Zgrzeszyłem mową…

Drodzy Bracia i Siostry!

Każdego dnia docierają do nas różne głosy czy odgłosy. Docierają w domu, kiedy rozmawiamy ze sobą czy słyszymy co robią inni domownicy, szykując się do szkoły czy do pracy. Gdy idziemy ulicą wciąż nowe sygnały napływają do naszych uszu. Drażnią je za każdym razem, kiedy włączymy radio czy telewizor.

Te wszystkie odgłosy budzą w nas różne reakcje. Jedne wnoszą pokój w nasze serca, bo wiemy że nasi bliscy nie spóźnią się do pracy czy szkoły. Inne, szczególnie gdy latem otworzymy nasze okno, drażnią od samego rana swoim hałasem. Inne wprowadzają nas irytację, gdy znowu słyszymy „gadające głowy”, które mają receptę na wszystko i składają wciąż nowe obietnice bez pokrycia.

Kiedy Bóg pozwala usłyszeć swój głos, to Boże Słowo zawsze niesie z sobą nadzieję. Ten Boży głos nieustannie się rozlega a usłyszeć ten głos, to pozwolić objawić się chwale Bożej. W odróżnieniu od słowa ludzkiego, które może uczynić wiele dobrego: podnieść i wlać nadzieję, jak i wiele złego: zdeptać i doprowadzić do rozpaczy, Słowo Boże zawsze czyni dobro, jeśli pozwolimy Mu działać.

Jeśli usłyszymy ten Boży głos i przyjmiemy za swój, to wtedy ono przynagla nas, by wypowiedzieć słowo ludzkie, ale naznaczone dobrem Słowa Bożego. Mówi ono „Wołaj”, ale czasem pytamy, nie wiedząc co z tym Bożym Słowem zrobić w naszej codzienności: „Co mam wołać?”.

Prawda Słowa Bożego trwa na wieki i Jemu zawsze można zaufać, bo prowadzić nas będzie bezpieczną drogą i ono nigdy nie zawodzi. W odróżnieniu od słowa ludzkiego, które może wprowadzić w błąd nieświadomie, gdyż dana osoba sama nie jest pewna a przekazuje niesprawdzone informacje lub celowo, gdy chce zniszczyć drugiego człowieka ostrzem języka (por. Iz 40, 1-11).

Widać w kontekście Słowa Bożego, że dar języka, jaki posiadamy, to najpiękniejszy i najgorszy dar, jaki posiada i wykorzystuje człowiek. Ludzki język potrafi „odpowiednie dać rzeczy słowo” (por. Cyprian Kamil Norwid, Za wstęp [ogólniki]), bo przecież jest po to, „aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa” (por. Juliusz Słowacki, Beniowski Poema). Jednak ten sam język potrafi wyrazić to, co zwarte w dialogu Wokulskiego z doktorem Szumanem: „Jakim ja nikczemny i głupi!… Żeby tyle widzieć, tyle słyszeć i jednakże dojść do podobnego upodlenia…” (por. Bolesław Prus, Lalka).

Słowo Boże przypomina, aby podnosić dobry głos, by pielęgnować dobre słowo w znaczeniu Ewangelicznym: „Dobre słowa są plastrem miodu, słodyczą dla gardła, lekiem dla ciała” (Prz 16, 24); „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (por. Ef 4, 29).

By dobre słowa wychodziły z moich ust, a nie przechodziło przez nie słowo złe, potrzeba mi świadomości, że moje słowo przygotowuje drogę Panu. I nie ma to być przygotowanie, jak ślimaczące się remonty i budowy polskich dróg, na które narzeka wielu kierowców, ale przykładanie ogromnej wagi, aby to słowo przygotowywało drogę Jezusowi do ludzkiego serca, do tych wszystkich którzy żyją obok nas.

Jeśli jednak we mnie będzie zakłamany obraz Boga, który uczyniłem na swoją miarę i potrzeby, dla mojej wygody, to wtedy będę żył w nieprawdzie. Jeśli będę żył w nieprawdzie wobec siebie, to zbuduje sobie fałszywy obraz swojej osoby, który utrudni mi nawrócenie oraz będę budował fałszywe obrazy ludzi, którzy są wokół mnie, wciąż widząc w nich jakieś mankamenty i na nich narzekając.

