Sprawiedliwość Boża…

Teksty Pisma Świętego na nabożeństwo: Rz 3, 1-31; Ap 3, 14-22; Ew. Mk 1, 1-20.

Moi Drodzy!

Na ostatnich naszych spotkaniach mówiliśmy o objawieniu się naszego wewnętrznego chaosu i skierowaniu swojego życia na Pana, o przewrocie naszego myślenia i działania. Dziś przyszedł czas, by zastanowić się nad tym, w jaki sposób osiągamy zbawienie. O tym mówi nam zresztą przeczytany przed chwilą fragment Listu do Rzymian.

Zeszłym razem rozpoczęliśmy w naszym życiu przewrót kopernikański: zamieniliśmy we właściwe położenie nas samych i Jezusa Chrystusa w naszym życiu. Chcemy bowiem, aby wszystko było we właściwym porządku. Jezus stał się naszym słońcem, wokół którego my krążymy, jak ziemia. Zechciejmy się dziś przyjrzeć tej światłości, bo On „sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia każdego, który wierzy w Jezusa” – mówi nam św. Paweł.

Moi Drodzy!

Pomimo dzisiejszego tematu, który dotyczy Bożej sprawiedliwości i może nawet źle nam się kojarzy, rozdział III Listu do Rzymian jest pełen optymizmu. Nagle chmury Bożego gniewu zdają się ustępować i zabłysło dla każdego z nas słońce Bożej sprawiedliwości. Można to zrozumieć szczególnie wtedy, gdy było się w górach świadkiem tego szczególnego zjawiska. W czasie mojego nowicjatu na Świętym Krzyżu dość często zdarzało się, że gdy jechaliśmy z Kielc – pogoda była fatalna. Wtedy w pewnym momencie, gdy jechaliśmy samochodem pod górę, wjeżdżaliśmy w nisko wiszące chmury, a po przejechaniu pewnego odcinka drogi wyjeżdżaliśmy wprost w piękną pogodę – w słońce. Tak też jest w naszych rozważaniach.

Co zatem oznacza ta Boża sprawiedliwość? Zatrzymajmy się choć na chwilę nad tym bardzo ważnym tematem. Często bowiem nasze ludzkie wyobrażenie sprawiedliwości powoduje to, że źle rozumiemy sprawiedliwość Boga. Często zatem chodzimy po skrajnościach: do niedawna Boga przedstawiano tak, że budził tylko strach – był niedostępnym sędzią, który szuka tylko sposobności, by ukarać człowieka (obraz niezgodny z Ewangelią); ale dziś wiele osób popełnia podobny błąd akcentując jedynie Boże miłosierdzie. Tymczasem wiara Kościoła jest taka, jak zawarta w jednej z prawd wiary: „Bóg jest sędzią sprawiedliwym (i pełnym miłosierdzia), który za dobro wynagradza, a za zło karze”. Tak zresztą jest też przedstawiony w Ewangelii wg św. Mateusza, w przypowieści o Sądzie Ostatecznym (por. Mt 25, 31-46).

Nie możemy jednak rozumieć Bożej sprawiedliwości jako jakiejś kary lub zemsty Boga z powodu ludzkiego grzechu. W odczytanym przed chwilą fragmencie z Listu do Rzymian Marcin Luter odkrył wielką prawdę, że sprawiedliwość Boża nie oznacza zemsty i kary, ale dobroć, przebaczenie i miłość Boga, który chce nas zbawić. Jest to zatem Boża łaska – wolny i dany nam bez jakichkolwiek warunków Boży dar: „a dostępując usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przed odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie” (Rz 3, 24). I to właśnie ta łaska działa w człowieku i sprawia, że człowiek staje się sprawiedliwy w oczach Bożych. Luter, co prawda trochę pesymistycznie patrząc na człowieka, nie powiedział, że Bóg czyni nas sprawiedliwymi, ale że tylko oświadcza i deklaruje to w Swoim Słowie spisanym pod tchnieniem Ducha świętego. Dlatego dla niego zbawienie jest tylko pewną Bożą deklaracją – Bóg stwierdza, że ludzie są zbawieni, ale nadal pozostają oni grzesznikami. Nie jest jednak stwierdzenie pełne i dlatego też dziś nasi Bracia protestanci zaczynają podzielać nasz biblijny punkt widzenia. My bowiem, na podstawie Biblii, rozumiemy zbawienie jako działanie Boga, w którym czyni nas On sprawiedliwymi. Doświadczamy prawdziwej łaski Boga, a nie jest ona jedynie „rozpiętym nad nami parasolem”, który chroni nas jedynie od Bożej kary, ale nie przynosi owoców w naszym życiu. Bowiem Bóg rzeczywiście przemienia ludzi poprzez ofiarowane nam zbawienie (doświadczamy tego sami i w naszym otoczeniu) oraz czyni nas Swoimi dziećmi. Tego też doświadczył Marcin Luter, który odkrywszy Bożą sprawiedliwość, poczuł się nagle nowym człowiekiem i wydawało mu się, że bramy raju stoją dla niego otworem.

