Zabijani wciąż przez polityczną poprawność

Czy pamiętasz Panie Boże
Nad Wołyniem łunę krwawą
I ten krzyk z płonącej chaty
Mordowanych przez sąsiadów.
Chyba byłeś w tamtej porze
Gdzieś po innej stronie świata,
Bo byś pewnie się zasmucił i przystanął i zapłakał…

(Lech Makowiecki, Czy pamiętasz Panie Boże)

Drodzy Bracia i Siostry!

Kiedy wspominamy dziś 75. rocznicę „Krwawej Niedzieli, to widzimy że upiory poprawności politycznej, mordowały i mordują pamięć o męczeństwie na Kresach Wschodnich, tego trzeciego ludobójstwa na Narodzie Polskim, które domaga się upamiętnienia. Choć mijają lata, upadają zbrodnicze systemy i zmienia się sytuacja Polski, to jednak wciąż nie możemy sobie poradzić z upiorem poprawności politycznej, który wciąż na nowo, niemalże nieustannie, zagraża i kładzie się cieniem na naszym świętowaniu Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej czyli Dnia Męczeństwa Kresowian (por. Uchwała Sejmu RP w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP w latach 1943-1945 z 07.07. 2016 roku).

Czy słyszałeś modłę Panie,
Oczy ojca czy pamiętasz,
Gdy hańbili córkę jego
Banderowcy jak zwierzęta…
On na drzwiach ukrzyżowany
Błagał “Zmiłuj się nad nami!”
Zlitowali się oprawcy
Skłuli oczy bagnetami…

(Lech Makowiecki, Czy pamiętasz Panie Boże)

Pierwszy raz zabijani byli przed 75. laty, kiedy tracili swoje życie, gdyż nie oszczędzano nikogo. Zabici zostali z powodu poprawności politycznej, która głosiła „śmierć Lachom”, „riezat Lachów”, czyli całkowicie unicestwić ten „Polski kąkol”, bo dla Ukraińca swoistym „grzechem pierworodnym” było bycie Polakiem (por. Podręcznik Nacjonalistów UPA). Z tego powodu niszczono nie tylko ludzkie życie, ale by wymazać obecność Polaków z przestrzeni publicznej, niszczono kościoły, cmentarze czy nawet wycinano drzewa, które w tych miejscach rosły (por. Konferencja „Niedokończone Msze Wołyńskie”).

Ta poprawność polityczna cechowała zarówno zbrodniarzy z Ukraińskiej Powstańczej Armii, jak i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz SS-Galizien. Dla niej gotowi byli nie tylko pozbawić życia każdego Polaka, od dziecka do dorosłego, ale również unicestwić życie tych Ukraińców, którzy ośmielili się pomagać mordowanym czy ostrzegać ich przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. W ruch szły przemyślne narzędzia zbrodni, jakimi stały się siekiery, drut kolczasty, piły czy widły, których ciosy odbierały fizyczne życie. Wcześniej ta taktyka została już przećwiczona przez m.in. policjantów ukraińskich, którzy służyli Niemcom i wymordowali 240 000 Żydów, by po powrocie Sowietów wejść w szeregi UPA i mordować tym razem niewinne polskie ofiary, jak i tych, którzy próbowali ratować Polaków lub nie chcieli przyłączyć się do zaplanowanego z zimną krwią ludobójstwa (por. Kresowa Księga Sprawiedliwych: Ukraińcy uratowali 2527 Polaków, a 384. Ukraińców przypłaciło tę pomoc własnym życiem).

