To Bóg wyznacza czas i miejsce spotkania

Drodzy Bracia i Siostry!

W każdy z nas jest tęsknota za obecnością innych ludzi. Nikt z nas nie chce być sam, opuszczony, pozostawiony sam sobie. Przeżywamy zresztą rozstanie z drugim człowiekiem i to, które trwa krótko, jak i rozstanie z tymi, którzy odchodzą z tego świata i za którymi tęsknimy, mając nadzieję na spotkanie z nimi w wieczności.

Jezus odszedł, powrócił do Ojca, jak mówi nam dzisiejsza Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego (por. Dz 1, 1-11; Ef 1,17-23; Mt 28,16-20). Powrócił jako zwycięski, zmartwychwstały Pan. Jednocześnie jest jednak wciąż z nami aż do skończenia świata. To tajemnica przekraczająca nasze ludzkie rozumienie.

Znakiem widocznym tej obecności Boga wśród nas jest ten kościół, do którego poświęcenia się przygotowujemy. Jest to najpierw znak obecności Boga pośród naszych codziennych spraw. Przecież jest on jakby wepchnięty pomiędzy nasze domy, sklepy, gdzie robimy zakupy, firmy, w których pracujemy. Jest postawiony tam, gdzie toczy się nasze codzienne, normalne, ludzkie życie.

Jednocześnie jednak ten zbudowany tu kościół jest znakiem prowokującym. Wyrasta on bowiem ponad nasze domy, sklepy, firmy. Wskazuje w ten sposób, że to wszystko w naszej codzienności nie jest sednem i sensem naszego życia. Pokazuje, że prawdziwym sensem życia jest niebo, a wraz z nim życie wieczne.

Wreszcie nasz kościół jest znakiem przypominającym, że Bóg zamieszkał wśród nas i wychodzi naprzeciw człowiekowi. Bóg wchodzi w naszą codzienność, wraz z tym co ją stanowi: pięknymi i brzydkimi rzeczami, które ją budują. On wchodzi w to wszystko, co jest moim życiem jako człowieka.

Drodzy Bracia i Siostry!

To bycie Boga pośród nas, choć widoczne w postaci budynku kościoła, to jednak przekracza nasze ludzkie rozumienie. Gdy myślimy, że mamy władzę nad sobą, nad światem i nad drugim człowiekiem a wiele rzeczy wymyka się nam spod kontroli i po prostu sobie z nimi nie radzimy, wtedy Jezus pokazuje nam że tylko On ma wszelką władzę na niebie i na ziemi.

Gdy zachwycamy się zdobyczami techniki i tym, że dopiera ona do coraz większej grupy ludzie na wszystkich kontynentach, a w świecie, w którym żyjemy, nie radzimy sobie z głodem, chorobą, wojną, odrzuceniem drugiego człowieka, bo go nie akceptujemy, wtedy Jezus pokazuje nam, że to wszystko może być pokonane, kiedy wszystkie narody usłyszą Jego naukę. Możliwe to będzie, gdy zachowają wszystko, co Jezus polecił, bo tylko wtedy człowiek będzie zdolny do miłości, troski i dzielenia się z innymi.

Gdy wciąż gdzieś pędzimy, gonimy, coś załatwiamy i przy okazji wciąż narzekamy na brak czasu i rzeczywiście nie mamy go dla siebie wzajemnie, wtedy Jezus pokazuje nam, że nas nie zostawia samych w tej wręcz morderczej pogoni życia, ale jest z nami po wszystkie dni aż do skończenia świata.

W Ewangelii widzimy dziś, że do tej pory to uczniowie przychodzili do Jezusa, ciągnęły do Niego też całe tłumy ludzi, aby Go słuchać. Teraz widzimy, że wszystko się zmienia, to Jezus zbliża się do nich, przychodzi, wychodzi naprzeciw ich wątpliwościom, pytaniom, które rodzą się w ich sercach.

Drodzy Bracia i Siostry!

Jezus chce nawiązać relację z człowiekiem, by zaspokoić tę tęsknotę obecności, która jest w nas. Chce zabrać poczucie samotności, opuszczenia oraz bólu zadanego przez życie i innych ludzi. Ewangelista Mateusz używa tego samego słowa (gr. προσελθων, czyt. proselthōn – przyszedłszy, zbliżywszy się), kiedy pisze o zbliżeniu się Jezusa do uczniów, jakiego do tej pory używał pisząc o ludziach, którzy do Jezusa się zbliżali i chcieli przy Nim spełnić jakieś swoje oczekiwania i zaspokoić swoje pragnienia.

Jezus nie czeka aż człowiek do Niego przyjdzie, ale sam wychodzi naprzeciw, zaprasza, naucza, szuka zagubionych. Czy ja jednak usłyszę Jego głos, czy pozwolę się Mu znaleźć w tych dniach misji? Czy ten znak świątyni zbudowanej z betonu, cegieł i kamienia mi już nie spowszedniał tak, że go już nie dostrzegam pośród mojej codzienności?

Jezus chce z nas czynić swoich uczniów czyli ściślej zjednoczyć nas z Sobą, włączyć do wspólnoty wiary, wspólnoty Kościoła. Chodzi tu o małe, żywe wspólnoty, które żyją swoją wiarą a nie będące uczniami Jezusa jedynie z metryki. Kiedy myślimy o tym, że zostaliśmy ochrzczeni „w imię”, to znaczy że jesteśmy powołani do ścisłego związku z Bogiem, konsekracji – poświęcenia się Jemu, do życia z Bogiem i w Bogu.

Bóg jest stale pośród nas obecny, także i w znaku tego widzialnego budynku kościoła, by nas zbawić od naszych grzechów. On jednak obecny wśród nas w znaku tego widzialnego kościoła, nie chce być obecny jedynie w tym widzialnym znaku, ale chce przede wszystkim być obecny w naszych sercach, świątyni naszego ciała.

Drodzy Bracia i Siostry!

Czas misji parafialnej, to czas dany nam przez Boga, abyśmy rozpoznali Jego obecność pośród naszej codzienności. To czas zrozumienia, że Bóg zamieszkał wśród nas.

To miejsce spotkania wyznacza sam Jezus, zapraszając nas do kościoła, który jest zewnętrznym znakiem Jego obecności. Ten czas wybiera sam Jezusa, dając nam możliwość dołączenia do tego zewnętrznego gestu poświęcenia tego kościoła, swojego osobistego duchowego daru.

On uświadamia nam, jak śpiewamy w jednej z religijnych piosenek, że „Kościół to nie tylko dom z kamieni i złota”, ale „Kościół żywy i prawdziwy, to jest serc wspólnota”. Jeśli zatem chcę Boga spotkać w tym miejscu i czasie, to muszę zdać sobie sprawę, że to nie ja wyznaczam miejsce, czas i warunki czy zasady spotkania, ale jestem posłuszny temu, co mówi do mnie Bóg.

Dlatego niech naszymi staną się na koniec słowa modlitwy:

Panie, obudź w każdym,
kto należy do Twojego Kościoła,
prawdziwy zapał misjonarski,
by głosić Chrystusa tym,
którzy Go jeszcze nie poznali
tym, którzy przestali wierzyć.
Niech takie będzie nasze chrześcijańskie życie.

Amen.

Close Menu