Rozerwać kajdany zła mocą Bożego Miłosierdzia

Czy nie jest raczej post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać

(Iz 58,6)

Drodzy Bracia i Siostry!

Słowo Boże (por. Iz 58, 1-9a) wskazuje drogę przygotowania do sakramentu pokuty i pojednania, do spowiedzi świętej w naszej parafii w czasie misji świętej. Pokazuje jak bardzo jesteśmy rozpięci pomiędzy poczuciem sprawiedliwości, które nie daje miejsca Bożemu Miłosierdziu i poczuciem grzeszności, wołającej o Bożej Miłosierdzia: “szukajcie dobra a nie zła, abyście żyli, a Pan będzie z wami” (por. Am 5, 14).

W internecie można znaleźć następujące słowa: “grzech nie jest grzechem dlatego, że jest czymś niezgodnym z wolą Boga, ale dlatego że nas zabija”. Grzech bowiem niesie śmierć czyli brak łaski Bożej.

I dlatego potrzeba uwolnienia nie zewnętrznego, ale wewnętrznego, by czuć się prawdziwie wolnym. Dlaczego? Bł. ks. Jerzy Popiełuszko mówił “podstawą wszelkich kryzysów jest brak prawdy” – każdych kryzysów politycznych, ekonomicznych, społecznych i duchowych.

Kiedy myślimy o spowiedzi i prawdzie, to wtedy przywołujemy postacie faryzeusza i celnika z Ewangelii. W życiu faryzeusza brakuje prawdy i dominuje w nim fałsz: uważa się za sprawiedliwego, gardzi innymi i sam chce się zbawić. Pełna prawda, choć bolesna, pojawia się w życiu celnika. To on jest usprawiedliwiony, bo zbawienia nie szuka w sobie, ale w Bogu.

Jezus przyszedł nie do sprawiedliwych, ale do grzeszników czyli tych, którzy otwarci są na zbawienie. Czasem mamy fałszywe przekonanie o sprawiedliwości, mówiąc: nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem i żyje lepiej od innych. Tymczasem przykłady świętych i błogosławionych, jak Apostołów Bożego Miłosierdzia św. Jana Pawła II i św. s. Faustyny, mówią że im bliżej się jest Boga, tym ma się większą świadomość własnych grzechów i słabości.

Największą tragedią naszych czasów jest z jednej strony zatracenie poczucia grzechu czyli postawa iście faryzejska, a z drugiej strony uznanie grzechu za nieuleczalny, jak w postawie tzw. złego łotra. Poranieni grzechem niestety nie wiemy gdzie i jak doświadczyć uleczenia lub wątpimy, że to jest możliwe.

Ono jest możliwe, gdy otworzymy się na tajemnicę Bożego Miłosierdzia. Czuć Boże Miłosierdzie, to uświadomić sobie, że Bóg spogląda na grzesznika z miłością, jak na Mateusza. Jezus ofiarował mu miłosierdzie i dlatego tak bardzo go poruszył. Spowiedź to właśnie czas takiego spotkania. Spowiedź to okazja, aby Bóg nas poruszył.

Kiedy wkraczamy na tę drogę? Gdy robimy to, co zrobił celnik. Kiedy jesteśmy świadomi swoich grzechów i słabości. Kiedy chcemy wejść na drogę nawrócenia, przemiany swojego życia. Kiedy nie ufamy swojej ludzkiej sprawiedliwości, ale Bogu i Jego Miłosierdziu.

Drodzy Bracia i Siostry!

Bóg daje nam w tej materii instrukcje, ale problemem jest to czy tę instrukcję czytamy? Bóg pokazuje nam 5. prostych kroków, by dobrze przeżyć spotkanie z Bożym Miłosierdziem: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, szczera spowiedź, zadośćuczynienie Bogu i bliźnim.

Ta droga, jaką nam wskazują warunki dobrej spowiedzi świętej, to droga prowadząca od wiedzy na temat naszych słabości do wypowiedzenia grzechów przez Bogiem i pojęcia próby naprawienia zła. Rozerwanie któregoś z tych ogniw jednego łańcucha przynosi szkodę w prawdziwym spotkaniu z Bożym Miłosierdziem.

Rachunek sumienia dobrze jest rozpocząć podziękowaniem za dobro, które udało się od ostatniej spowiedzi uczynić dzięki łasce Bożej. Następnie konieczne jest, aby prosić o światło Ducha Świętego, by zobaczyć wszystkie swoje grzechy. Wreszcie przypomnieć sobie grzechy, dając sobie czas, a jeśli to konieczne, to skorzystać z pomocy jakiegoś przygotowanego rachunku sumienia. Nie chodzi jednak, aby to były słupki matematyczne, ale badanie serca.