Czy widziałeś Ojcze Święty
Patrząc z góry przez firmament
Dzieci śliczne jak aniołki
Na sztachety powbijane…
Kto je teraz poprowadzi
Na spotkanie z Tobą Boże,
One przecież takie małe
Zbłądzą same w tych przestworzach…

(Lech Makowiecki, Czy pamiętasz Panie Boże)

Jakże wiele tej „Krwawej Niedzieli” było ofiar, kiedy jednego dnia wymordowano ponad 11 000 osób w ponad 150. Miejscowościach. Jakże wiele także w następnych dniach, tygodniach i miesiącach, było niedokończonych Mszy na Wołyniu, a 200. duchownych różnych obrządków straciło życie, nie pozostawiając bez opieki swoich wiernych (por. Konferencja „Niedokończone Msze Wołyńskie”). Z jak wielkim barbarzyństwem wtedy mieliśmy do czynienia niech świadczy fakt, że podeptany został nawet starodawny zwyczaj cywilizacji łacińskiej, że ludzi chroniący się w kościołach, mogli czuć się bezpieczni. I nie tylko nie zostały dokończone wtedy Eucharystie, ale w tych kościołach polała się męczeńska krew Kresowian, bo aż 50. świątyń zostało dosłownie zrównanych z ziemią.. Na własne oczy można było wtedy oglądać objawienie się osobowego zła, kumulację nienawiści, kiedy to dla czystej przyjemności zadawano śmierć niewinnym ludziom.

Czy spamiętasz Panie Świata,
Męczenników tych z Wołynia,
Umierali z myślą o Tej,
która nigdy nie zaginie.
Polska o nich zapomniała,
rozpłynęła się w oddali,
Czasem drżąca ręka starca
świeczkę jeszcze tu zapali.
Porastają chwastem zgliszcza,
groby toną w bujnej trawie,
Jutro już nie będzie komu
świeczki za Nich tu postawić.

(Lech Makowiecki, Czy pamiętasz Panie Boże)

Drodzy Bracia i Siostry!

Drugi raz zabijani byli w okresie powojennego zniewolenia „Czerwonej Zarazy”, kiedy nie można było czcić ich pamięci publicznie, bo chciano ich unicestwić przez niepamięć, skazując ich na zapomnienie. Jednak serca Kresowych Rodzin pamiętały, nosiły ból, wspomnienia i stały się najlepszymi strażnikami pamięci o tych, którzy często na Kresach Wschodnich nie mają do dziś swojego miejsca pochówku, gdzie można byłoby zapalić świecę. I tylko Kościół o nich pamiętał przez te wszystkie lata, gdyż to w tej „przestrzeni wolności” mogła rozwijać się zbiorowa pamięć o ludobójstwie.

Trzeci raz, w imię poprawności politycznej i mitycznego pojednania, nie opartego na prawdzie, ale na kłamstwie, mordowani są dziś rękami wielu współczesnych polityków, którzy co prawda na ustach mają słowa „Bóg, Honor i Ojczyzna”, ale poza pustymi słowami nie ma w nich ducha tych wartości. Z tego to powodu boją się nazywać dokonane na Kresach Wschodnich zbrodnie słowem ludobójstwo, a próbują zastępować je wygodniejszymi słowami „zbrodnia, nosząca znamiona ludobójstwa”, „walka bratobójcza”, „konflikt etniczny”, „zbrodnia wołyńska”, „wojna polsko-ukraińska”, itp. W imię dobrych stosunków z Ukrainą skłonni są przemilczeć dokonane przed 75. laty zbrodnie dokonanego na Kresach Wschodnich

Tymczasem nie ma pojednania bez poznania prawdy, następnie jej przyjęcia, a wreszcie przeproszenia za dokonane zło. Tylko tak można budować przyszłość między narodami, w innym wypadku będą jakieś poprawne politycznie działania, ale nigdy nie dokona się prawdziwe pojednanie. Nic wtedy nie dadzą gesty, nawet na wysokich szczeblach polityczno-administracyjnych, gdyż zabraknie istoty, dotknięcia prawdą ludzkiego serca i dokonania jego wyzwolenia (por. J 8, 32).

Zaszum nam Polsko! jak husarskie skrzydła
co strwożą wroga a w nas ducha wzniosą (…)
Zaszum nam Polsko! nad Wilnem, nad Lwowem
ponad Wołyniem gdzie wstają upiory. (…)
Zaszum nam Polsko! chorągwią nadziei
co dzikie pola omiata swym męstwem
byśmy wrócili pod twymi skrzydłami
wiarą i dumą …prawdą i zwycięstwem
Zaszum nam Polsko! wysoko nad głową.
wielką chorągwią Twego zmartwychwstania
byśmy wrócili do gniazda Ojczyzny,
którą skrzydłami Orzeł znów osłania
przed mroźnym wiatrem co wieje ze wschodu
przed wiatrem kłamstwa co z zachodu wraca
zaszum nam Polsko! jak husarskie skrzydła
szumem co wiarę w zwycięstwo przywraca.

