapliczce czy jako krzyż misyjny przy świątyni. Kiedyś, przed 1050. laty ten znak został ustawiony na Polskiej Ziemi wraz z chrztem Mieszka I, dokonanego przez biskupa Jordana, a wraz z nim chrztem naszej Ojczyzny.

Znak krzyża to także przypomnienie o słowach Miłosiernego Jezusa:

Nie znajdzie ludzkość ukojenia, dopóki się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia Mojego

(Dz. 300).

To także znak nadziei, zwycięstwa w naszej walce codziennego życia. To od niego w chwili naszego chrztu wszystko się zaczęło i on kiedyś stanie nad naszym grobem, jako znak miłości Boga do człowieka z poświęceniem do końca i kluczem miłości, jaki otwiera bramy nieba. Amen.

Close Menu