Dać się przemienić Jezusowi…

Drodzy Bracia i Siostry!

Biskup Beniamin de Jezus pracował na małej wyspie Jolo na Filipinach. Był zaangażowany w dialog między chrześcijanami i muzułmanami, aby ludzie potrafili podać sobie ręce do zgody. Niestety nie wszystkim się to podobało, nie wszyscy chcieli pokoju i pojednania w tej części Filipin. Kiedy w niedzielę bp Beniamin żegnał się z wychodzącymi ze Mszy świętej w katedrze ludźmi, na motocyklu pojechał ojciec i 14. letni syn. Ten drugi wyciągnął karabin maszynowy i zabił Biskupa tylko za to, że chciał być misjonarzem pokoju, pojednania, misjonarzem miłosierdzia.

Takie często jest zadanie misjonarzy pracujących “ad gentes”, jak podpowiada nam dzisiejsza niedziela. Czy jednak ta rzeczywistość to tylko doświadczenie misyjne? Czy tylko tam spotykamy wzajemną niechęć ludzi względem siebie, walkę pomiędzy nimi i brak pojednania? Nie, gdyż również to i nasza rzeczywistość, w naszym polskim kontekście.

Gdy jeżdżę po Polsce, aby głosić misje święte i kiedy w ich trakcie organizujemy nabożeństwo pojednania, wtedy można usłyszeć wiele historii na ten temat. Ostatnio pewna starsza kobieta przyznała, że misja była okazją, aby pójść do sąsiadki, z którą wiele lat już nie rozmawiała, nie mówiły sobie “dzień dobry”, by przełamując się pogodzić się z nią. I rzeczywiście przełamanie tego muru sprawiło, że dziś znów normalnie funkcjonują, ze sobą rozmawiają i nawet trudno im było dojść do tego o co wtedy poszło, bo była tak nieistotna sprawa. Dziś z tego się śmieją, ale wtedy stały się “śmiertelnymi wrogami” z powodu błahostki.

Innym razem przyszłą pewna rodzina, by podzielić się tym, że od wielu lat nie żyli w zgodzie ze swoimi sąsiadami. Co więcej animozje i zatargi o przysłowiową “miedzę” przechodziły z rodziców na dzieci, zatruwając atmosferę między nimi. Dzieci nie chciały razem być ze sobą na podwórku, w szkole, jechać na wspólny wyjazd, bo takie zatrute owoce wydawał ich konflikt. Misja zaś stała się okazją pogodzenia i wyprostowania tego, co po ludzku wydawało się nie do wyprostowania. Jednak zaufali Bożemu Miłosierdziu i pozwolili, by pod jego wpływem w ich życiu wydarzył się cud.

Drodzy Bracia i Siostry!

Gdy mamy do czynienia z takimi sytuacjami w naszym życiu, kiedy podobne sytuacje nas dotykają, to często pytamy czy jest na to lekarstwo? Czy w jakikolwiek sposób można to uleczyć? Tak, gdyż tak podpowiada nam dzisiejsza modlitwa mszalna. Wzywa, by odkryć prawdę o nas i otaczającym nas świecie, odkryć że jesteśmy grzesznikami i ludźmi słabymi. Następnie by w tym wszystkim odkryć tajemnicę Bożego Miłosierdzia.

Przede wszystkim jednak modlitwa ta wskazuje nam, abyśmy słuchali Bożego Syna. A słuchać Go, to ożywiać swoją wiarę Słowem Bożym, by w ten sposób przyjąć od Boga dar czystości duszy, braku wyrzutów sumienia. Wtedy bowiem będziemy w stanie cieszyć się oglądaniem Boga w darze drugiego człowieka.

Tą drogą podążamy w czasie Eucharystii, choć może mało sobie tę prawdę uświadamiamy. Na jej początku przecież odkrywamy prawdę o tym, że jesteśmy grzesznikami, mówiąc “zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem” i uderzając się w swoją pierś w czasie aktu pokuty. A przed Ewangelią prosimy Boga o uleczenie mocą Bożego Słowa, które ma dotykać i przemieniać nasze myśli, słowa i serce czyli wpływać na to co czynimy.

Kiedy dziś spoglądamy na te przepołowione ofiary Abrahama z I czytania (por. Rdz 15, 5-12. 17-18), to dostrzegamy w nich brak jedności w człowieku. Znak braku jedności z Bogiem i drugim człowiekiem. Jednak Abraham, choć jest już stary, to jednak na polecenie Boga nie boi się rozpocząć nowego etapy swojego życia. On uwierzył, że dla Boga, by mógł działać On przez swoją łaskę, nigdy nie jest za późno.