Moi Drodzy!

To właśnie Chrystus jest tym, z powodu Którego św. Paweł pisze nam o zbawieniu. Jest to bowiem ta sama myśl, którą wypowiedział sam Jezus w Ewangelii: „Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15). Co oznacza dla nas to wezwanie?

Nawrócenie – przemiana (z greckiego metanoia) mówi nam w Biblii bardzo wiele. Gdy prorocy zwracali się z tym wezwaniem, to chcieli powiedzieć Narodowi Wybranemu: „Przemieńcie swoje życie, wróćcie do przymierza, do Prawa, któremu się sprzeniewierzyliście, dokonując zwrotu o 180 stopni i wróćcie do miejsca, gdzie zaczynaliście”. A zatem w czasach Starego Przymierza to nawrócenie miało głęboki charakter powrotu do pierwotnej gorliwości. Jest to, tym samym co mówi nam Apokalipsa do jednego z siedmiu kościołów: „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić [wypluć, a nawet w tłumaczeniu z gr. zwymiotować] z ust moich” (Ap 3, 15-16). Jednak w świetle Ewangelii znaczenie słów Jezusa „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15), nabiera zupełnie innego znaczenia. Nie chodzi tu bowiem o powrót do Starego Przymierza, ale branie ofiarowanego nam królestwa Bożego. Jest to dar ofiarowany nam przez Boga bez żadnej naszej zasługi. Nie mieliśmy zatem i nie mamy nic i nic nie musimy robić, aby wejść do Królestwa Bożego. Mówi nam o tym też inna prawda wiary: „Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna”.

A zatem znaczenie słów „nawracajcie się” (Mk 1, 15) oznacza nie to, abyśmy wrócili do czegoś, ale abyśmy szli naprzód. Obrazuje to wspaniale przysłowie: „Kto stoi w miejscu, ten się cofa”. Można zatem postawić znak równości pomiędzy słowami „nawracajcie się” i „wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15) – schemat. Nawrócić się bowiem to uwierzyć Ewangelii – Bożemu Słowu, to zrozumienie tego, że Jezus głosi usprawiedliwienie przez wiarę. Św. Paweł tego, co dziś nam głosi, nauczył się właśnie od Jezusa.

Żydzi, o których pisze św. Paweł, potrzebują też usprawiedliwienia. Dziś bardzo często w ramach nie drażnienia uczuć żydowskich, niektórzy chcieliby pominąć te słowa św. Pawła. Uważają oni, że Żydzi nie muszą pokutować, bo mają Przymierze i Patriarchów. Ale, choć papież Jan Paweł II nazywa Żydów naszymi „starszymi Braćmi w wierze” i w każdy Wielki Piątek modlimy się słowami: „Módlmy się za Żydów, do których przodków Pan Bóg przemawiał, aby pomógł im wzrastać w miłości ku Niemu i w wierności Jego przymierzu” (kiedyś modlono się za „przeklętych/perfidnych Żydów, aby się nawrócili”), to jednak podejście o którym była mowa wcześniej jest błędne. Uzupełnia to niejako druga część modlitwy z Wielkiego Piątku: „Wszechmogący, wieczny Boże, Ty dałeś swoje obietnice Abrahamowi i jego potomkom; wysłuchaj łaskawie prośby swojego Kościoła, aby lud, który był niegdyś narodem wybranym, mógł osiągnąć pełnię odkupienia”. Trzeba zatem mówić o nawróceniu do żydów, bo do nich też adresował swój list św. Paweł – wszyscy bowiem wszyscy są pod panowaniem grzechu i potrzebują usprawiedliwienia (zob. Rz 3, 9. 23). Jest ot o tyle ważne, że tacy ludzie nie muszą odwracać się od swoich bożków, ale mają przechodzić od Starego do Nowego Przymierza i ruszyć ze swego miejsca.