(Kazimierz J. Węgrzyn, Zaszum nam Polsko)

Drodzy Bracia i Siostry!

Czy pozwolimy ich zamordować po raz czwarty w imię obowiązującej dziś poprawności politycznej, która jak rak dosięga coraz większej rzeszy polskich serc? Nasza obecność dziś tu, a wcześniej na społecznych uroczystościach w Warszawie, świadczy o tym, że my chcemy tę pamięć pielęgnować, ale nie tylko dla czystego wspominania wydarzeń sprzed 75. lat, ale przede wszystkim, by tę pamięć zaszczepić w umysłach i sercach następnych pokoleń Polaków. Zaszczepić pamięć, by pokolenia, które przyjdą po nas, nie zadeptały przeszłości ołtarzy, ale uszanowały palący się na nich święty ogień, który przez wielki budował niepodległą Rzeczpospolitą.

Ci bowiem, którzy zginęli na Kresach Wschodnich, to nie tylko świadkowie odradzającej się Ojczyzny, ale przede wszystkim strażnicy narodowych wartości, jakie przekazywali młodym, by z ich serc nie została wydarta niepodległa Polska, choć formalnie wtedy była jeszcze wymazana z map świata. Ta nasza dzisiejsza walka o pamięć, to tak naprawdę walka o Polskę, bo bez prawdy o Kresowym Męczeństwie, nie będzie Polska prawdziwą Ojczyzną i domem wszystkich, jeśli pozwolimy kogokolwiek wykluczyć z tego kręgu pamięci.

I choć czasem wydaje się nam, że to walka z wiatrakami, straceńcza szarża, która nie przynosi wielkich efektów, to niech pocieszeniem będzie fakt, że przez ostatnie 5. lat, od poprzedniej 70. rocznicy ludobójstwa na Kresach Wschodnich, odsetek świadomych tej zbrodni Polaków wzrósł do 81% tych, którzy o tej historycznej tragedii słyszało, co stanowi 12% więcej niż przed 5. laty. Co więcej 37% Polaków deklaruje, że wiele o tej zbrodni słyszeli, co stanowi wzrost aż o 17% w porównaniu do takich badań przed 5. laty. Sprawców tego ludobójstwa, w postaci Ukraińców z UPA, dostrzega 65% badanych, co daje 13% więcej niż przy obchodzeniu 70. rocznicy tej zbrodni, ludobójstwa na Kresach Wschodnich (por. badania CEBOS). Zatem kropla drąży skałę i to nasze pielęgnowanie pamięci nie jest bezowocne, ale musi być nadal z mocą ponawiane.

Nie chcemy dziś przehandlować męczeńskiej krwi kresowej, przelanej przed 75. laty, zamieniając prawdę historyczną, która potrafi wskazać konkretne fakty i odpowiedzialnych za dokonane zbrodnie, w politykę historyczną, która ocenia zyski i straty, często na straty spisując tę daninę krwi, jaką Kresowianie złożyli na ołtarzu Ojczyzny. My, podobnie jak ofiary „Krwawej Niedzieli” niesiemy w naszych rękach dumnie Biało-Czerwoną, nie wstydząc się swoich korzeni i nie mamy zamiaru wywiesić białej flagi na znak kapitulacji, jak dziś czyni wielu możnych tego świata, gdyż dokonuje się gloryfikacji bandytów z UPA i chce karać tych, którzy ich lekceważą i negują sens ich walki (por. Ustawa w Kijowie, 09.04.2015).

Drodzy Bracia i Siostry!

