Wołanie o nowych ludzi plemię…

W imię Boga, w Trójcy Świętej jedynego… (…) Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydoskonalenia konstytucji narodowej jedynie zawisł, długim doświadczeniem poznawszy zadawnione rządu naszego wady… (…) wolni od hańbiących obcej przemocy nakazów, ceniąc drożej nad życie, nad szczęśliwość osobistą, egzystencję polityczną, niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną narodu… dla ugruntowania wolności, dla ocalenia Ojczyzny naszej i jej granic z największą stałością ducha, niniejszą konstytucję uchwalamy…

(Z preambuły Konstytucji 3. Maja)

Drodzy Bracia i Siostry!

Tekst przed chwilą usłyszany to fragment preambuły Konstytucji 3. Maja, której 225. rocznicę uchwalenia dziś świętujemy. Konstytucji, którą możemy chlubić się w Europie i na Świecie, bo jest to pierwsza Konstytucja uchwalona w Europie i druga na świecie. Konstytucja nowoczesna, na miarę aspiracji i oczekiwań Polaków tamtych czasów.

Potrzeba nam na to historyczne wydarzenia, które dziś uroczyście wspominamy, spojrzeć oczami wiary w Boże Miłosierdzie, jakiego jako Naród od 1050. lat doświadczamy, kiedy wraz z chrztem księcia Mieszka I, staliśmy się narodem tworzącym europejskie dziedzictwo historii i chrześcijańskiej wiary.

Trzeba nam jednak najpierw spojrzeć na to wydarzenie w świetle usłyszanego przed chwilą Słowa Bożego. Widzimy w nim zarówno wielki znak dobra, miłości i wiary w postaci osoby niewiasty oraz wielki znak zła, nienawiści i odrzucenia Boga w postaci osoby smoka.

Jednak w tym wszystkim to Bóg decyduje, a nie pojawiające się znaki. To Jego opieka zwycięża a nie wiązanie swojego losu ze znakami, które się pojawiają (por. Ap 11,19a;12,1.3-6a.10ab).

To On wyprowadza spod władzy ciemności do królestwa światła. W ten sposób czyni prawdziwie wolnymi i daje dar Miłosierdzia w osobie Jezusa Chrystusa, w którym wszystko ma istnienie (por. Kol 1,12-16).

To właśnie krzyż Jezusa Chrystusa, znak Bożej Miłości i Miłosierdzia, jest nierozdzielnie związany z życiem ludzi ochrzczonych, pojedynczego człowieka i całego Narodu. Trwanie pod tym krzyżem, na wzór św. Jana, pozwala odkryć pod Nim Matkę, a właściwie przyjąć Ją z rąk Jezusa Chrystusa (por. J 19,25-27).

Drodzy Bracia i Siostry!

Nie można jednak Konstytucji 3. Maja oderwać od innego kontekstu historycznego, którego 360. rocznicę w tym roku przeżywamy. Były to śluby złożone najpierw w katedrze lwowskiej przez króla Jana Kazimierza, które przepięknie w „Potopie” opisał Henryk Sienkiewicz. Właśnie w Konstytucji 3. Maja widzimy kontynuację, a właściwie wypełnienie tamtego ślubowania, bo dopiero w niej mowa jest o prawdziwej opiece nad ludem i panowaniu sprawiedliwości.

Ta Pamięć Narodu przechowywana była przez lata zniewolenia zaborczego, by na prośbę Polskich Biskupów w 1920 roku, wydarzenia ślubów Jana Kazimierza i uchwalenie Konstytucji 3. Maja papież połączył w jedną uroczystość, obchodzoną w dniu 3. maja jako Uroczystość Królowej Polski. Był to także ogromny wyraz papieskiego szacunku wobec dzieła reformy, jakie podjęła Konstytucja 3. Maja.

I nie stało się to przypadkiem, bo Naród Polski, od chwili swojego chrztu, kiedy krzyż starł bałwany (por. Św. Eugeniusz de Mazenod, Przedmowa do Konstytucji i Reguł 1826), odnalazł pod Chrystusowym Krzyżem swoją Matkę i Królową. To na Jej część rycerstwo polskie w bitwie pod znajdującym się nieopodal Grunwaldem śpiewało najstarszy utwór w języku polskim, jakim była Bogarodzica.