Moi Drodzy!

Odkrycie przez Marcina Lutra tej wspaniałej prawdy o usprawiedliwieniu spowodowało także rzecz smutną – rozłam Kościoła. Katolicy tych czasów zaczęli twierdzić, że choć jesteśmy usprawiedliwieni przez wiarę, to trzeba brać pod uwagę także uczynki. Z tego też powodu dokonał się podział: protestanci mówili tylko o usprawiedliwieniu przez wiarę (Sola Gratia), a katolicy jakby zapominali o wierze, a kładli przesadny nacisk na działanie człowieka i jego dobre uczynki. Całe szczęście, że w zeszłym roku podpisano porozumienie na temat usprawiedliwienia, które zakończyło od lat trwające spory. Prawda jest bowiem taka, że najpierw jest zawsze Boża łaska, która daje nam usprawiedliwienie i czyni nas dziećmi Bożymi, a dobre uczynki wypływają z tego pierwszego poruszenia łaski Bożej i pomagają w trwaniu w tej łasce.

Dlatego też dziś chcemy odkryć na nowo to, co stanowi centrum odczytanego przed chwilą tekstu z Listu do Rzymian. Jest to Dobra Nowina przekazana nam przez św. Pawła. Te słowa stanowią też centrum ewangelii Chrystusa, jak widzieliśmy przed chwilą. W tych słowach bowiem odkrywamy narzędzie i środek współczesnej ewangelizacji – środek zbawienia, jakim jest usprawiedliwienie przez łaskę. To jest jedyna rzecz, która może przemienić świat. Nie zrobi tego ani nasze rozumowanie, ani nawet dobre działanie.

To właśnie usprawiedliwienie przez łaskę stanowi nowość orędzia Ewangelii dla wszystkich czasów. Tylko chrześcijaństwo, w odróżnieniu od innych religii, mówi o tym wspaniałym darze Boga. Inne religie czy systemy filozoficzne, choć mają jakieś ziarna prawdy – jak mówi Sobór Watykański II, a za nim Deklaracja „Dominus Jesus” – to jednak idą błędną drogą, szukając zbawienia w samym człowieku czy niezidentyfikowanym Absolucie. A wszystko z tego powodu, ze żądna z tych religii nie ma w swoim centrum męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Tym też szczegółowo zajmiemy się na następnych naszych spotkaniach.

Moi Drodzy!

Wiara jest zatem kluczem do królestwa Bożego. Bóg do każdego z nas wyciąga swoją dłoń w postaci łaski, którą nam daje. Robi to tak, jak w dzisiejszej Ewangelii, gdy powoływał pierwszych uczniów: „Pójdźcie za mną, a uczynię was rybakami ludzi” (Mk 1, 17). Trzeba teraz naszej inicjatywy – wyciągnięcia naszej ręki w kierunku otwartej ręki Boga. Jeśli do tego dojdzie w naszym życiu, to wtedy nastąpi spotkanie się Boga z człowiekiem. Opisuje to Ewangelia: „I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim… a oni pozostawili ojca swego Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim” (Mk 1, 18. 20).

Zatem łaska musi spotkać się z wiarą, a wiara jest kluczem do wszystkiego. Gdyby Jezus powiedział, że ważne w dojściu do królestwa Bożego są drobiazgowo spełniane czyny, to nikt z nas nie osiągnąłby tego Królestwa. Byłoby to za trudne, a może nawet wszyscy znaleźliby się poza. Ale Jezus tym kluczem uczynił wiarę i nikt z nas nie może powiedzieć, że „ja nie potrafię uwierzyć”. Stworzeni na obraz i podobieństwo Boże mamy w sobie pragnienie Boga i „niespokojne jest nasze serce dopóki nie spocznie w Bogu” – jak pisał św. Augustyn w swoich wyznaniach. Możemy sami z siebie wydobyć akt wiary i wtedy prawdziwie zrealizujemy naszą wolność i powołanie do szczęścia. A zatem drzwi do Królestwa Bożego są dla każdego z nas otwarte. „Przecież jeden jest tylko Bóg, który usprawiedliwia obrzezanego Żyda – następstwo wiary Mojżesza – dziedzictwo obietnicy) dzięki wierze, a nie obrzezanego – przez wiarę (poganina – zerwanie z dotychczasowym życiem). Czy więc przez wiarę obalamy Prawo? Żadną miarą! Tylko Prawo właściwie ustawiamy (Rz 3, 31).