Pośród tego wszystkiego, czego dziś boleśnie dotykamy, przeżywając 75. rocznicę ludobójstwa na Kresach Wschodnich RP, Bóg dodaje nam otuchy poprzez swoje Słowo, jakie kieruje do nas w liturgii. Poprzez proroka Ozeasza (por. Oz 11, 1-4. 8c-9) przypomina, że On nikogo nie chce zatracić, ale dla każdego ma niewyczerpalne źródło miłości, z którego czerpiemy my na ziemi, ale też czerpią ci, którzy w czasie zbrodni na Kresach zostali bestialsko zamordowani.

Bóg pokazuje nawet, że gdy człowiek błądzi w swoim życiu, to On wciąż oczekuje na przemianę i powrót na Boże drogi, które rodzą miłość i są odtrutką na zżerającą serce człowieka nienawiść do bliźnich. Bóg pociąga nam więzami nie strachu, ale miłości, by przywrócić zdrowie ludzkiego serca, by nie było kamienne, ale czułe i napełnione dobrem i miłością. Bóg bowiem nie jest wyznawcą politycznej poprawności, ale tym który troszczy się o ludzi, bo On postępuje inaczej jak człowiek, który kalkuluje co mu się bardziej opłaca i czasem wybiera kłamstwo politycznej poprawności.

W Słowie Bożym słyszymy dziś zachętę, aby odnowić się łaską Boga i doświadczyć zbawienia (por. psalm responsoryjny). Jednak przede wszystkim w Ewangelii (por. Mt 10, 7-15) Bóg wzywa nas, by iść z tym zbawieniem do innych, by objawiać im Boże Królestwo miłości, jako antidotum na ludzkie królestwo nienawiści. Tak idąc i sami mając pokój Boży w sercu, mamy być ludźmi niosącymi pokój innym ludziom, którzy ten dar pokoju i pojednania będą chcieli przyjąć. Co więcej, jeśli ten dar pokoju i przebaczenia nie zostanie przyjęty, bo ci, do których wyciągniemy rękę będą lękali się przyjęcia pełni prawdy, to mamy pójść dalej by szukać ludzi o otwartym sercu, którzy będą w stanie iść drogą prawdy a nie politycznej poprawności.

Wołajmy więc dziś do Najświętszej Maryi Panny, której kozielski wizerunek towarzyszy nam w tym kościele, a której kresowe wizerunki były często świadkami okrutnych zbrodni ludobójstwa dokonanych na niewinnych Polakach na Kresach Wschodnich (por. ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski, Kazanie w katedrze polowej WP 08.07.2018):

Matko Boża Bezdomna idąca przez kresy
Matko spalonych domów popiołu i krwi
z wiatrem we włosach i łuną na twarzy
Matko tamtych tragicznych i bolesnych dni
i zburzonych kościołów… i bluźnierczych czynów…
i dworów gdzie zabrakło polskiego pacierza
Matko zdziczałych sadów gdzie piołun goryczą
zarasta szorstkie serca ludzkiego przymierza
Matko Oczekiwania na zgubionych drogach
gdzie szatan drogowskazy wyciął aż do pnia
gdzie ludzkie czyny ciasno splątane jak powróz
co ciężki kamień sumienia ciągną aż do dna
Matko Czułej Tęsknoty do polskich kapliczek
gdzie świergot dzieci radość roznosił wśród łąk
gdzie w imię boże ludzie gdy było potrzeba
splatali wieniec pomocy z pracy swoich rąk
Matko Bolesnych Ścieżek od krzyża… do krzyża
drogi od rany…do rany…i od łzy…do łzy…
gdzie cichy szept wśród trawy opowiada niebo
gdzie Requiem w krzyku ptaka nad polami drży
Matko Trudnej Nadziei i gorzkiej pamięci
obyśmy nigdy z lęku przed bliźnim nie drżeli
Matko Tych co odeszli i… Którzy zostali…
Matko Białego Orła…Czerwieni…Bieli…

(Kazimierz J. Węgrzyn, Matko Białego Orła… Czerwieni i Bieli)

Madonno Kresowa, o różnych obliczach, odpędź upiory politycznej poprawności i daj nam odwagi ku prawdzie, co wyzwala i rodzi przebaczenie. Amen.

Close Menu