Żal za grzechy ma być właściwy. Nie jak żal Judasza, ze strachu, który uległ rozpaczy i powiesił się, bo nie widział nadziei na Boże Miłosierdzie. Ma to być żal z miłości, jak w wypadku św. Piotra. On zdradził, ale powrócił na nowo, wyznał swoją miłość do Jezusa. Trzeba od niego uczyć się, by umieć zapłakać nad swoim grzechem.

Mocne postanowienie poprawy: wiem z czego mam się poprawić. To jednak nie wystarczy, gdyż potrzebny jest jeszcze plan jak to zrobić. Najlepiej wybrać jedną rzecz i pilnować jej do następnej spowiedzi, bo wtedy będę widział zmianę. Jeśli zaś będę chciał się poprawić ze wszystkiego, to nic mi z tego nie wyjdzie. Czuć Boże Miłosierdzie, to wstydzić się czyli żałować i postanowić poprawę z nadzieją, że Bóg i tylko Bóg może nas podnieść.

Szczera spowiedź oznacza wyznanie wszystkich grzechów, a to bez rachunku sumienia jest niemożliwe, bo ich nie poznamy. Pomocny w tym względzie może być akt pokutny i jego słowa, mówiące że grzeszymy myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem, gdyż on obejmuje tak naprawdę całe nasze życie. Spowiedź ma się też rozwijać, wraz z naszym wiekiem, a nie zostać na poziomie dziecka przygotowującego się do I Komunii świętej.

Wreszcie zadośćuczynienie stanowi całość i dotyczy zarówno Boga, jak i człowieka. Bogu czynimy zadość odmawiając pokutę zadaną przez kapłana i z tym raczej nie mamy problemów. Jeśli chodzi o bliźnich, to z tym już mammy problem i to ogromny, a to przecież m.in. wynagrodzić popełnione zło, przynajmniej wypowiadając przepraszam.

Owoce spowiedzi zależne są także od naszej modlitwy za spowiednika oraz o dobre owoce tego sakramentu dla nas samych. Dlaczego? Podpowiedzi w tej materii daje w swoim “Dzienniczku” św. s. Faustyna, przywołując słowa samego Jezusa Miłosiernego.

Przed spowiednikiem usłyszałam w duszy te słowa: córko Moja, powiedz mu wszystko i odsłoń swoją duszę przed nim, jako przede Mną czynisz. Nie lękaj się niczego, dla twojego uspokojenia, kapłana tego stawiam miedzy Mną a duszą twoją, a słowa, które ci odpowie – Moimi są. Odsłoń przed nim najtajniejsze rzeczy, jakie masz w duszy. Ja mu udzielę światła do poznania duszy twojej

(Dz. 232).

Powiedz duszom gdzie mają szukać pociech, to jest w trybunale miłosierdzia, tam są największe cuda, które się nieustannie powtarzają. Aby zyskać ten cud, nie trzeba odprawić dalekiej pielgrzymki, ani też składać jakichś zewnętrznych obrzędów, ale wystarczy przystąpić do stóp zastępcy Mojego z wiarą i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni

(Dz. 1448).

Czasem wydaje się nam, mamy wątpliwości, czy Bóg jest w stanie nam przebaczyć. Tymczasem, jak mawia papież Franciszek, Bóg nie męczy się przebaczaniem, ale my męczymy się proszeniem o nie i czasami w tym się zniechęcamy. Dlatego znów przychodzi nam z pomocą św. s. Faustyna w swoim “Dzienniczku”.

Choćby dusza była, jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia i wszystko już stracone, nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni

(Dz 1448).

Córko, kiedy przystępujesz do spowiedzi św., do tego źródła miłosierdzia Mojego, zawsze spływa na twoją duszę Moja Krew i Woda, która wyszła z Serca Mojego i uszlachetnia twą duszę. Za każdym razem, jak się zbliżasz do spowiedzi św. zanurzaj się cała w Moim miłosierdziu z wielką ufnością, abym mógł zlać na duszę twoją hojność Swej łaski. Kiedy się zbliżasz do spowiedzi, wiedz o tym, że Ja sam w konfesjonale czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy. Tu nędza duszy spotyka się z Bogiem miłosierdzia. Powiedz duszom, że z tego źródła miłosierdzia dusze czerpią łaski jedynie naczyniem ufności. Jeżeli ufność ich będzie wielka, hojności Mojej nie ma granic

(Dz 1602).

Drodzy Bracia i Siostry!

Nasz Bóg bardzo się angażuje, aby nas uratować i ni rezygnuje z żadnej drogi, by dotrzeć do serca grzesznika. Dla Boga wystarczy nawet mała szczelina, aby popłynęło ogromnym strumieniem przebaczenie i miłosierdzie. Amen.

Close Menu