Kościół jako miejsce spotkania z Bogiem i człowiekiem

Drodzy Bracia i Siostry!

Wczoraj pytaliśmy o nasze spojrzenie na Kościół i próbowaliśmy się odnaleźć w różnym sposobie spoglądania na wspólnotę Kościoła. Pytaliśmy też czy Kościół jest naszym domem, czy czujemy się w nim jak w domu? Dziś chcemy zatrzymać się nad tajemnicą Kościoła jako miejscem spotkania i pojednania. Na porannej konferencji chcemy zobaczyć Kościół jako miejsce spotkania z Bogiem i człowiekiem.

Zwrócenie uwagi na Boga i człowieka we wspólnocie Kościoła, a szczególnie na szansę spotkania, jaką daje nam Kościół, jest wyraźnie widoczne w sposobie powołania i realizowania się Kościoła. Jest On bowiem rzeczywistością Boga i człowieka. Jest związany ze świętością samego Boga oraz grzechem i niewiernością człowieka.

Ewangelię wyraźnie pokazują nam, że Kościół został powołany przez Jezusa Chrystusa do istnienia, a zatem nie z inicjatywy człowieka lecz Boga (por. Mt 16, 18; J 12, 32; J 15, 1-5). To trwanie wspólnoty Kościoła, którą stanowią ludzie, w Chrystusie jest przede wszystkim źródłem żywotności wspólnoty Kościoła w sercach ludzi i na zewnętrz (por. 1 P 2, 4-5; Ga 4, 26). Jezus pokazuje wyraźnie, że ta Boża moc, jaka jest w Jego Kościele sprawi, że będzie On trwał nie dzięki ludziom, słabym i grzesznym, ale dzięki łasce Boga (por. Mt 16, 18; Ef 2, 20).

Grzechy ludzi Kościoła w Jego historii a zarazem Jego trwanie, to wyraźny dowód na działanie Ducha Świętego. Gdyby Kościół opierał się na ludziach, to już dawno by Go nie było.

Przeżywanie wspólnoty wiary, jaką jest Kościół, szczególnie widoczne jest w przeżywaniu roku liturgicznego. Tworzymy wspólnotę z Panem Bogiem i drugim człowiekiem, kiedy przeżywamy wspólne spotkanie na niedzielnej Eucharystii, w czasie różnego rodzaju nabożeństw, kiedy przychodzimy w święta do kościoła czy przeżywamy ważne wydarzenia parafialne, np. rekolekcje.

Elementem najważniejszym dla każdego z nas, skoro nazywamy siebie ludźmi wierzącymi, jest sakrament chrztu świętego. To właśnie on wprowadził nas do tego domu, jakim jest Kościół, kiedy nasi rodzice wyznali wiarę i potwierdzili chęć wychowania nas w tych wartościach, które dla nich były ogromnie ważne. Właściwie to w tym momencie Chrystus wprowadził nas do najpotężniejszej, a zarazem najbardziej kruchej wspólnoty na świecie, wspólnoty Ducha, którą jest Kościół.

Te więzy chrztu są niezmiernie ważne, gdyż sprawiają, że nie jesteśmy anonimową wspólnotą czy jedynie jakimś zbiorowiskiem ludzi. Chrystus, który nas gromadzi zna nas jako swoje owce po imieniu (por. J 10, 3). Przez to świadectwo jedności możemy stać się też zaproszeniem dla tych, którzy pogubili się lub też nie poznali jeszcze Jezusa Chrystusa. Stąd też troska o każdego, o jego godność, zbawienie, prawo do życia, wychowanie w wierze i rozwój człowieka jako osoby zdolnej kochać i być kochaną.

Rozwijanie tego daru wiary, danego w sakramencie chrztu i potwierdzonego w sposób dojrzały w przyjęciu sakramentu bierzmowania, gdzie już sami potwierdziliśmy wiarę naszych rodziców, jest możliwe na drodze naszego życiowego powołania. Jedno powołani są do kapłaństwa i życia zakonnego, inni do życia małżeńskiego i rodzinnego, a jeszcze inni do przeżywania swojego życia w samotności.

