Dziś potrzeba nam prawdy i Bożego światła

„Miałeś chamie złoty róg…, ostał ci się jeno sznur”

(Stanisław Wyspiański, Wesele).

Chciałoby się wypowiedzieć dziś, w rok po smoleńskiej katastrofie, słowa Chochoła do Jaśka z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Dziś bardzo mocno widzimy, że bardziej niż kiedykolwiek potrzeba nam prawdy i Bożego światła, Bożej pomocy, abyśmy nie stracili tego, co najważniejsze.

Kiedy rok temu stawałem tutaj, aby ze ściśniętym od bólu gardłem głosić słowo pokrzepiające na Mszy świętej za ofiary katastrofy pod Smoleńskiem, i wyrażać uczucia nas wszystkich, nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie przypuszczałem, że to piękne dzieło jedności narodowej zostanie tak szybko zniszczone, zaprzepaszczone, sponiewierane.

Na domiar złego, patrząc z perspektywy czasu, widać, że ta okazja do narodowego pojednania została zmarnowana, a pęknięcia nawet w samych naszych rodzinach są coraz większe i urastają do rozmiarów pęknięć po silnym trzęsieniu ziemi, tak głębokich, że nawet dna nie widać.

Jeden z polityków powiedział w kontekście smoleńskiej katastrofy, że:

Taką atmosferę powagi i jedności pamiętam tylko z czasów agonii Jana Pawła II. My, politycy, będziemy się smażyć w piekle za zniszczenie tamtej atmosfery i utopienie jej w awanturach politycznych

(słowa Jarosława Gowina z 9 stycznia 2011 roku).

Czyż i nas nie dotyczą te słowa, że pozwoliliśmy sobie tę atmosferę odebrać? Czy nie nas dotyczą te słowa, gdyż pozwoliliśmy ludziom nieodpowiedzialnym, z różnych stron sceny politycznej, wygrywać na tragedii polityczne interesy? Czy stać nas dzisiaj na współczucie dla rodzin wszystkich tych 96 ofiar, czy też staliśmy się zakładnikami jednej ze stron tego gorszącego sporu i brak nam zwykłego ludzkiego współczucia?

Drodzy Bracia i Siostry!

W tym wszystkim wybrzmiewają dziś słowa Marty, jakby żywcem wyjęte z ewangelii św. Jana: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” (J 11, 21a). To słowa zawodu, innych oczekiwań, zmarnowanej szansy. Przebywający w domu Łazarza ludzie nawet pytali z wyrzutem: „Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?” (J 11, 37). Jednak dialog Jezusa z Martą ma swój ciąg dalszy, ciąg pełen wiary i nadziei, a jednocześnie gotowości na to, by zrealizować każde słowo: „Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga” (J 11, 21b).

Naszą nadzieją na lepsze jutro, są słowa Biblii, która wskazuje prawdziwą drogę. W tej wydawać by się mogło beznadziejnej sytuacji prorok Ezechiel, woła do nas słowami samego Boga: „Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój… poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę… Udzielę wam Mego ducha po to, byście ożyli…” (Ez 37, 12-14).

Wszystko to co stało się rok temu, ale także i nasze polskie dziś, czasem przypominające istne piekiełko, jakie gotujemy nieustannie sobie i innym, tak charakteryzuje św. Paweł Apostoł: „Ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą… Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci…, duch jednak posiada życie… jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Jezusa Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was Ducha” (Rz 8, 8-11).

Drodzy Bracia i Siostry!

Kiedy siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość o Jego chorobie, wtedy w odpowiedzi usłyszały słowa: „Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą” (J 11, 4).

Dziś, kiedy mija roczna żałoba po śmieci tak wielu wartościowych osób i często rany nie mogą się jeszcze zabliźnić lub ciągle są otwierane na nowo w politycznych przepychankach, Jezus z mocą mówi: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11, 25-26).

Jednak te słowa zawierają też pytanie, jakie Jezus skierował do Marty: „Wierzysz w to?” (J 26b). Pytanie to domaga się mojej odpowiedzi. Czy pośród bólu, żałoby i może nawet łez, jestem w stanie powiedzieć za Martą: „Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat (J 11, 27).

Nasze prawdziwe wskrzeszenie może dokonać się tylko wtedy, kiedy – jak widzimy w dzisiejszej Ewangelii – damy odpowiedź podobną do odpowiedzi Marty, kiedy pozwolimy tak naprawdę działać Bogu i Jego łasce, a nie naszym ludzkim oczekiwaniom, kalkulacjom, pretensjom, zranionym ambicjom i zawodom czy wzajemnym urazom.

