Ich mogiły spowite biało-czerwoną

(…) Nie pomogą i moce piekła:
jam ciebie, tyś mnie urzekła,
nie zmogą cię bombą ni złotem
i na zawsze zachowasz swą cnotę.
I nigdy nie będziesz biała,
i nigdy nie będziesz czerwona,
zostaniesz biało-czerwona
jak wielka zorza szalona,
czerwona jak puchar wina,
biała jak śnieżna lawina,
najukochańsza, najmilsza,
biało-czerwona. (…)
O północy przy zielonych stolikach
modliły się diabły do cyfr.
Były szarfy i ordery, i muzyka
i stukał tajny szyfr.
Diabły w sercu swoim głupim, bo niedobrym
rozwiązywały biało-czerwony problem.
Łkała flaga: – Czym powinna
zginąć, bo jestem inna?
Bo nie taka… dyplomatyczna,
ta od mgieł i od tkliwej rozpaczy,
i od serca, które nic nie znaczy,
flaga jak ballada Szopenowska,
co ją tkała sama Matka Boska.
Ale wtedy przyszła dziewczyna
i uniosła flagę wysoko,
hej, wysoko, ku samym obłokom!
Jeszcze wyżej, gdzie się wszystko zapomina
jeszcze wyżej, gdzie jest tylko sława (…)

(zob. Konstanty Ildefons Gałczyński, Pieśń o fladze, Stalag Altengrabow, 1 X 1944).

Drodzy Bracia i Siostry!

Rok temu, w tej świątyni rozpoczynaliśmy Rok Żołnierzy Wyklętych, a dziś w tym samym miejscu, w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych gromadzimy się ponownie, by oddać hołd tym, o których pamięć mamy zabiegać nie tylko od święta, ale każdego dnia wciąż z nowym wysiłkiem. O pamięć tych, których chciano wymazać z tej ziemi i ludzkiej pamięci, mimo że nieustannie bronili biało-czerwonej przed niebezpieczeństwem i zakusami różnej maści „szatanów”. To właśnie na ich grobie, przez te wszystkie lata zapomnienia, ta, której byli wierni: biało-czerwona – łkała rzewnymi łzami żałoby.

Stajemy nad odkrytymi i wciąż jeszcze nieznanymi w naszej Ojczyźnie grobami Żołnierzy Wyklętych. Stajemy w roku 75. rocznicy powstania jedynego takiego w całej Europie i niezłomnego, Polskiego Państwa Podziemnego, które zrodziło takich bohaterów. Stajemy w roku 30. rocznicy męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, zamordowanego przez „czerwonych siepaczy” 19.10.1984 roku, który w czasie Mszy świętych za Ojczyznę upominał się o pamięć o polskich bohaterach, zbywanych zasłoną milczenia, zapomnienia i odrzucenia.

Wspominamy „Żołnierzy Niezłomnych” w roku 25. rocznicy śmierci strażnika historycznej pamięci Polaków ks. Stefana Niedzielaka, kapelana Armii Krajowej i WiN-u, współzałożyciela Rodziny Katyńskiej, Powstańca Warszawskiego, współpracownika Delegatury Rządu na Kraj, przewożącego zaszyfrowane wiadomości z Warszawy do Krakowa do kard. Adama Sapiehy. To właśnie on w konspiracji przewoził depozyt katyński do Krakowa, wszystkie dowody wyjęte z grobów w czasie ekshumacji, by nie zostały zniszczone przez „czerwoną zarazę”. To właśnie on został skrytobójczo zamordowany przed obradami „okrągłego stołu” w nocy z 20 na 21.01.1989 roku.

Wspominamy Żołnierzy Wyklętych u progu kanonizacji naszego Rodaka bł. Jana Pawła II, który w książce „Pamięć i tożsamość” stwierdził:

Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka, czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra, albo też do jego odzyskania. Świadczą o tym tak liczne mogiły żołnierzy, którzy walczyli za Polskę…

(zob. Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005, s. 29, nr 12: Patriotyzm).

Wspominamy ich ze łzami w oczach, gdy za sprawą prof. Krzysztofa Szwagrzyka, znów kolejne nazwiska, które możemy przyporządkować twarzom, pojawiają się po latach, wyrzucone przez oprawców na śmietnik historii. Dlatego za każdym razem, kiedy słyszymy kolejne nazwiska, kiedy rozpoznajemy na zdjęciach ich twarze, poznajemy historię ich często krótkiego życia, to „święto dla Polski. To kres niemocy naszego państwa w dochodzeniu do prawdy i wielka praca na rzecz przywracania naszych bohaterów pamięci wszystkich Polaków” (por. prof. Krzysztof Szwagrzyk, wywiad: wyniki identyfikacji Żołnierzy Wyklętych to święto dla Polski).

