Wywabić plamy grzechu

Drodzy Bracia i Siostry!

I znów dziś, w trzecim dniu naszych rekolekcji, słyszymy słowa „idźcie i głoście”. Wiemy już dokąd idziemy, jaki mamy cel. Jesteśmy do tej drogi odpowiednio przygotowani i idziemy po tej drodze we wspólnocie, razem a nie samotnie.

Czasem jednak na drodze pojawiają się trudności. Mimo dobrego przygotowania się do niej pojawiają się przeszkody, których nie przewidzieliśmy. GPS zgubił sygnał i zagubiliśmy się, kręcimy się w miejscu i nie wiemy jak mamy trafić do celu. Czasem utrudniają nam drogę roboty drogowe, wypadki, śliska jednia i nieposypana droga. Jednym słowem same kłody pod nogi.

Gąbka ma to do siebie, że z czasem gdy ją użytkujemy, to się brudzi. Fusy od kawy czy tłuste rzeczy pozostawiają ślad w kuchni czy warsztacie lub garażu. Przy intensywnym używaniu gąbki w szkole przy tablicy, w łazience czy kuchni przy myciu, w warsztacie, gdy myjemy nią samochód, ona najzwyczajniej się zużywa, kruszy i rozpada.

Co wtedy z taką gąbką robimy? Najpierw, kiedy mamy ją dotknąć to brzydzimy się jej wyglądu, bo jest brudna, poplamiona i zużyta, a co więcej niesie ze sobą całe mnóstwo bakterii. Co więcej brudna gąbka brudzi też przedmioty, których dotnie. Dlatego później z obrzydzeniem taką gąbkę wyrzucamy do śmieci, do kosza i bierzemy nową, by lepiej nam służyła w szkole, w kuchni, w łazience czy warsztacie.

Tymczasem Bóg nie brzydzi się gąbką naszego życia, nawet gdy jest brudna i brud, „fusy” grzechu, są w nią tak warte i tak bardzo weszły w jej strukturę, że po ludzku trudno będzie to wyczyścić.

Bóg nie wyrzuca gąbki naszego życia na śmietnik, tylko dlatego że się zużyła. On dokonuje jej odnowienie, regeneracji. Dzieje się tak wtedy, jeśli tylko chcemy doświadczyć Jego miłości i oddać Mu swój grzech, odrzucić go i pozbyć się tego brudu z naszego życia i naszej codzienności.

Drodzy Bracia i Siostry!

Dziś w modlitwach mszalnych (por. modlitwy z 19.12), na drodze przygotowania do jutrzejszej spowiedzi, prosimy, aby przed całym światem objawiła się potęga Boga. Po co?

Byśmy zachowali nienaruszoną wiarę. By nic tej naszej wiary nie zniszczyło i nie zbrudziło. Byśmy Tajemnicę Wcielenia, przyjścia Boga na świat, sławili z pewnym miłości oddaniem. Prosimy, aby wrz z darami chleba i wina, Bóg swoją mocą przemienił też naszą słabość i grzech, które nosimy w sobie.

Wreszcie prosimy, aby mocą swojej łaski Bóg oczyścił nasze serca, by godnie obchodzić Święta narodzenia Zbawiciela. Święta na cześć Tego, który wyzwoli swój lud z jego grzechów, jak słyszeliśmy wczoraj w liturgii.

I Bóg znów odpowiada na naszą modlitwę swoim Słowem. Manoach i jego żona doświadczyli cierpienia i bólu, bo nie mogli mieć dziecka. Spotykały ich drwiny, lekceważenie, bo brak potomstwa uważano za brak nie tylko błogosławieństwa Boga, ale znak przekleństwa (por. Sdz 13, 2-7. 24-25a).

Bóg interweniuje i przez anioła przynosi „Dobrą Nowinę”: poczniesz i porodzisz. Zaznacza jednak, że to dziecko będzie własnością Boga. Co więcej będzie wybawicielem swojego Narodu, bo wybawi utrudzony lud od nękania przez Filistynów.

Tam, gdzie kończą się możliwości człowieka, gdy to co po ludzku możliwe staje się niemożliwe, tam wkracza Bóg ze swoją łaską. Wkracza, by otworzyć oczy człowieka na Bożą moc, miłość i dobro.

Czas narodzenia się Samsona, to czas niewierności Narodu Wybranego. To czas odchodzenia Izraela od Boga i doświadczenia nieszczęścia w swojej historii. To jednak też początek powrotu do Boga, by wraz z nim doświadczyć bezpieczeństwa i pomyślności.

Historia tego okresu dziejów Narodu Wybranego pokazuje, że porzucenie Boga niesie konkretne konsekwencje dla codziennego życia, rani nie tylko Boga, ale i innych ludzi.

Słowo Boże pokazuje w ten sposób, że te dwie rzeczy: grzech i nasza codzienność, są ze sobą ściśle złączone. Grzech bowiem przynosi śmierć zarówno dla dobrego kontaktu z Bogiem, jak i drugim człowiekiem. Niesie ze sobą smutek i niezadowolenie, jak często mówimy wyrzuty sumienia.

Taki stan domaga się uleczenia. Bóg chce to czynić i nas odmienić, odnowić, zregenerować gąbkę naszego życia. Czyni to przez posługę kapłana w sakramencie pokuty i pojednania, mówiąc:

„Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła”

(por. Formuła rozgrzeszenia w czasie spowiedzi).

