Przypatrzcie się bracia powołaniu waszemu

Drodzy Bracia!

Zaproponowany i wywieszony na tablicy ogłoszeń temat tego dnia skupienia ma kilka motywów. Pierwszym z nich jest motyw biblijny, czyli bezpośrednie nawiązanie do 1 Listu św. Pawła apostoła do Koryntian (1,26). Drugim jest motyw zgromadzeniowy, związany ze zbliżającym się dniem 17 lutego, kiedy to obchodzić będziemy kolejną rocznicę zatwierdzenia naszego zgromadzenia zakonnego przez Kościół (już 194). Wreszcie trzecim jest motyw prowincjalny, bo w tym roku przeżywamy jubileusz 100 lecia naszej prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, rozwoju oblatów w Polsce.

Z doświadczenia wiemy, że gdy coś dokładnie badamy, to nie wystarczy nawet najbardziej wprawne oko czy ucho, ale potrzeba czegoś więcej, odpowiednich narzędzi, które ułatwią badanie. Czasem będzie to komputer, innym razem lupa czy mikroskop. Natomiast dla nas takim narzędziem przypatrzenia się powołaniu oblackiemu, do jakiego zostaliśmy wezwani w charyzmacie przekazanym nam przez św. Eugeniusza, jest to co stoi u początków i podstawy oblackiego powołania, a jest nim „Przedmowa do Konstytucji i Reguł”.

Można sobie zadać pytanie dlaczego? Odpowiedzieć można dziś modnym i odmienianym na wszystkie przypadki słowem „Konstytucja”, czyli coś co określa, wprowadza zasady, pozwala funkcjonować w wyznaczonych granicach. Jednym słowem jest najwyższym aktem, który konstatuje czyli określa daną społeczność. Dla nas takim tekstem, który konstytuował, konstytuuje i będzie konstytuował jest właśnie „Przedmowa do Konstytucji i Reguł”.

Ona najpierw ukonstytuowała św. Eugeniusza, bo z jednej strony ukształtowała go a drugiej strony wyrażała tęsknoty jego serca. To spisanie tych słów w sposób formalny uformowało oblacki charyzmat, zrodzony u stóp Jezusa Ukrzyżowanego w ów Wielki Piątek. Te słowa tam bardzo św. Eugeniusza ukonstytuowały, że choć zapomniał podpisać listu do ks. Tempier 09.10.1815 roku (por. św. Eugeniusz de Mazenod, Teksty wybrane dotyczące Konstytucji i Reguł, Poznań 2015, s. 14-17), to natychmiast został rozpoznany gdyż styl tego listu był charakterystyczny dla jednego człowieka, którego znał ks. Tempier.

Ona ukonstytuowała i wciąż na nowo konstytuuje w różnych zakątkach świata, w różnych językach, w różnych kulturach i kontekstach, jedność naszego zakonnego zgromadzenia. Tę jedność, wszyscy bez różnicy, świętujemy w widoczny sposób 17 lutego, w rocznicę zatwierdzenia zgromadzenia. Wreszcie to ona przed 100 laty ukonstytuowała i dziś w sposób inspirujący konstytuuje naszą polską prowincję, która rok jubileuszowy rozpoczyna drugą kadencją prowincjała i nowej rady prowincjalnej, której inauguracja będzie miała miejsce w Poznaniu właśnie 17 lutego.

Trzeba nam zadać sobie pytanie: jak „Przedmowa do Konstytucji i Reguł” nas konstytuowała i wciąż konstytuuje?