W sposób szczególny to spotkanie z Bogiem i człowiekiem odbywa się w najmniejszej wspólnocie Kościoła, jaką jest małżeństwo, potwierdzone i pobłogosławione przez Boga w związku sakramentalnym. Powołanie małżeńskie to z jednej strony realizowanie swojej miłości do Boga, a drugiej zaś troska o wiarę innych: współmałżonka czy współmałżonki i dzieci.

Dlatego nasz Opolski Biskup podkreśla:

„Pamiętajcie też, że domowymi sanktuariami Kościoła mogą i powinny być Wasze rodziny. Fundamentem ich kościelności jest łaska sakramentu małżeństwa, zanurzenie Waszego związku małżeńskiego w komunii Bożej miłości, które sprawia, że Wasza rodzina, analogicznie jak Kościół, ma w sobie i to, co słabe, ludzkie, i to co Boże, święte i mocne. Dlatego niech nikt nie trwa jedynie w związku partnerskim, jeśli nie ma przeszkód do przyjęcia sakramentu”

(ks. bp Andrzej Czaja, List na Adwent).

Szczególnym sakramentem w tym wymiarze jest Eucharystia, na którą gromadzimy się każdego tygodnia z obowiązku, a z potrzeby serca nawet i w tygodniu. Ona łączy nas z Bogiem, który przychodzi na Ołtarzu Słowa, aby karmić nas Słowem Bożym zawartym w odczytywanych tekstach biblijnych oraz przychodzi na Ołtarzu Eucharystycznym, aby karmić nas swoim Ciałem i swoją Krwią, abyśmy nie ustali w drodze do nieba.

Jednak, już od samego początku chrześcijaństwa to spotkanie na Eucharystii było także spotkaniem z drugim człowiekiem, który obok się modli oraz z tymi, których nie ma na tym spotkaniu z Chrystusem. Św. Ignacy Antiocheński pisał tak, o tych, którzy niepoważnie traktowali Eucharystię:

„Zwróćcie uwagę, jak bardzo sprzeciwiają się oni myśli Bożej. Oni nie dbają o miłość ani o wdowy, ani o sieroty, ani o udręczonych, ani o więźniów, ani o głodnych, ani o spragnionych. Powstrzymują się od Eucharystii i modlitwy, gdyż nie wierzą, że Eucharystia jest Ciałem Pana naszego, Ciałem, które cierpiało za nasze grzechy i które Ojciec w swej dobroci wskrzesił. Tak więc ci, co odmawiają daru Boga, umierają wśród swoich dysput. Lepiej byłoby dla nich, żeby mieli miłość, bo w ten sposób i oni mogliby zmartwychwstać”

(List do Smyrneńczyków 6 – ok. 108 r.).

Te słowa, mimo upływu lat, nic nie straciły na aktualności.

Skoro Syn Boży, Jezus Chrystus stał się człowiekiem, przyszedł na świat i zamieszkał pośród ludzi, w zwykłej rodzinie, to wskazuje to bardzo wyraźnie, że Bóg przez Jezusa Chrystusa i Jego krzyż nie przyszedł jedynie pojednać ludzi z Bogiem, dając nadzieję życia wiecznego, ale także ludzi między sobą. Czyni to przez dar Eucharystii, który wzywa do jedności z Bogiem i drugim człowiekiem.

Chrześcijaninem nie da się być w pojedynkę, na własny rachunek i tylko dla siebie. Stąd też konkretne działania wspólnoty Kościoła wobec tych, którzy potrzebują pomocy. Dzieje się to np. poprzez miłosierdzie świadczone przez Caritas, pochylającą się nad potrzebującymi pomocy. To inicjatywy podejmowane na rzecz uzależnionych, bezrobotnych, troska o rodziców, którzy utracili swoje dziecko czy porzuconych przez współmałżonka, którzy chcą zachować wierność małżeńską także po dramacie rozwodu.

Drodzy Bracia i Siostry!

W tym wszystkim powstaje jednak pytanie, jak bezpiecznie budować Kościół jako miejsce spotkania z Bogiem i człowiekiem? Jak to czynić w wymiarze osobistym, w małżeństwie i rodzinie, w życiu codziennym oraz trosce o wspólnotę Kościoła parafialnego, diecezjalnego czy powszechnego na całym świecie?

