Drodzy bracie i siostry,
kiedy rozpoczynamy dziś tą pierwszą niedzielą, czas Adwentu, czas radosnego oczekiwania na przyjście Pana w tych dwóch wymiarach, najczęściej przez nas kojarzonym jako przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, ale to jest dopiero ta druga część Adwentu, od 16 grudnia, ta bezpośredniego już przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Natomiast jest to czas oczekiwania na przyjście Pana, który zgodnie z tym, co powiedział Jezus, przyjdzie, aby sądzić żywych i umarłych, albo za naszego życia, albo też dla każdego w godzinie Jego śmierci.
I kiedy słyszymy to dzisiejsze Boże Słowo, to tak naprawdę mamy trzy biblijne obrazy, trzy sytuacje, które malują nam te trzy fragmenty Pisma Świętego. I najpierw prorok Izajasz (por. Iz 2, 1-5), prorok zapowiedzi Mesjasza, zapowiedzi Zbawiciela, podkreśla, że góra Świątyni Pańskiej, czyli ta góra, która była miejscem przebywania Boga w Jerozolimie, ona stanie się najważniejsza. Wystrzeli ponad pagórki. Że wszystkie narody będą do tego miejsca podążały, bo tam będzie Boże zbawienie. I będą wołać, wstąpmy na górę Pańską do świątyni Boga Jakuba, niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo prawo pochodzi z Syjonu i słowo Pańskie z Jeruzalem, bo to właśnie w Jerozolimie.
Nie było już tej zasłony, za którą znajdowała się Boża obecność, ale kiedy Jezus umarł na drzewie krzyża, kiedy Jego ciało stało się świątynią Boga, który oddał za ludzi wszystko, nawet życie swojego Syna, to wtedy rzeczywiście, jeśli człowiek wierzy, Bóg stał się rozjemcą między ludami, sędzią licznych narodów. I wtedy, gdy to orędzie człowiek przyjmuje, to miecze potrafią przekuć na lemiesze, włócznie na sierpy, aby to, co służy zniszczeniu, aby to, co służy przemocy, aby to, co służy wojnie, służyło tak naprawdę dobru człowieka.
Bo kiedy człowiek rzeczywiście kieruje się tym Bożym prawem, które wypływa od Jezusa Chrystusa, to wtedy nikt na nikogo nie podniesie miecza, nikt nie będzie zaprawiał się do wojny. I dlatego prorok maluje te czasy mesjańskie, przedstawia nam je i oczekuje ich spełnienia. I my dobrze wiemy, że kiedy idziemy z radością na spotkanie Pana, jak śpiewaliśmy przedtem, przed chwilą, to to zbawienie w Jezusie Chrystusie staje się naszym udziałem.
Ale żeby też w pełni stało się naszym udziałem, potrzeba naszej współpracy. Dlatego św. Paweł Apostoł, tak jak kiedyś do Rzymian (por. Rz 13, 11-14), dziś na początku tego Adwentu woła wobec zbliżającego się do nas zbawienia, tego zbawienia, którego oczekujemy w Jezusie Chrystusie, który przyjdzie na końcu czasów i którego przyjście na ten świat wspominamy jako znak największej miłości Boga do człowieka, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, miał życie wieczne, to św. Paweł podpowiada nam, co mamy robić w tym czasie Adwentu, żeby ten Adwent nie przeciekł nam przez palce i warto wsłuchać się w te podpowiedzi św. Pawła Apostoła.
Rozumiejcie chwilę obecną. Nadeszła godzina powstania ze snu. Zbawienie jest bliżej niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Bo zawsze na drodze wiary przychodzi jakieś rozleniwienie, przychodzi jakieś zniechęcenie i potrzeba wstać z tego duchowego snu, aby prawdziwie wierzyć, aby prawdziwie przyjąć Mesjasza. Aby nie żyć w ciemności, ale by żyć w światłości. By jak odpowiada nam św. Paweł, odrzućmy uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła.
Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień. I konkretne podpowiedzi nie w hulankach, pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. I wreszcie woła św. Paweł dziś do nas, przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszcie się zbytnio o ciało, dogadzając z rządzą. Przyoblecz się w Jezusa Chrystusa, to przyoblecz się w Jego łaskę na nowo. Tę łaskę, w którą zostaliśmy przybrani w momencie naszego chrztu, znakiem tego jest ta biała szata, a ta, która nieustannie ma nam przypominać, abyśmy wciąż na nowo przyoblekali się w Jezusa Chrystusa i nie patrzyli na to, co podpowiada nam ciało, ale byśmy szli drogą rozwoju swojego ducha.
Drodzy bracia i siostry,
I kiedy dziś przed Ewangelią wołamy, okaż nam Panie łaskę swoją i daj nam swoje zbawienie, to trzeba nam zobaczyć ten trzeci obraz, tym razem z Mateuszowej (por. Mt 24, 37-44). Kiedy Jezus wzywa do czujności, kiedy Jezus wzywa do uważności, abyśmy nie przegapili Jego przyjścia, niezależnie kiedy ono nastąpi, czy rzeczywiście będziemy świadkami końca czasów, końca świata i na naszych oczach Jezus Chrystus będzie sądził żywych i umarłych, czy też wtedy, kiedy przyjdzie z nienacka, po cichu, w chwili, której się nie spodziewamy, bo wtedy możemy być jak ci, którzy widzieli Noego, a nie zareagowali.
Możemy być jak ci, którzy zajmowali się codziennymi sprawami, a sprawy Boże przeszły im między palcami i przeciekły, ich nie zauważyli. I kiedy Jezus przypomina, że tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego, że jeden będzie wzięty, drugi zostawiony, jedna będzie wzięta, druga zostawiona, niezależnie od tego, co człowiek wtedy będzie robił, to ważne byśmy czuwali. Czyli byli uważni na to Boże przyjście, na Jego znaki.
Nie po to, aby się lękać, nie po to, aby żyć w jakimś notorycznym strachu, ale po to, by mieć nadzieję. Byśmy byli gotowi, gdy w chwili, której się nie domyślamy, Syn Człowieczy przyjdzie, aby On nas zastał przygotowanych, abyśmy rzeczywiście nie przegapili dnia Jego. Amen.