Drodzy Bracia

Ona najpierw stawia diagnozę Kościoła czasów św. Eugeniusza i początków naszego zgromadzenia, czasów rewolucji francuskiej i pogromu, zniszczenia jakie ze sobą przyniosła. Kościół za dni naszych został okrutnie spustoszony, wspaniałe dziedzictwo Zbawiciela nabyte za cenę Jego Krwi w upadku: psuje się wiara i psują się obyczaje. Kościół, wspólnota wiary, opłakuje sromotnie odstępstwo dzieci, którym dał wiarę, bo ludzkie dostąpili od niej i zapomnieli o Bożych dobrodziejstwach. Ledwie można rozpoznać, wydawało się niegdyś żywą religię, bo stan większości chrześcijan gorszy jest od stanu pogan zanim nad światem zawisł Zbawiciel i pojawił się krzyż. Kościół co prawda wielkim głosem woła do swych sług, szczególnie Bogu poświęconych, aby ożywili wiarę gasnącą w sercach ludzi. Jednak nie wielu jest takich co się tym wołaniem i wezwaniem przejmują, a wielu jeszcze godnym pożałowania postępowaniem jeszcze tę niedolę powiększa (Eugeniusz de Mazenod, Przedmowa do Konstytucji i Reguł, w: KKiRR, s. 15-16).

Jednak ten szczególny dla nas tekst na opisie choroby nie poprzestaje, ale daje konkretne lekarstwo na chorobę trapiącą Kościół czasów Eugeniusza i początków naszego zgromadzenia. Sposób, który jak wiemy z historii naszej rodziny zakonnej, sprawdzał się wielokrotnie w różnych miejscach. Potrzeba ludzi, których widok złą porusza, a nie tylko pobudza do narzekania. Potrzeba ludzi gorliwych o chwałę Bożą, kochających Kościół i gotowych poświęcić siebie dla zbawienia dusz. Potrzeba formowania w tym duchu gorliwości, bezinteresowności, cnoty czyli – jak dobrze to wiemy od o. Fernanda Jette OMI – mężów apostolskich, którzy sami przekonani są o konieczności własnej przemiany, by w ten sposób przyprowadzić innych do Jezusa Chrystusa. To wprowadzenie w życie modelu Jezusa, modelu Jego szkoły: wybrał grupę, zgromadził wokół siebie, zaprawił do pobożności, napełnił duchem i wysłał w świat (Eugeniusz de Mazenod, Przedmowa do Konstytucji i Reguł, w: KKiRR, s. 16).

Po postawionej diagnozie sytuacji Kościoła, po wskazaniu niezbędnego dla tego Kościoła lekarstwa, pojawiają się te tak dobrze nam znane „muszą”. Warto nad nimi często medytować, bo bez tych „muszą” nie byłoby owocu świętości Eugeniusza i świętości oblackiej, nie byłoby owoców posługi oblatów w Polsce i na świecie. Co więcej bez mojego osobistego „muszę” nie ma mojej osobistej oblackości i świętości. Tylko tam bowiem można sprowadzić owce, nauczyć wykolejonych chrześcijan kim jest Chrystus, wyrwać ich z mocy szatana, ukazać drogę do nieba. Jednym słowem powiększyć Królestwo Zbawiciela, ale wszystko zależne jest od jednej obietnicy, która w tym tekście się znajduje: „jeśli godnie będą się wywiązywać ze swoich obowiązków i święcie wypełniać swoje wzniosłe powołanie” (Eugeniusz de Mazenod, Przedmowa do Konstytucji i Reguł, w: KKiRR, s. 16-18).

Drodzy Bracia

Co z tego wynika dziś dla nas? Dziś często szukamy urozmaicenia naszej „Przedmowy do Konstytucji i Reguł”. Mamy wersje drukowane w różnych miejscach, nagrania audio, które pojawią się wraz z listami św. Eugeniusza na jubileuszowych pendrivach. Możemy sami te słowa czytać lub odsłuchać czytane przez znane osoby: aktorkę Małgorzatę Korzuchowską, muzyka Roberta „Litzę” Friedricha czy siatkarza Pawła Zatorskiego. To też nam jest potrzebne, ale na tym nie można poprzestać.