I choć historycy spierają się czy pochodzi on z XIII wieku czy też został spisany przez św. Wojciecha, prawdą jest że polscy bohaterowie wszystkich wieków, od pradawnych rycerzy do Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych na swojej piersi umieszczali ryngrafy z Jej wizerunkiem, które można znaleźć w ich znanych i odkrywanych dopiero dziś z wielkim trudem mogiłach.

Oni bowiem doskonale rozumieli, że wziąć Maryję za Matkę, to doświadczyć cudu, który będzie trwał. Doświadczyć nie rozpaczy, nienawiści, przytłoczenia prawdą o sobie, ale cudu prostowania pokrzywionych relacji ludzkich oraz wzrostu miłości, akceptacji i pogłębienia tych międzyludzkich relacji.

Drodzy Bracia i Siostry!

Dlaczego te 11. stron czerpanego papieru, zapisanego kaligraficznym pismem za pomocą brunatnego atramentu, powszechnie w tym czasie stosowanego, jest dla nas tak ważnych? Dlaczego traktujemy ten tekst niemal jak relikwie?

Konstytucja 3. Maja miała być lekarstwem na trawiące wówczas Polskę choroby, ale tak naprawdę stała się Jej testamentem. Testamentem Narodu na temat wolności i sprawiedliwości, źródłem nadziei i inspiracji na następne pokolenia czasu zniewolenia i wolności.

Kiedy spojrzymy na to, kto był w stanie takiego wielkiego aktu dokonać, to zobaczymy że nie skorumpowane elity, będące na usługach wrogów Polski, ale ludzie młodzi – „nowych ludzi plemię”, używając języka Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego (por. Stefan Kardynał Wyszyński, „Kościół w służbie narodu”, Rzym 1981).

Co to było za nowe pokolenie? Większość posłów Sejmu Czteroletniego to wychowankowie ks. Stanisława Konarskiego i Jego „Colegium Nobilium”. To tam wykuwało się „nowych ludzi plemię”, gdzie wychowywano ich na dobrych ludzi i uczciwych obywateli, który potrafią dobro wspólne, dobro Ojczyzny, przedłożyć nad dobro własne i swe prywatne interesy.

To ludzie, którzy potrafili działać dla dobra wspólnego, a nie dla różnych koterii, stronnictw czy mocarstw. To ludzie, którzy zobaczyli, że jedyny ratunek dla Polski, to pogodzenie się zwaśnionych stronnictw i rodów, pozbycie się swoich wybujałych ambicji czy zadawnionych urazów, to wspólna codzienna i wytrwała praca dla dobra Ojczyzny z pożytkiem dla Jej obywateli.

Skąd w nich byłą ta moc, pomimo niesprzyjających okoliczności? To byli ludzi nadziei, bo choć nie zapobiegli tragedii, to jednak rzucili ziarno w glebę polskich serc. Rzucili ziarno, które wydawać by się mogło obumierało w czasach niewoli, by być nadzieją i wyrastać na nowo w czasie wolności.

I jaki był tego efekt? Nasi sąsiedzi przestraszyli się, że polskie reformy mogli się udać i uznali, że bezpieczniej będzie Polskę wymazać z mapy Europy. Najbezpieczniej będzie ja najpierw ubezwłasnowolnić, a później zabrać Jej ziemie, by Polska przestała istnieć. A najlepiej uczynić to rękami Polaków, obalając Konstytucje 3. Maja działaniami Targowicy i jej popleczników.

Czy jednak to osiągnęli? Nie, bo pamięć przetrwała w sercach Polaków i niosła Naród w czasie niewoli, najpierw tej zaborczej, a później po krótkim czasie wolności, brunatnej i czerwonej zarazy: niemieckiego, nazistowskiego i komunistycznego zniewolenia.

Jak bardzo niebezpieczna była w tym czasie niewoli Konstytucja 3. Maja niech świadczy fakt, że obchodzenie tej uroczystości bardzo mocno tępiono, inicjatorów skazywano na drakońskie kary, by tylko zabić pamięć. Wtedy za niebezpieczne dla wrogów Ojczyzny uważane było szeptanie tej prawdy z ust do ust wraz ze słowami pieśni: „Przed Twe ołtarze, zanosim błaganie, Ojczyznę wolą, racz nam wrócić Panie” (por. pieśń Boże coś Polskę).