Nasza wiara może mieć jednak wiele odcieni i twarzy. Jest wiara, która jest wzniesieniem swojego rozumu ku Bogu – samej Prawdy. Jest wiara, która jest zaufaniem do Boga i oddaniem się Mu. Ale jest też trzeci rodzaj wiary – wiara przywłaszczeniowa, która pozwoli nam na akt wiary. W takiej wierze człowiek mówi: „Oświadczam, ze Boże miłosierdzie jest moją zasługą. Ponieważ wielkie jest miłosierdzie Boga, to Pismo święte mówi, że ja także otrzymałem wielką nagrodę. Mój Panie, będę więc zawsze pamiętał o Twojej prawości, o Twojej sprawiedliwości, o Twojej świętości, bo ona jest także moją prawością, sprawiedliwością i świętością. Ty sam jesteś Boża prawością dla mnie. Pismo święte mówi, że Bóg dał nam Jezusa i sprawił, że Jezus jest naszym zbawieniem, naszym usprawiedliwieniem, naszym uświęceniem i wszystkim innym”. W tym przejawia się najprostsza, a zarazem najważniejsza prawda ewangeliczna – JEZUS JEST DLA NAS – nasza sprawiedliwość i świętość, to właśnie sprawiedliwość i świętość Jezusa na krzyżu.

To wszystko św. Jan Chryzostom (Złotousty) obrazuje w postaci pięknej historii: na pewnym stadionie odbywały się ważne zawody i jakiś człowiek pokonał drugiego. A my, choć nie wnieśliśmy w to żadnego trudu, to podziwiając tego zawodnika, którego oczywiście dobrze znamy i wiemy kim jest – jeśli uczestniczyliśmy w radości zwycięstwa, klaskaliśmy i odczuwaliśmy z innymi zachwyt jego walką, dekorowaliśmy go słowami uznania, ściskaliśmy mu dłoń, mamy prawo, aby uważać jego zwycięstwo za własne. I oczywiście przypadnie nam udział w nagrodzie. Nawet więcej – ten który wygrał nie chce nagrody, ale pragnie uhonorować swoich przyjaciół – czy zatem nie przypadnie nam cała nagroda, choć nie włożyliśmy w zwycięstwo najmniejszego trudu? Oczywiście, że tak. I to tłumaczy różnice między nami i Chrystusem – mimo, że nie była to nasza walka, to jednak otrzymujemy nagrodę i nie ma w tym żadnej zasługi z naszej strony. To właśnie oznacza dla nas usprawiedliwienie przez wiarę. „Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi” (Rz 3, 25).

Moi Drodzy!

Św. Paweł przedstawia nam tę prawdę na trzech poziomach, używając słowa „teraz”. Po pierwsze oznacza ono dzień, w którym Jezus Chrystus umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Po drugie słowo to wyraża to, co dzieje się w sakramencie chrztu świętego, kiedy Chrystus nas usprawiedliwił, uświęcił i oczyścił. Po trzecie, to słowo oznacza obecną chwilę, gdy uświadamiamy sobie Dobrą Nowinę o usprawiedliwieniu przez wiarę. Bóg wychodzi pierwszy do człowieka, a my tylko musimy przyjąć to, co Bóg nam daje. Pamiętamy zapewne przypowieść o Faryzeuszu i Celniku modlących się w świątyni (Łk 18, 9-14). Faryzeusz chwalił się przed Bogiem, a Celnik wypowiadał słowa: „Panie, miłuj się nade mną grzesznikiem” (Łk 18, 13). Jezus tak skomentował ten przykład: Powiadam Wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten” (Łk 18, 14). A zatem usprawiedliwienie oznacza przebaczenie i stworzenie nowego człowieka. Możemy sobie nawet wyobrazić, ze tego Celnika do domu odprowadzał cały orszak aniołów. Jesteśmy wezwani do tego, co stało się udziałem Celnika. Zdobądźmy się dziś na ten akt wiary, bo na to właśnie czeka Chrystus. Sprawmy, aby Bóg, który kiedyś podziwiał piękno stworzenia, mógł dziś podziwiać „nowe stworzenie” odnowione przez zbawienie przyniesione przez Jezusa Chrystusa i znowu mógł się radować. Amen.

Close Menu