Bóg daje nam Siebie jako moc

Drodzy Bracia i Siostry!

Mimo tego, że cały czas na wyciągnięcie ręki mamy obietnicę Jezusa, że pozostanie z nam po wszystkie dni aż do skończenia świata (por. Mt 28, 20) i doświadczamy tej obecności poprzez dar Eucharystii, to jednak spotykamy różne postawy względem tego daru Boga.

Z jednej strony mamy tych, którzy do tego sakramentu przystępować nie mogą i bardzo za Eucharystią tęsknią. Życie bowiem tak się potoczyło, że nie mają możliwości przystępowania do Komunii Świętej.

Z drugiej strony spotykamy tych ludzi, którzy mogą do sakramentu Eucharystii przystępować, a najzwyczajniej nie chcą. Wiele razy zastanawiającym jest to, że często mówią, że są wierzący, a ograniczają swoje przystępowanie do Komunii świętej tylko raz w roku, choć według przykazań kościelnych to niezbędne minimum.

Wreszcie jest trzecia grupa. To ludzie, którzy Eucharystię lekceważą. Ten dar Boga nie jest dla nich ważny, często trwają w grzechu i w ten sposób obrażają Boga, a nawet co gorsza czasem nawet w takim stanie przyjmują Boga w Komunii świętej do swojego serca.

W naszych misyjnych rozważaniach od źródła wiary, jakim jest chrzest a z nim znak chrzcielnej świecy, przechodzimy do źródła mocy wiary, jakim jest Eucharystia. I to nie nasz pomysł, ale Chrystusa, który w tym darze pozostał z nami.

Ten dzisiejszy dzień to okazja do uwielbienia Boga za dar Eucharystii, ze względu na to że dziś mamy czwartek a on przypomina nam na misjach o ustanowieniu Eucharystii. Dziś jednak jest również wspomnienie św. Urszuli Ledóchowskiej, która jako pierwsza na terenie Polski szerzyła ideę krucjaty eucharystycznej dzieci.

Drodzy Bracia i Siostry!

Bóg przemawia do nas poprzez znaki i swoją obecność. Dał nam najpierw w Starym Testamencie znak kamiennych tablic Bożych Przykazań, nad którymi zatrzymywaliśmy się od poniedziałku do środy w czasie naszych Misji Świętych.

Następnie w Nowym Testamencie Bóg przyjął ludzkie ciało, stając się człowiekiem i dając nam w ten sposób znak swojej bezgranicznej miłości. Co więcej ten Bóg daje nam Chleb Życia – swoje Ciało, by pokazać jak bardzo chce być z nami. Czy może być większy znak Bożej miłości?

Kiedy w czasie Mszy Świętej kapłan nalewa do kielicha wodę i wino, to w czasie, gdy my śpiewamy i tego nie słyszymy, wypowiada słowa przepięknej modlitwy:

Przez to misterium wody i wina daj nam Boże, udział w bóstwie Chrystusa, który raczył przyjąć nasze człowieczeństwo.

Dlaczego kapłan wypowiada takie słowa?

Eucharystia jest bowiem nam dana jako pomoc na drodze wiary. Ona została zapowiedziana w czasie Mowy Eucharystycznej Jezusa, jaką wypowiada po cudownym rozmnożeniu chleba, co budziło różne reakcje nawet wśród uczniów Chrystusa (por. J 6, 1-69). Ona została ustanowiona przez Jezusa w Wieczerniku w czasie Ostatniej Wieczerzy, gdzie spotkały się ze sobą miłość Boga i zdrada człowieka (por. J 13, 1-38).

Jednak ostatecznie Eucharystia pojawia się jako znak rozpoznawczy uczniów Chrystusa (por. Dz 2, 42), dającym siłę i moc do ukazywania świadectwa o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jest to tak wielka moc, że w uczniach z Emaus dokonuje przemiany i tych, którzy uciekli przed tym, co stało się z Jezusem niejako zmusza do dawania o Nim świadectwa, choć niektórzy nie wierzą ich słowu i temu, czego doświadczyli (por. Łk 24, 13-35).

Pięknie to doświadczenie opisuje bł. Jakub Alberione:

W Eucharystii w sposób rzeczywisty karmimy się Jezusem, ponieważ Jego boskie Serce wchłania nasze serce w taki sposób, że czyni z niego jedno serce, zespolone z Jego sercem. Zatem serce Jezusa uzdrowi nasze serce z trawiących je chorób (obojętność, nieufność, złe skłonności, chorobliwe pasje, próżne uczucia, ludzkie ambicje…), sprawi, że będzie ono buło tym samym rytmem, jakim bije Jego serce, dla chwały Boga i pokoju ludzi.