Poza krótkimi latami międzywojennymi jako święto państwowe powróciła ta uroczystość dopiero w 1990, by wolni Polacy mogli godnie obchodzić w 1991 roku 200. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3. Maja. I znów powróciła ta pieśń, ale już ze zmienionymi słowami: „Przed Twe ołtarze, zanosim błaganie, Ojczyznę wolą, pobłogosław Panie” (por. pieśń Boże coś Polskę).

To uroczyste świętowanie w czasie wolności rocznicy Konstytucji 3. Maja na wiele różnych sposobów i tych podniosłych i tych radosnych, to znak. Znak zaufania do wartości, jakie legły u Jej podstaw i wartości jakie przyświecały Jej twórcom: kształtowania dobrego człowieka i uczciwego obywatela, człowieka gotowego do poświęceń dla dobra wspólnego.

Sługa Boży, kard. Stefan Wyszyński, w czasie jednego z kazań w ramach uroczystości milenijnych przed 50 laty, wypowiedział słowa, które nic nie straciły na aktualności:

Wśród udręk i utrapień czasów współczesnych świat oczekuje nowych, odmienionych ludzi, którzy byliby zdolni odnowić oblicze ziemi, bo tylko tacy ludzie mogą dokonać jakiejkolwiek odnowy. Świat oczekuje innych, lepszych ludzi, lepszych od nas i lepszych od tych, co sami uważają się za lepszych od nas i zapowiadają nowych ludzi. Doprawdy! Z jakim utęsknieniem całe stworzenie oczekuje innych ludzi! Oczekuje nie tyle zmiany ustrojów, ile odmiany ludzkich serc! Aby ludzie byli lepsi, aby mieli oblicza Boże, twarze ludzkie, aby byli podobni do ludzi Bożych, aby odbiło się na nich światło Oblicza Pańskiego. Tego oczekuje całe stworzenie. Czeka z tęsknotą na…człowieka! (…)

(por. Kard. Stefan Wyszyński, Uroczystości Millenijne, Warszawa, 26.08.1966).

Drodzy Bracia i Siostry!

Dlaczego się dziś tutaj gromadzimy? Dlaczego świętujemy wydarzenia sprzed 225. laty, zamiast zająć się tym co dotyczy nas dziś? Dlaczego wspominamy Konstytucję 3. Maja, która w ludzkim rozumieniu tak naprawdę poniosła klęskę?

Odpowiedzi udziela nam znowu Prymas Tysiąclecia, który dokładnie tak mówił 50. lat temu:

Naród, który kończy jedno tysiąclecie, musi się wspierać na błogosławionych doświadczeniach dziejowych, czerpiąc z nich mądrość, siłę i program na przyszłość

(por. Kard. Stefan Wyszyński, Przed Aktem Oddania Polski podczas uroczystości Tysiąclecia 3.05.1966).

Jakim dziś skarbem jest dla nas Konstytucja 3. Maja? Jakie ma znaczenie? W jaki sposób czerpiemy z Niej mądrość, siłę i program na przyszłość? Czy potrafimy się wspierać na tym błogosławionym doświadczeniu życiowym?

To zależy i będzie zależeć od tego jakie owoce wyda nasza współczesna wolność, mierzona także i szacunkiem dla historii oraz najwyższych wartości. To zależy od tego co będzie ważniejsze: odwieczne wartości czy miska strawy, wartości czy codzienność. Jednego nam dziś potrzeba, aby świętowanie rocznicy uchwalenia Konstytucji 3. Maja mogło “nas zjadaczy chleba, w aniołów przerobić” (por. Juliusz Słowacki, Testament mój).

Niech na przyszłość naszymi staną się słowa, powtarzane za Zygmuntem Krasińskim, przez jednego z młodych bohaterów, walczących z bolszewikami, który oddał życie za Ojczyznę w wieku 23. lat a którego wychowano na tradycji szacunku wobec Konstytucji 3. Maja i Jej dziedzictwa:

Na tę ziemię ukochaną,
Na tę naszą – naszą ziemię
Przyjdzie nowych ludzi plemię
– Takich jeszcze nie widziano!

(por. Zygmunt Krasiński, Przedświt).

Amen.

Close Menu