Dziś bowiem na nowo potrzeba mojego osobistego ukonstytuowania się tym tekstem, jak to robił św. Eugeniusz, jak to robili pierwsi oblaci i jego współpracownicy, jak to robili ojcowie założyciele naszej prowincji i te wszystkie oblackie pokolenia na świecie i w Polsce, które przeszły przed nami i zaowocowały piękną posługą oraz świętością i męczeństwem.

Jaka jest dla nas samych diagnoza Kościoła naszych czasów w Polsce? Za dni naszych został okrutnie spustoszony, bo widzimy spustoszenie wiary i popsucie obyczajów, które nas mocno osobiście dotykają. Mniejsza frekwencja wiernych, poniewieranie wiary i jej znaków i jakoś wtedy Konstytucja działa tylko w jedną stronę w wypadku różnokolorowych deprawatorów. Opłakujemy często to co się dzieje, czasem załamujemy bezradnie ręce a czasem próbujemy – wydawać by się mogło, że na oślep „coś zrobić”. Czasem wydaje się nam, że nawet w naszym środowisku jest wielu, którzy tym się w ogóle nie przejmują, co więcej tę niedolę naszego Kościoła powiększają. Mamy wciąż nowe medialne sprawy zgorszenia, podważania autorytetu papieża i Kościoła, pojawiają się wciąż nowe nośne medialnie sprawy, a wydaje się nawet, że dziś postawiono znak równości, bo ksiądz, zakonnik to oczywiście pedofil.

Jednak w tym tekście, który stawia także diagnozę Kościoła naszych czasów, zwarta jest również recepta dla Kościoła naszych czasów i dla nas samych, by ręce nam nie opadły, by się nie zniechęcić, by nie zdezerterować. Widok tego zła musi nas poruszać a nie czynić obojętnymi czy tylko narzekającymi. Musi rodzić w nas gorliwość o chwałę Bożą, rozbudzać miłość to Kościoła – jak to ostatnio mówił u Księży Misjonarzy o. Szóstak: dlaczego kocham Kościół, w którym jest tyle zła, a nade wszystko rozbudzać pragnienie poświęcenia siebie dla zbawienia dusz.

Potrzeba nam też formowania w duchu Jezusa, w Jego szkole: przecież to On na zebrał, zgromadził wokół siebie, zaprawia do pobożności, napełnia swoim Duchem i wysyła w świat jako gorliwych, bezinteresownych, cnotliwych. Jednym słowem świadomych konieczności własnej przemiany, by móc innych prowadzić do Jezusa. I właśnie tu pojawia się osobiście to oblackie „muszę”, nad którym trzeba, warto medytować.

Tylko tak mogę sprowadzić zbłąkane owce, nauczyć wykolejonych chrześcijan kim jest Chrystus, wyrwać ich z mocy szatana i ukazać drogę do nieba, powiększyć Królestwo Zbawiciela. Uczynię to jednak wtedy, gdy „godnie będę się wywiązywał ze swoich obowiązków i święcie wypełniał swoje wzniosłe powołanie” dane mi w zgromadzeniu do rąk wraz z Konstytucjami i Regułami, gdy usłyszałem słowa „tak czyń, a będziesz żył”.

Drodzy Bracia

Przypatrzmy się dziś powołaniu naszemu, zapisanemu w „Przedmowie do Konstytucji i Reguł”. Ona w ów Wielki Piątek ukonstytuowała osobiście św. Eugeniusza i dała światu i kościołowi oblacki charyzmat. Ona ukonstytuowała w 1826 roku nasze zgromadzenie i wciąż ożywia jego charyzmat na wszystkich kontynentach świata. Ona ukonstytuowała w 1920 roku naszą polską prowincję i wciąż ożywia twórczo jej charyzmat. Ona „musi” wciąż konstytuować mnie i ożywiać mój osobisty charyzmat oblacki po to, aby on wciąż żył i był przekazywany następnym pokoleniom. Amen.

Close Menu