Drodzy Bracia i Siostry!

Znów słyszymy słowa: „Oto nasz Pan Bóg przyjdzie z wielką mocą” (por. refren psalmu). Chodzi tu o moc Bożego Słowa, które daje życie i sprawia, że zbawienie staje się udziałem każdego domu, w którym gościnnie zostanie przyjęte (por. Łk 19, 9).

Słowo Boże pokazuje nam, że nawet wtedy, gdy na drogach swojego życia się pogubimy, zagmatwamy w naszych ludzkich, często wrednych słowach, to wciąż jest ratunek. Bóg bowiem szuka nas, jak tej jednej owcy, aby uzdrowić nasz język, by dotknąć Go uzdrawiającą mocą, jak to czynił wielokrotnie w historii, co pokazuje dotknięcie języka niemego (por. Mk 7, 33) oraz wypędzenie złego ducha z opętanego niemowy (por. Mt 9, 32-33).

W jednej z piosenek śpiewamy wręcz: „Dotknij Panie moich oczu, abym przejrzał, dotknij Panie moich warg, abym przemówił uwielbieniem” (por. piosenka religijna) czyli dobrym słowem, słowem skierowanej do Boga modlitwy. Potrzeba nam tego dotknięcia Boga, by nie tylko nie dotykały nas raniące słowa, ale też i po to, abyśmy innych tymi słowami nie ranili.

Wolą Boga nie jest bowiem to, aby zginęło cokolwiek, z tego co dał Mu Ojciec, ale zadaniem Jezusa jest odszukać i na nowo sprowadzić na powrót do pierwotnego szczęścia, a zatem i do bezpieczeństwa, jakie niesie dobre słowo. Dlatego Bóg daje nam zadanie, jako swoim uczniom, abyśmy za pomocą słowa prawdy, miłości i sprawiedliwości, potrafili wołać i nasłuchiwać.

Tak, jak każda owca jest bogactwem pasterza, tak też i każde dobre słowo jest bogactwem najpierw moim, a później innych. Bóg bowiem nieustannie może wypowiedzieć słowa wyrzutu, jaki skierował do sługi, który nie wykorzystał darów, swojej miny, gdy my nieumiejętnie posługujemy się słowem: „Według słów twoich sądzę cię, zły sługo!” (por. Łk 19, 22).

Jednak Ewangelia pokazuje, że Słowo Boga przede wszystkim może ocalić człowieka, jak tę zagubioną owcę. Bóg bowiem dotyka swoim Słowem z delikatnością najbardziej subtelnego lekarza, który ma opatrzyć chore miejsce. Tak działające Słowa Boga uczy nas, że nasze słowa też nie mają potępiać, ale ocalać.

Jego Słowo nie jest po to, aby ścigać, ale by dotykać miłością. Słowo Boga nie potępia, ale ocala, jak w wypadku Jawnogrzesznicy (por. J 8, 1-11). Jednak czasem w tej historii, gdy chcemy usprawiedliwić grzech umyka nam jedno, to że ona wykazała oznaki nawrócenia.

Drodzy Bracia i Siostry!

Drugim elementem wezwania „nawracajcie się..” jest nawrócenie po przemianie naszych myśli, naszego języka i sposobu w jaki go używamy. Jeśli rzeczywiście odnajdę Boga, który jest prawdą i pozwolę przemienić się przez Jego Dobre Słowo, przemienić moje słowo Jego słowem, to wtedy stanie się w moim życiu cud odnalezienia.

Jezus, jako Zbawiciel, został posłany do wszystkich ludzi, bo przecież mówimy, że „na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo… Wszystko przez nie się stało… Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi…” (por. J 1, 1. 3. 12).

Niech to dobre Słowo Boga towarzyszy nam, gdy przy wigilijnym stole będziemy dzielili się opłatkiem, aby nasze dobre słowa spowodowały, że nie tylko zwierzęta przemówią w wigilijny wieczór ludzkim głosem. Amen.

Close Menu