Mimo wszystko wciąż jeszcze czujemy niedosyt, bo to wciąż mało, mało, mało… Używając słów Zbigniewa Herberta z zakończenia zeszłorocznego kazania: nie wszystko przecież wiemy, nie wszyscy zostali policzeni dokładnie, nie wszystkich możemy zawołać po imieniu i opatrzyć na drogę. A przecież jesteśmy stróżami naszych braci, nie wolno nam się pomylić nawet o jednego. W tych sprawach potrzeba nam sumienności i akuratności (por. Zbigniew Herbert, Pan Cogito… o potrzebie ścisłości).

To nie Bóg,
tylko człowiek urządził tę rzeź
i rozdawał co miał
– komu w brzuch, komu w pierś…

(zob. Władimir Wysocki, Polowanie ze śmigłowców).

Ziemię tną lemiesze
W czarne linie bruzd
Kości do dziś jeszcze
Bieleją wśród zbóż.
Rzeczy Pospolitej
Taki wypadł los –
Życia nie przeżyte
Wyrastają w kłos

(zob. Władimir Wysocki, Dziennik podróży cz. II).

Drodzy Bracia i Siostry!

Słowo Boże wyraźnie wspomina, że Bóg nie zapomina nigdy o człowieku. Jego miłość jest silniejsza od miłości matki ku dziecku (por. Iz 49, 14-15). I choć „diabłom czerwonej zarazy, moskiewskim sługusom” o sercu niedobrym, wydawało się, że wystarczą szarfy, ordery, muzyka i tajny szyfr (por. Konstanty Ildefons Gałczyński, Pieśń o fladze), to jednak Bóg został wierny swojej obietnicy. Słowo Boże jeszcze raz pokazuje nam dziś, że choć wielu starało się zrobić wszystko, aby zapomnieniu uległy imiona i nazwiska polskich bohaterów, by nikt nie mógł na ich grobie położyć kwiatka czy zniczy, wyszeptać „Wieczny odpoczynek…”, to jednak Bóg wierny swojej obietnicy, nie zapomniał o nich i nas zobowiązuje do takiej właśnie pamięci.

Słowo Boże wskazuje nam dziś ważne słowo: „wierność” (por. 1 Kor 4, 1-5), które mieli w swych sercach wyryte Żołnierze Wyklęci. Historia i czasy, w których żyli domagały się od nich wierności, która przerasta tylko ludzką moc. I nawet choć zostali osądzeni przez niesprawiedliwe ludzkie trybunały, to jednak okazali się najczystszym kruszcem, jaki znalazł sobie Bóg. Ich życie naznaczone było honorem i miłością Ojczyzny, wiernością, która prowadzi nawet do największych poświęceń.

Kiedy czyta się rozkazy dowódców Żołnierzy Wyklętych, to widać wyraźnie o co walczyli:

Walka obecna będzie przede wszystkim walką polityczną, będzie się toczyć o to, co stanowi istotę Narodu: o kulturę, religię, tradycję, o niezawisłość myśli i ducha polskiego, będzie to walka z komunizmem i wpływami Wschodu. Walczyć będziemy o każdą komórkę gospodarczą, społeczną, wychowawczą, a w szczególności o duszę młodego pokolenia

(por. Rozkaz Tadeusza Danilewicza ps. Doman [1895-1972] z 22.07.1945 roku).

Wreszcie Słowo Boże wskazuje nam dziś wyraźnie, że nie można służyć dwom panom (por. Mt 6, 24-34). Żołnierze Wyklęci, Niepokorni i Niezłomni, szli do walki pod sztandarem jednego Boga i z ryngrafem na szyi, jak dawni polscy rycerze. I tak, jak kiedyś po wielkich bitwach, z honorami chowano rycerzy, tak i Niepodległa Polska powraca po swoich bohaterów, powraca na pola ich ostatnich „bitew”, by zebrać ich szczątki. Oni dzięki swej determinacji, służąc jednemu Bogu, pokonali demoniczny i nieludzki totalitaryzm, który przyszedł ze wschodu, a który dobrze zdiagnozowali i wyczuli. To dlatego walczyli do końca o Wolną, Niepodległą i Szczęśliwą Polskę.