Ważne w tym wszystkim są relacje między pasterzami a wiernymi. Między proboszczem i parafianami. Między proboszczem i parafią a biskupem diecezjalnym. Między proboszczem i parafianami, biskupem i diecezjanami a papieżem. Tym samym chodzi o to, aby swoją wiarę budować na Piotrze i z Piotrem.

Ważnym elementem sprawiania, aby Kościół stawał się miejscem spotkania z Bogiem i człowiekiem jest przygotowanie do godnego przyjmowania sakramentów oraz ich owocnego przyjmowania. Aby sakramenty w moim życiu przyniosły prawdziwe owoce potrzebuję praktycznie dwóch rzeczy: prawdziwej wiary i zaufania do Boga oraz otwartości na innych ludzi, którzy wyznają tę samą wiarę.

To właśnie przyjmowanie sakramentów z otwartym na Boża łaskę sercem i odpowiednio przygotowanym, jest źródłem wspólnoty najpierw z Bogiem, a później z drugim człowiekiem. Czasem o tym zapominamy, dlatego przykazanie kościelne zobowiązuje nas do tego, aby „przynajmniej” czyli „nie mniej niż” raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty a w okresie wielkanocnym przyjąć Komunię świętą. Te same przykazania przypominają o obowiązku coniedzielnej Mszy świętej oraz uczestniczenia w niej w nakazane święta i uroczystości oraz powstrzymania się od niekoniecznej pracy (por. 1, 2 i 3 przykazanie kościelne).

Ważną role pełni tu także świadectwo wiary dawane innym, a właściwie Bogu i drugiemu człowiekowi. Inni przecież patrzą na nasze życie, które pokazuje czy żyjemy Ewangelią czy też nie. Może ono innych przyciągać do Boga drugiego człowieka, jeśli rzeczywiście za naszymi deklaracjami idą czyny. Może jednak być to antyświadectwo, a z powodu naszego złego życia i postępowania od Boga oddalać i krzywdzić drugiego człowieka.

W tym codziennym dawaniu świadectwa: słowem i czynem wszystko ma swoje znaczenie, nawet najmniejsze rzeczy. Dlatego przykazania kościelne mówią m.in. o zachowaniu charaktery dni pokutnych w okresie Wielkiego Postu przez umartwienie i powstrzymanie się od udziału w zabawach, a dodatkowo oprócz tego we wszystkie piątki całego roku powstrzymania się od spożywania pokarmów mięsnych i udziału w zabawach. To wyraz naszego świadectwa wiary i szacunku wobec Jezusa Chrystusa – takie bardzo drobne i nie wymagające wielkiego wysiłku wynagrodzenie za to, że umarł za nas na drzewie krzyża.

Nasze związanie z Bogiem znajduje swoje odzwierciedlenie w związaniu z drugim człowiekiem. Związani przez ten sam sakrament chrztu świętego, jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni. Św. Paweł używa pięknego porównania do ludzkiego ciała (por. 1 Kor 12), w którym każdy z organów, choć stanowi jedno ciało, ma swoje określone zadania. Tak samo jest i z nami, jako uczniami Chrystusa, dlatego „Gdy cierpi jedna część ciała, współcierpią wszystkie inne” (1 Kor 12, 26).

Wiemy doskonale, że jak coś nam dolega, to wpływa to na całe nasze ciało. Tak samo jest ze wspólnotą Kościoła, dlatego radości i problemy innych muszą być naszymi, a nasze radościami i problemami innych. Zatem każdy jest zobowiązany do tego, aby towarzyszyć i pomagać innym przez modlitwę, ofiarowane cierpienie czy nawet ofiarę materialną (szczegółowo o tym będzie na sobotnich spotkaniach rekolekcyjnych).

Program duszpasterski tego roku przypomina nam, że:

„Naszym wspólnym domem jest Kościół, w którym spotykamy się z Trójjedynym Bogiem. Kolumnami domu są Święci – w niebie i na ziemi. W Kościele karmimy się Ciałem Pańskim. Sprawowana w nim Eucharystia poszerza przestrzeń dla wszystkich ludzi, nie tylko dla tych, którzy już wierzą w Chrystusa i przyjęli chrzest, ale także dla jeszcze szukających Pana

(Program duszpasterski „Kościół naszym domem”).

Amen.

Close Menu