Dzielić się Bogiem z innymi

Drodzy Bracia i Siostry!

Jakże często wydaje się nam, że jak Abraham jesteśmy wystawiani przez Boga na próbę (por. Rdz 22,1-2.9-13.15-18), gdyż na ołtarzu codziennego życia musimy składać jakąś ofiarę. Tymczasem właśnie składając Bogu na ołtarzu w czasie świętej wieczerzy duchową ofiarę, składamy naszego Izaaka: coś co nas kosztuje, z czym sobie nie radzimy ale także i to co dla nas jest drogie, cenne, wartościowe.

Czynimy to przy tym eucharystycznym ołtarzu z nadzieją, czasem nawet wbrew ludzkiej nadziei. Chcemy na wzór Abrahama doświadczyć w ten sposób obietnicy Boga, Jego błogosławieństwa, troski i ochrony. To przecież On za nas wydał swojego Syna, Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata. Złożył Jezusa za nas na ołtarzu świata jako ofiarę przebłagalną nie tylko za nasze grzechy, ale za grzechy całego świata (por. 1 J 2, 2).

Z tego też powodu to, co zapowiadała ofiara Abrahama i co zrealizowało się w ofierze Jezusa Chrystusa na krzyżu, wciąż powtarza się na naszych oczach na każdej Eucharystii. Bóg, który dla nas nie oszczędził swojego Syna – jak mówi św. Paweł (por. Rz 8, 31b-34) – ofiaruje nam wszystko, jeśli szczerze otwieramy przez Nim nasze serca. Bóg bowiem nie jest Tym, który potępia, ale Tym, który usprawiedliwia nas mocą męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, który przyczynia się za nami, bo „jeśli Bóg z nami, to któż przeciwko nam”.

W ten sposób Jezus na każdej Eucharystii zabiera nas, jak trzech uczniów: Piotra, Jakuba i Jana, na Górę Przemienienia (por. Mk 9, 2-10). Po co? Najpierw byśmy ujrzeli Jego chwałę, a następnie byśmy usłyszeli głos Ojca: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. Zabiera nas w tę duchową podróż, abyśmy będąc świadkami przemiany chleba – owocu ziemi i pracy rąk ludzkich – w Ciało Chrystusa oraz wina z odrobiną wody – owocu winnego krzewu i pracy rąk ludzkich – w Krew Chrystusa, dzięki temu przemieniającemu doświadczeniu wrócili po Eucharystii inni.

Byśmy wrócili po świętej wieczerzy do naszych zadań i obowiązków, a przede wszystkim do innych ludzi przemienieni. Wrócili, aby doświadczeniem Baranka Bożego, który gładzi nie tylko nasze grzechy, ale i grzechy całego świata, dzielić się ze spotkanymi osobami w domu, miejscu pracy, odpoczynku i wszędzie tam, gdzie przebywamy. Byśmy sami słuchając głosu Ojca innym pozwolili Go usłyszeć i rozpoznać w Jezusie zbawiciela.

Drodzy Bracia i Siostry!

To zadanie, jakie kładzie przed nami Bóg na świętej wieczerzy, wybrzmiewa w sposób szczególny w drugą niedzielę wielkiego postu, zwana niedzielą „ad gentes”. To niedziela modlitwy, postu, jałmużny i solidarności z misjonarzami, polskimi misjonarzami, niosącymi dobrą nowinę po krańce ziemi. Sami bowiem doświadczając dary wiary, który otrzymaliśmy na chrzcie świętym i prawdziwej obecności Boga na świętej wieczerzy, za pośrednictwem misjonarzy mamy tym darem dzielić się z ludźmi na wszystkich kontynentach świata.

Skoro przeżywamy dzień modlitwy, postu i solidarności z misjonarzami głoszącymi ewangelię, ale również niosącymi konkretną pomoc ludziom wśród których pracują, przywołajmy dziś misjonarzy oblatów Maryi Niepokalanej, który w tej parafii kiedyś pracowali a dziś głoszą ewangelię na misjach. Jest ich wielu, a dla was misjonarze to nie jakaś bezimienna masa, ale ludzkie o konkretnym imieniu i nazwisku, których zapewne twarze stają teraz wam przed oczami.

Wielu z nich oczekuje od nas wsparcia modlitewnego, które obiecywaliśmy kiedy kończąc swoja posługę w Polsce tu z tego kościoła wyruszali posłani na misje. Sam pracując tu przeżywałem dwa razy takie pożegnania i jednoczesne zapewnienia o modlitwie. Oni potrzebują tego wsparcia, by ich serca się nie zlękły, by ich dłonie nie osłabły, a nogi wciąż niosły ewangelię i dobro potrzebującym.

Dziś przed kościołami w całej Polsce zbierane są ofiary na dzieło „ad gentes”, to taka nasza wielkopostna jałmużna dla polskich misjonarzy. Jednak oni potrzebują nie jednorazowej akcji, ale stałego wsparcia, zwłaszcza duchowego. Jako misjonarze oblaci Maryi Niepokalanej proponujemy od kilku lat akcję „misjonarz na post”, gdzie losujemy sobie misjonarza do omodlenia, ofiarowania w jego intencji cierpienia i tego co przynosi codzienne życie. Samemu można włączyć się w tę akcję, wpisując misjonarznapost.pl i losując misjonarza. Młodsi niech pomogą starszym, rodzicom lub dziadkom, aby kliknąwszy wylosowali sobie misjonarza. Może czasem będzie to ten misjonarz, który kiedyś pracował w tej parafii.

Drodzy Bracia i Siostry!

Nasze doświadczenie Boga na świętej wieczerzy ma w nas owocować. Jednocześnie jednak ma też nas zobowiązywać, by dobro, prawda i piękno usłyszanej przez nas dobrej nowiny, nie tylko nas samych przemieniała, ale była też dzielona z innymi. Amen.