Św. Paweł w II czytaniu (por. Flp 3, 17 – 4, 1) byśmy jak on byli naśladowcami Boga, naśladowcami Chrystusa w przebaczeniu, w miłosierdziu i zapomnieniu zła, jakie nam wyrządzono. Naśladować Chrystusa, to bowiem patrzeć, dalej, patrzeć wyżej: ku niebu, ku wieczności. Potrzeba odkrycia na tej drodze obecności przebaczenia Boga w moim życiu i podjęcia wysiłku odrzucenia tego, co jest wrogie zbawieniu.

Drodzy Bracia i Siostry!

Może jednak rodzić się w nas pytanie” czy to możliwe, a jeśli tak, to jak to zrobić? Z podpowiedzią przychodzi nam Jezus w Ewangelii (por. Łk 9, 28b-36). Przemienienie Jezusa dokonało się w spotkaniu z Miłosiernym Ojcem na modlitwie, na tym spotkaniu, które ma szczególną moc przemiany serca. Jednak Jezus nie myśli jedynie o sobie, ale na Górę Przemienienia zabiera też innych: Piotra, Jakuba i Jana, by w tym Jego doświadczeniu uczestniczyli.

W czym można dostrzec to doświadczenie? Pierwszym znakiem jest “odmieniona twarz”, gdyż ona mówi o tym co jest w człowieku. Mówi o nastawieniu człowieka, o tym czym żyje i się karmi. Drugim znakiem jest “ubranie lśniąco białe”, które przypomina słowa Starego Testamentu “Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna” (por. Iz 1, 18). To zapowiedź tego, co wydarzy się na drzewie Krzyża, jako tajemnica Bożego Miłosierdzia.

W wreszcie ostatni znak, najistotniejszy: obłok, z którego odzywa się głos “To jest mój Syn umiłowany (wybrany), Jego słuchajcie”. Co zatem dziś, przy tym ołtarzu, mówi nam Jezus?

Najpierw uczy nas modlitwy i pokazuje nam na “Ojcze nasz”, które za chwile odmawiać będziemy w czasie Eucharystii. Zwłaszcza na słowa “i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” czyli odpuść nam nasze winy w taki sam sposób, w jaki my odpuszczamy tym, którzy uczynili nam krzywdę.

Jednocześnie Jezus ostrzega słowami Pisma: “Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (por. Mt 6, 14-15). I nie chodzi tu o słowa, deklaracje, ale o konkretne czyny w codziennym życiu, które świadczą o takiej postawie.

Wreszcie przed tym ołtarzem, gdzie gromadzimy sie jako wspólnota parafialna, sam Jezus zachęca: “Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!” (por. Mt 5, 23-24). Taka jest właśnie droga dobrego i owocnego przeżycia Mszy świętej.

Drodzy Bracia i Siostry!

Jezus zabiera na Górę Przemienienia zaufanych uczniów. Łatwo jest bowiem z dołu obserwować góry i podziwiać piękne widoki, ale o wiele trudniej góry zdobyć. Trzeba jednak podjąć wysiłek i cieszyć się z tego, że się je zdobyło, idąc wyznaczonym i bezpiecznym szlakiem, zgodnie z drogowskazami.

Miłosierny Jezus, w tym Roku Miłosierdzia, wyprowadza nas mocą swojego miłosierdzia na naszą osobistą Górę Przemienienia. Bowiem spotkanie z Miłosierdziem Boga prowadzi do przemiany serca, a jej owocem jest prawdziwa wiara i pobożność. Serce, które pozwala się przemieniać miłosierdziem, to takie, które potrafi podać rękę do zgody, nie żywi urazy wobec innych i umie pracować razem z innymi dla wspólnego dobra.

Przeżywając ten szczególny czas, Rok Miłosierdzia, czas łaski dany nam przez Boga, wejdźmy z Nim na Górę Przemienienia, pozwólmy Mu na nią się zaprosić. Wykorzystajmy ten czas, by odmienić swoje serce, by jak Ojciec stać się miłosiernymi wobec innych (por. Łk 6, 36 – hasło Roku Miłosierdzia), bo tylko “miłosierni miłosierdzia dostąpią” (por. Mt 5, 7). Amen.

Close Menu