Drodzy Bracia i Siostry!

Doświadczenie wieków istnienia ludzkości podpowiada, że światło potrzebuje energii. To uzyskiwany w sposób naturalny potrzebuje oliwy, wosku czy nafty, a to sztuczne źródła energii w postaci gniazdka elektrycznego. Tak samo światło wiary, jakie jest w nas, potrzebuje energii, do której możemy się podłączyć a jest nią Chrystus w Eucharystii.

Co czynił św. Paweł, aby dawać świadectwo o Chrystusie po swoim nawróceniu? On przekonywał swoją obecnością, świadectwem życia, choć przynosiło to różne owoce, bo spotykał się z różnymi reakcjami: wiarą, niewiarą czy też obojętnością. On czynił to samo, co uczynił Bóg, który nie pozostawił nas sierotami, ale dał nam samego siebie w Eucharystii, by być obecnym pośród nas. I nie zraża się tym, że spotyka się z różną naszą reakcją: wiarą, niewiarą czy wręcz obojętnością.

Walka szatana z człowiekiem jest subtelna, gdyż wiedząc jaką ma moc Eucharystia, na różne sposoby chce nas do Niej zniechęcić. Czasem podpowiada, by ograniczyć Bożą łaskę, że przecież wystarczy, że raz w roku przyjmiesz Komunię świętą i spełnisz kościelne przykazanie. Innym razem rzuca pod nogi kłody w postaci grzechu, by uniemożliwić korzystanie z Bożej łaski całkowicie. Niekiedy podważa sens przyjmowania Eucharystii z grzesznych kapłańskich rąk, by nas pozbawić mocy do walki z nim i jego pokusami.

A przecież w Eucharystii modlimy się, aby przyjęcie daru Dekalogu i Eucharystii owocowało współpracą z łaską Boga. On znając naszą słabość daje nam w Eucharystii źródło mocy do wyzwolenia, do zbawienia i do miłości. Daje nam jednym słowem nową siłę, by sercem i uczynkami innym wskazywać Chrystusa, którego żywymi monstrancjami się stajemy, gdy przyjmujemy dar Eucharystii.

Drodzy Bracia i Siostry!

Przyczyniać się do zbawienia innych, to mocą tego pokarmu, jakim jest Eucharystia, przechodzić od miłości Boga do konkretnej miłości drugiego człowieka, czyli na wzór Jezusa dawać siebie innym. Pięknie to wyraził bł. Edmund Bojanowski, mówiąc “Każda żyjąca dusza jest jako ta świeca, która sama się spala a innym przyświeca”.

To świadectwo wiary w moc Eucharystii dawał nieustannie św. Jan Paweł II, nazywany często papieżem Eucharystii. On zrozumiał, że zjednoczenie i bycie z Chrystusem w Eucharystii, to źródło nadziei dla świata i człowieka. On też zrozumiał, że zginanie kolan przed Eucharystią, Jezusem wystawionym do adoracji w monstrancji, to źródło miłości, która niczego nie pragnie dla siebie, ale wciąż daje się innym.

O tej mocy nieustannie świadczyła św. s. Faustyna, kiedy pisała:

Ten Chleb mocnych daje mi wszelką siłę do prowadzenia tego dzieła i mam odwagę do pełnienia wszystkiego, czego żąda Pan. Odwaga i moc, która jest we mnie, nie jest moja, ale Tego, który mieszka we mnie – [taka] jest Eucharystia. Jezu mój, jak wielkie są niezrozumienia; nieraz gdyby nie Eucharystia, nie miałabym odwagi iść dalej po tej drodze, którąś mi wskazał

(Dz. 91).

Opisując jedno ze swoich doznań w czasie Eucharystii, tak zaświadczyła:

Kiedy raz poszłam na świat do spowiedzi, trafiłam, że mój spowiednik odprawiał Mszę świętą. Po chwili ujrzałam Dziecię Jezus na ołtarzu, które pieszczotliwie i z radością wyciągało rączęta do niego, jednak ów kapłan po chwili wziął to piękne Dziecię w ręce i połamał, i żywcem je zjadł. W pierwszej chwili uczułam niechęć do tego kapłana z powodu takiego postępowania z Jezusem, ale zaraz zostałam oświecona w tej sprawie i poznałam, że bardzo jest miły Bogu ów kapłan

(Dz. 312).

Bóg dał na siebie jako największy i najcenniejszy skarb, byśmy Go spożywali i dzięki temu mieli siłę do życia wiarą. Został z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata też po to, abyśmy Go nawiedzali, kiedy tej siły nam brakuje. Amen.

Close Menu