Przebaczenie i pokój, wskazują na to co jest sednem spowiedzi, tego spotkania z Bożym Miłosierdziem. Owocem spowiedzi jest, jak czasami mówimy lekkość sumienia po tym sakramencie, bo wtedy łatwiej nam i o czas na modlitwę i więcej dobra pojawia się w naszym życiu. Dlaczego, że ciężar został zdjęty, zostawiony a śmieci grzechu pozbyliśmy się i zostały zutylizowane.

W ten sposób wiara prowadzi nas do odkrycia, że największym darem, jaki otrzymaliśmy od Boga, jest Zbawiciel, który uwalnia od grzechów i daje nowe życie.

Drodzy Bracia i Siostry!

Zachariasz i Elżbieta mają dokładnie taki sam problem jak Menoach i jego żona. Są sprawiedliwi, pobożni, nienaganni w swoim życiu, a jednak nie mają dziecka (por. Łk 1, 5-26). I znów Bóg interweniuje, nie pozostawiając człowieka w potrzebie samego.

Bóg wchodzi w codzienność Zachariasza, jego obowiązków spełnianych w świątyni, zgodnie z przepisami prawa i wyznaczonej dla jego oddziału kolei posługi w świątyni. Ukazuje się mu anioł, który zabiera hańbę, nieustanne komentarze ludzkich języków na temat sytuacji Zachariasza i Elżbiety, ocenianie i doszukiwanie się przewinień, za które przez Boga tak zostali ukarani bezpłodnością.

W ten sposób Bóg spełnia prośbę i staje się wybawicielem. Ta Boża interwencja przynosi wiele radości. Co więcej związana jest z zapowiedzią, że tak narodzone dziecko wielu nawróci do Pana, zrobi miejsce w sercach wielu dla Boga, wyprostuje ludzkie ścieżki i przygotuje świat na przyjście jedynego Wybawiciela.

Zachariasz ma jednak wątpliwości, gdyż po ludzku takie rzeczy są niemożliwe. Dlatego otrzymuje znak, że będzie niemy aż do czasu wypełnienia się obietnicy Boga, bo nie uwierzył słowu Bożego posłańca.

My też czasem, jak Zachariasz, uważamy że jest wiele pilniejszych rzeczy w naszym życiu, którymi Bóg powinien się zająć, niż nasza słabość i nasz grzech. Powątpiewamy w moc Boża nad naszą słabością i grzechem, pytając o sensowność spowiedzi i jej potrzebę.

Drodzy Bracia i Siostry!

Bóg dokonuje wielkich rzeczy mocą swojego Słowa, zapewniając nam warunki do zbawienia we wspólnocie Kościoła. Ratunkiem dla mnie, zbawieniem jakie przyniósł Jezus na ziemię, jest oczyszczenie gąbki mojego życia, by nie brudziła nie tylko mnie samego, ale przede wszystkim innych. To jest właśnie sens wiary w Boże Miłosierdzie, którego konkretnie możemy doświadczyć w celebrowaniu spowiedzi we wspólnocie wiary, wspólnocie Kościoła, co jutro stanie się naszym udziałem.

Czasem sami swojego stanu zabrudzenia gąbki naszego życia nie jesteśmy w stanie dobrze ocenić. Potrzeba wtedy zbawczej Bożej interwencji i pozwolenia na to, Bóg działał swoją mocą, by nie spotykał się w tej interwencji jedynie z naszym powątpiewaniem.

Ważny jest nasz wysiłek, jaki podejmujemy w przygotowaniu do spowiedzi. Rachunek sumienia, by wiedzieć z czego się wyspowiadać. Żal za grzechy czyli odrzucenie zła. Mocne postanowienie poprawy czyli zmiana swojego życia. Szczera spowiedź czyli powiedzenie Bogu wszystkiego, zdjęcie z siebie ciężaru grzechu. Wreszcie zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu czyli naprawienie wyrządzonej krzywdy wobec Boga i innych ludzi.

Trzeba jednak przede wszystkim zapragnąć tego spotkania z Bożym Miłosierdziem w spowiedzi świętej. Wiemy, że gdy chorujemy trzeba oddać się w ręce lekarza, by odzyskać zdrowie. Co więcej stosować się do jego wskazań: porady specjalisty, brać odpowiednie lekarstwa według zaleceń i w ten sposób wdrażać odpowiednią terapię dla siebie. Nie ma zaś lepszego lekarza na nasze grzechy, jak Jezus.

Sami czasami do końca nie widzimy też skutków, jakie niosą ze sobą nasze grzechy. Grzech to dosłownie chwila, a reklamuje się jako atrakcyjny, kuszący, jak towar na półce w marketach. Jednak później widzimy, jak długo trwa jego pozbywanie się z naszego życia, jeśli ulegniemy tej szatańskiej promocji.

Sami w czasie tych rekolekcji, a zwłaszcza w jutrzejszej spowiedzi, mamy okazję doświadczyć Bożej mocy w usuwaniu tego, co na drodze „idźcie i głoście” przeszkadza. Bóg chce oczyścić gąbkę mojego życia z brudu grzechu, chce zregenerować jej zniszczenia. Jednak w tym spotkaniu nie myślmy tylko o sobie, ale pamiętajmy też o innych. To jest nasza misja, by zadbać nie tylko o swoje zbawienie, ale i chcąc zbawienia drugiego człowieka przyprowadzić go na spotkanie z jedynym Zbawicielem. Amen.

Close Menu