Tylko wtedy rana może się naprawdę zabliźnić, kiedy pozwolimy działać najlepszemu z Lekarzy. Nie chodzi o zapomnienie, bo ważnych rzeczy zapomnieć nie można. Nie chodzi o brak pamięci o tych, którzy zginęli, bo to nie byłoby godne miana człowieka. Nie chodzi o brak wrażliwości na prawdę, bo tylko prawda niesie prawdziwą wolność (por. J 8, 32).

Drodzy Bracia i Siostry!

Kiedy z perspektywy czasu spoglądamy na zeszłoroczną tragedię, która w pierwszym odruchu serca zjednoczyła tak wielu Polaków, to widzimy, że dziś tak naprawdę nic z tamtej atmosfery już nie zostało. Jakaś znieczulica, zezwierzęcenie wtargnęło w życie tak wielu z nas.

Tyle narzekamy na ludzką znieczulicę w obliczu tragedii drugiego człowieka za ścianą, a sami… Właśnie, gdybyśmy byli rzeczywiście czuli na ludzka tragedię, na ludzkie dramaty, na dobro Ojczyzny, to nie pozwolilibyśmy tak szybko odebrać sobie tej szczególnej atmosfery sprzed roku.

Już Adam Asnyk wzywał sobie współczesnych w wierszu „Do młodych”

Szukajcie prawdy jasnego płomienia!
Szukajcie nowych, nie odkrytych dróg…
Za każdym krokiem w tajniki stworzenia
Coraz się dusza ludzka rozprzestrzenia
I większym staje się Bóg!
(…) Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!

(Adam Asnyk, Do młodych).

Dlatego Polscy Biskupi wołają dziś do nas:

«O człowieczeństwie człowieka decyduje jego postawa wobec cierpienia. […] Odpowiedź człowieka może być dwojaka: Może być nią opór, próba zdobycia mimo wszystko autonomicznej władzy – a więc przyjęcie postawy rozpaczliwego, gniewnego buntu. Ale odpowiedzią może też być powierzenie się tej innej Mocy, ufne poddanie się jej kierownictwu bez lękliwego oglądania się na siebie» (Józef Ratzinger, Śmierć i życie wieczne) Zewnętrzne przejawy bólu z powodu trudnego doświadczenia są normalnymi, ludzkimi reakcjami. Ważne jednak, abyśmy się na nich nie zatrzymali i uczynili jeden krok dalej – krok wiary, tzn. powierzyli Panu Bogu bolesną rzeczywistość oraz siebie samych (por. Łk 23,46a). Dopiero wtedy cierpienie nie tylko nie będzie nas niszczyć, ale uczyni nas bogatszymi wewnętrznie

(Słowo Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski na pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej „Miłość nigdy nie umiera” z 3.03.2011 roku).

Drodzy Bracia i Siostry!

Dziś Jezus wchodzi pośród nas z promieniem nadziei w Słowie Bożym, a Biskupi Polscy w skierowanym do nas słowie z okazji obchodzonej dziś rocznicy katastrofy smoleńskiej przypominają:

Właściwe granice żałobie wyznacza miłość. Lecz cmentarz nie może stać się naszą świątynią, ani naszym domem. Nie pomożemy zmarłym zatrzymując się w nieskończoność przy grobie. Nie odnajdziemy tam naszych bliskich, ponieważ oni przeszli już do wieczności i odtąd miejscem spotkania z nimi jest wiara i ufna modlitwa, a także podjęcie ideałów ich życia. (…) Niech świadomość tej wspólnoty pozwoli nam zespolić serca, ideały i czyny, by nasz świat stawał się coraz bardziej ludzki. (…)

Dziękując Bogu za bohaterskie życie ofiar Katynia oraz dobro służących Ojczyźnie ofiar katastrofy smoleńskiej uszanujmy pamięć ich czynów. Niech one pobudzą nas do mądrej i bezinteresownej służby na rzecz dobra wspólnego. Módlmy się jednocześnie do miłosiernego Boga, aby wzbudził nowych synów i córki Ojczyzny, pragnących służyć ofiarnie i odważnie ludziom nowych czasów

(Słowo Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski na pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej „Miłość nigdy nie umiera” z 3.03.2011 roku).

W tym duchu odczytajmy dziś słowa Adama Mickiewicza, jakie zapisał w III części „Dziadów”, urastające dziś do rangi niemal modlitwy:

Nasz naród jest jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi

(Adam Mickiewicz, Dziady cz. III).

Amen.

Close Menu