Oni nie chcieli się zgodzić na ten dylemat, o którym po wydarzeniach grudnia 1970 roku, kiedy żołnierze strzelali do Polaków, rozmawia w filmie płk. Ryszard Kukliński z kolegą, żołnierzem: Marianem, który brał udział w tej masakrze na Wybrzeżu. Padają tam m.in. takie słowa:

Cóż nam zostało: pić jak radzieccy i zachowywać się jak radzieccy. Twój ojciec był w AK? Mój też. Zaplute karły reakcji. Myślę sobie, że my jesteśmy już radzieccy, nie polscy. Tak w głębi duszy wmawiamy sobie, że jesteśmy Kościuszko, oficerowie Wojska Polskiego, a to tymczasem sowieckie mordy mają nasze dusze. Żaden tam Kościuszko

(por. Film „Jack Strong” o płk. Ryszardzie Kuklińskim, scena sylwestra 1970/1971 roku).

Dlatego Żołnierze Wyklęci poświęcili wszystko, by służyć tylko jednemu Panu: Bogu, który w ich systemie wartości zajmował naczelne miejsce, by owocować honorem i miłością do ziemskiej Ojczyzny. To dla tej najwyższej wartości, nie tylko wypisanej na sztandarach, ale przede wszystkim w sercach, poświecili trudną swoją codzienność i całe swoje życie. Inaczej nie mogliby ze spokojnym sumieniem spojrzeć sobie w oczy. Szatański plan, komunistów, by zhańbić tych, którzy się nie dali zhańbić, legł w gruzach i się nie powiódł. Prawda zwyciężyła, bo tylko ona jest ciekawa (por. Józef Mackiewicz; Tadek, Powstanie oraz Niewygodna Prawda z płyty Niewygodna Prawda).

Drodzy Bracia i Siostry!

Dziś nasze myśli biegną do mogił Żołnierzy Wyklętych. Zarówno tych mogił, na których dziś stoi krzyż oraz można zapalić świeczkę i zmówić modlitwę, jak i tych, których jeszcze nie odnaleziono. Jednak i w tym wypadku możemy zanieść za nich naszą modlitwę, bo Bóg ich nie zostawił, nie opuścił, Bóg o nich się zatroszczył, przygarnął, przytulił. Oni są w Jego ręku. Czymże są dla nas te mogiły? Symbolem klęski czy zwycięstwa? Symbolem zbrodniczego systemu czy symbolem wolności?

Mogiła nie jest tylko symbolem klęski, jest także symbolem życia, zwłaszcza gdy nad tą mogiłą góruje krzyż. Tak ważne jest odnalezienie tych wszystkich mogił, bo one przypominają o wielkich czynach, które są godne naszej pamięci, gdyż stanowią cenę naszej wspólnej wolności. Nie wolno nam pozwolić na to, aby wygasły idee, które towarzyszyły poległym. Nie wolno nam pozwolić, by przy ich grobach nikt nie stanął. Jesteśmy to im winni, w imię naszej wolności i najpiękniejszych wartości.

Każdy z nas tu zebranych powinien mieć świadomość słuszności walki Żołnierzy Wyklętych, a także rozumieć motywację ich działania. Potrzeba nam postawy Legionisty Piłsudskiego, żołnierza wojny przeciw Bolszewikom prof. Henryka Elzenberga, filozofa, etyka, mistrza i nauczyciela Zbigniewa Herberta, wydalonego z katedry filozofii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w 1950 roku za „niepoprawny idealizm”. Zwykł mawiać on tak:

Sens walki powinien być mierzony nie jej szansami na zwycięstwo, lecz wartościami, w obronie, których walka została podjęta

(por. Joanna Wieliczka-Szarkowa, Żołnierze Wyklęci, Kraków 2013, s. 9).

Co więcej, kiedy dziś myślimy w sposób szczególny o Żołnierzach Wyklętych, to zwłaszcza ich mogiła daje nam poczucie wspólnoty, jedności wokół wartości „Bóg – Honor – Ojczyzna”. Te ich mogiły mają być wezwaniem do obrony życia, zarówno życia własnego, jak i życia naszego Narodu. Dziś, kiedy na nowo wkraczają w naszą historię, mogiły Żołnierzy Wyklętych są też symbolem nadziei, bo pokazują, że są jeszcze ludzie, którzy walczą i łatwo się nie poddają, którym na czymś zależy.

Możemy zatem zawołać za Marią Konopnicką nad ich mogiłami, dumni z naszych bohaterów, Wyklętych, Niepokornych i Niezłomnych:

„Groby wy nasze, ojczyste groby,
Wy życia pełne mogiły,
Wy nie ołtarzem próżnej żałoby,
Lecz twierdzą siły”

(zob. Maria Konopnicka, Groby nasze).

Siły biało-czerwonej i naszej siły. Amen.

Close Menu